Informację o odwołaniu Filipa Czernickiego i Dariusza Kusia portal money.pl opublikował jako pierwszy, powołując się na trzy źródła na kilku szczeblach. Po godz. 13 komunikat w tej sprawie wydała też spółka, potwierdzając, że decyzja zapadła w czwartek. Do czasu wyłonienia nowego prezesa spółki jego obowiązki pełni członek zarządu Marcin Michalski.
Spółka w komunikacie nie podała powodów odwołania Czernickiego i Kusia z zarządu. Według naszych nieoficjalnych ustaleń powodem miały być zastrzeżenia do sposobu kierowania wielką inwestycją, ale osoby z branży mówią nam także nieoficjalnie o rosnących napięciach na linii CPK–Ministerstwo Infrastruktury. Jednak w spółce słyszymy, że decyzja była zaskoczeniem.
WIDEOEuropa ma problem. "CPK może być lekarstwem"
"Projekt CPK jest źle zarządzany"
– Ci ludzie objęli stanowiska w czasie, gdy narracja rządu była taka, że CPK nigdy nie powstanie. Potem przyjęto bardzo konserwatywny harmonogram realizacji inwestycji do 2032 r., który już dzisiaj wydaje się coraz bardziej opóźniony. Dzisiaj, gdy wychodzi to powoli na jaw, znaleziono kozłów ofiarnych – mówi money.pl Maciej Wilk, prezes stowarzyszenia TAK dla CPK, były członek zarządu PLL LOT ds. operacyjnych.
Dymisje, wcześniej pana Macieja Laska, a dzisiaj prezesa i członka zarządu spółki są dowodem na to, co nasze stowarzyszenie mówi od dwóch lat: projekt CPK jest źle zarządzany, a rząd nie ma odpowiedniej woli i determinacji, aby go skutecznie przeprowadzić.
– Jednocześnie zdziwienie budzi odwołanie akurat Dariusza Kusia, który był w zarządzie CPK osobą najbardziej merytoryczną i faktycznie znającą biznes lotniskowy. Dużo większe zastrzeżenia budzi pozostawienie na stanowisku Piotra Rachwalskiego, gdyż zmiany wprowadzane do komponentu kolejowego są dalece bardziej szkodliwe – dodaje Wilk.
Filip Czernicki w styczniu 2023 r. decyzją Macieja Laska został wybrany do rady nadzorczej spółki CPK, a po odwołaniu ze stanowiska prezesa Mikołaja Wilda pełnił jego obowiązki. Trzy miesiące później wygrał konkurs na to stanowisko.
Dariusz Kuś, były wieloletni prezes portu lotniczego we Wrocławiu, w zarządzie spółki zasiadał od lutego 2024 r. Odpowiadał za komponent lotniczy, został też prezesem spółki-córki CPK – Port Polska.Lotnisko, która ma budować i później zarządzać nowym hubem.
"To nie tylko lokalne trzęsienie ziemi w spółce"
"Odwołanie dr Filipa Czernickiego i Dariusza Kusia z zarządu CPK to nie tylko lokalne trzęsienie ziemi w spółce. To sygnał, który trzeba odczytywać w szerszym kontekście zarządzania polskim lotnictwem" – napisał Janusz Janiszewski, były p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, komentując na platformie X artykuł money.pl.
Zwraca uwagę, że od stycznia 2024 r. w radzie nadzorczej, powołanej jeszcze przez Macieja Laska, zasiada Magdalena Jaworska-Maćkowiak, dzisiejsza prezes PAŻP. Dodaje, że jej obecność miała gwarantować merytoryczne spięcie nowego hubu z realiami zarządzania polską przestrzenią powietrzną.
"Jeśli teraz dochodzi do tak głębokiej wymiany w zarządzie spółki, a decyzje zapadają w trybie nieoficjalnym, naturalnie pojawia się pytanie: czy rada nadzorcza, w tym pani prezes Jaworska-Maćkowiak, zachowa realny wpływ na kurs, czy też stanie się jedynie formalnym organem w kolejnej fali zmian personalnych?" – pyta Janiszewski.
Przypomnijmy, że Maciej Lasek został odwołany ze stanowiska pełnomocnika rządu ds. CPK w połowie czerwca. Dwa tygodnie później przestał być także wiceministrem infrastruktury odpowiedzialnym za sprawy lotnictwa. Zastąpił go Piotr Malepszak, dotychczasowy wiceminister infrastruktury, odpowiedzialny za sprawy kolei, a w przeszłości także członek zarządu i prezes spółki CPK.
"Te ruchy w zarządzie spółki mogą być początkiem szerszej przebudowy całego ekosystemu zarządzania lotnictwem w Polsce. Z jednej strony to szansa na większą spójność: kolej, hub i zarządzanie przestrzenią powietrzną w jednym ręku. Z drugiej – ryzyko, że kompetencje stricte lotnicze (operacje, bezpieczeństwo, certyfikacja, flow management) zostaną zdominowane przez logikę infrastrukturalno-kolejową" – ocenia Janiszewski.
Jeśli obecne zmiany są elementem przemyślanej reformy – wzmocnienia kompetencji operacyjnych i przyspieszenia – to dobrze. Jeśli jednak są kolejnym etapem personalnej miotły bez jasnej wizji integracji PAŻP, ULC i operatora hubu, to możemy stracić kolejne miesiące, których już nie mamy. Termin 2032 r. nie jest elastyczny.
Budowa Portu Polska. Zdążą do 2032 roku?
Port Polska (dawniej: Centralny Port Komunikacyjny) ma być nowym lotniskiem przesiadkowym w okolicy Baranowa, na zachód od Warszawy. W początkowym etapie ma obsługiwać do 44 milionów pasażerów rocznie, ale możliwa będzie jego dalsza rozbudowa. Powstanie jako inwestycja typu green field, a jedną z jego największych zalet ma być brak ograniczeń środowiskowych, w tym także dla operacji w porze nocnej. Otwarcie nowego lotniska planowane jest na 2032 r.
We wrześniu tego roku planowane jest wbicie pierwszej, symbolicznej łopaty na budowie nowego lotniska. Wraz z nowym portem oddany ma zostać także pierwszy odcinek Kolei Dużych Prędkości z Warszawy przez CPK do Łodzi, później rozbudowany do Wrocławia i Poznania.
Termin 2032 jest zagrożony? "Coraz liczniejsze sygnały"
Na fakt, że to kolejna istotna zmiana personalna wokół inwestycji Port Polska w ostatnich tygodniach zwraca uwagę Jakub Kluziński, ekspert ds. transportu i lotnictwa z Instytutu Sobieskiego.
– Być może oznacza to, że nowy pełnomocnik wprowadza swoje porządki i po swojemu układa zarząd podległej sobie spółki. Pytanie, co oznacza to dla samego projektu CPK? Czy jest to sygnał pozytywny, czy też szala przechyla się w stronę sceptyków projektu nowego lotniska i powiązanej z nim rewolucji kolejowej? Trudno nie zauważyć bowiem coraz liczniejszych sygnałów zagrożeń terminu uruchomienia lotniska w 2032 r. – stwierdza, poproszony o komentarz przez money.pl.
Przypomina, że pierwotny harmonogram przyjęty w 2017 r., jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy, zakładał otwarcie nowego lotniska w 2028 r. Po wyborach parlamentarnych z 2023 r. nowa władza zapowiedziała audyt i "urealnienie" projektu CPK. Audyt nie odbył się w zapowiadanym kształcie, czyli siłami zewnętrznych ekspertów, w kilku różnych obszarach. Przeprowadziła go sama spółka.
W lipcu 2024 r. premier Donald Tusk dał zielone światło dla budowy megalotniska, ogłoszono jednocześnie, że realnym terminem jego otwarcia jest 2032 r. Porzucono także koncepcję kolejowych szprych na rzecz wizji "Polski w 100 minut".
– Po opóźnieniu około dwóch lat, którego doznał projekt na samym początku rządów obecnej koalicji w wyniku zapowiadanego i nie do końca przeprowadzonego audytu, kolejne opóźnienia obciążają już ewidentnie obecnie rządzących. Nie dziwi to o tyle, że tak duże projekty wymagają konsensusu i determinacji wszystkich zainteresowanych. A to przecież obecna ekipa szła do wyborów z jednym ze 100 postulatów: "Stop CPK", żeby potem stać się orędownikiem (przynajmniej werbalnym) projektu. Wydaje się, że może nadal nie wszystkim na tym równie mocno zależy – twierdzi Kluziński.
Tak dużym projektom nie służą też częste zmiany personalne na wysokim szczeblu. A te nie tylko w CPK ale również w wielu innych strategicznych spółkach państwowych w ostatnich trzech latach stały się znów normą. Będąc gorącym orędownikiem projektu CPK od pełnomocnika oczekiwałbym teraz szybkiej i transparentnej informacji o powodach zmian, statusie realizacji projektu i realistycznym kalendarzu na kolejne miesiące.
– Tak dużym projektom nie służą też częste zmiany personalne na wysokim szczeblu. A te nie tylko w CPK ale również w wielu innych strategicznych spółkach państwowych w ostatnich trzech latach stały się znów normą. Będąc gorącym orędownikiem projektu CPK od pełnomocnika oczekiwałbym teraz szybkiej i transparentnej informacji o powodach zmian, statusie realizacji projektu i realistycznym kalendarzu na kolejne miesiące – dodaje.