Wygrana uznawanej za skrajną prawicę Alternatywy dla Niemiec Saksonii-Anhalt wywołała falę komentarzy wśród ekspertów. Większość tych, do których dotarł money.pl, nie ma wątpliwości, że popularność AfD w rejonie dawnych wschodnich Niemiec bierze się z gospodarczej frustracji. – AfD jest zdecydowanie najsilniejszą siłą wśród robotników. Głosowało na nią 61 procent, mimo że ma jeden z najbardziej antyrobotniczych programów – ocenia Patrick Kaczmarczyk, ekonomista z Universität Mannheim.
W wyborach lokalnych w Saksonii-Anhalt Alternatywa dla Niemiec odniosła historyczny rezultat – ponad 44 proc. według sondaży exit poll. Tym samym zdystansowała rywali. Drugi wynik zyskała CDU z zaledwie 18,5 proc.
Triumf Alternatywy dla Niemiec (AfD) w landach wschodnich, który może być zapowiedzią sporych zmian, stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy oraz punkt wyjścia do szerszej dyskusji nad kondycją największej europejskiej gospodarki. Zwycięstwo skrajnej prawicy w regionie to przede wszystkim polityczny objaw znacznie głębszych, wieloletnich procesów ekonomicznych.
Niemcy "zapadają się" na Wschodzie
Podczas gdy całe Niemcy chwieją się nad przepaścią recesji, chociaż wciąż są najpotężniejszą gospodarką UE, sytuacja wschodnich terytoriów jest gorsza. I to od dawna. Dlatego też, jeśli Niemcy nazywane są "chorym człowiekiem Europy", to land, w którym wygrało AfD, jest "chorym landem". Dane makroekonomiczne dla Saksonii-Anhalt, stanowiącej reprezentatywny przykład problemów dawnego wschodu, dowodzą, że lokalna gospodarka kurczy się nieprzerwanie od trzech lat. Dynamika tych spadków jest w tym landzie wyraźnie silniejsza w porównaniu ze średnią dla całej republiki federalnej, a obecny poziom aktywności gospodarczej cofnął się de facto do stanu notowanego w 2013 r.
WIDEOSprzedaje miliony kaw i bułek. Ujawnia, na czym i ile zarabia
W 2023 r. region osiągnął wynik -2,8 procent, podczas gdy w całych Niemczech spadek wyniósł 0,9 procent. W 2024 r. utrzymała się tendencja spadkowa, a w 2025 r. region zanotował kolejny spadek – o 0,2 procent przy jednoczesnym symbolicznym wzroście o 0,2 procent w skali kraju. W przeliczeniu na jednego mieszkańca produkt krajowy brutto plasuje region na ostatnim miejscu w ujęciu ogólnokrajowym, pozostając na poziomie niższym o niemal 30 proc. w stosunku do średniej krajowej.
Struktura gospodarki Saksonii‑Anhalt pokazuje dominację sektora usługowego. Sektor chemiczny, przetwórstwo ropy naftowej oraz branża spożywcza odpowiadają wspólnie za blisko połowę całkowitej regionalnej produkcji przemysłowej.
Paradoksy rynku pracy. Problem braku kwalifikacji
Zastój gospodarczy zbiega się w czasie z niezwykle trudnymi procesami demograficznymi, tworząc skomplikowaną sytuację na rynku pracy. Saksonia-Anhalt zmaga się z głębokim paradoksem stosunkowo wysokiego bezrobocia przy jednoczesnym, powszechnym na rynku deficycie pracowników. Michaela Fuchs z Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy i Zawodami tłumaczy na łamach "WirtschaftsWoche", że podaż pracy rozmija się z popytem.
To wygląda na paradoks. Niemniej wielu bezrobotnych nie ma kwalifikacji wymaganych na wolnych stanowiskach – mówi.
Perspektywy na nadchodzące lata są w tym zakresie wyjątkowo pesymistyczne. Region posiada najstarsze społeczeństwo w całych Niemczech, w wyniku czego szacuje się, że do 2040 r. land ten może utracić stanowczo ponad ćwierć miliona osób w wieku produkcyjnym. Obecnie dramatyczne braki kadrowe są powstrzymywane niemal wyłącznie dzięki imigracji. Dane statystyczne potwierdzają, że napływ zagranicznej siły roboczej pozwolił w ostatnich latach zrównoważyć zdecydowaną większość spadku liczby zatrudnionych obywateli niemieckich. W 2021 r. liczba zatrudnionych wynosiła 798,8 tysiąca, a w 2025 r. 788,3 tysiąca.
Ugrupowania centrowe i chadecja forsują model oparty na przyciąganiu międzynarodowych koncernów, otwarciu na wykwalifikowaną migrację zarobkową oraz modernizacji istniejących struktur przemysłowych. Z kolei Alternatywa dla Niemiec w swoim programie postuluje szeroką reindustrializację opartą ściśle na rodzimych firmach średniej wielkości, odrzucając wsparcie dla podmiotów globalnych oraz postulując całkowitą rezygnację z zagranicznych specjalistów, których formacja ta publicznie określa mianem obcych kulturowo.
Problemy z gospodarką fundamentem sukcesu prawicy
Trudne warunki ekonomiczne oraz obawy o przyszłość materialną stanowią potężny fundament, na którym w błyskawicznym tempie urosło poparcie dla skrajnej prawicy. Zjawisko to precyzyjnie diagnozuje w komentarzu przesłanym redakcji money.pl dr Patrick Kaczmarczyk, ekonomista z Universität Mannheim oraz doradca gospodarczy ONZ. Ekspert zwraca uwagę na gwałtowną zmianę sympatii politycznych w grupie osób pracujących fizycznie.
AfD jest zdecydowanie najsilniejszą siłą wśród robotników. Głosowało na nią 61 procent, mimo że ma jeden z najbardziej antyrobotniczych programów. Pokazuje to, jak bardzo polityka rządu federalnego – która jednostronnie przerzuca ciężar na ludność pracującą i zwiększa niepewność gospodarczą – podważa zaufanie robotników – stwierdza Kaczmarczyk.
Ekonomista wyraźnie zaznacza, że dla wyborców to bezpieczeństwo socjalne, pokój i bieżąca gospodarka były zdecydowanie najważniejszymi czynnikami decydującymi o oddanym głosie. Kwestie środowiskowe, klimatyczne, a po części nawet imigracyjne odegrały w ostatecznym rachunku rolę marginalną.
Gwałtowne pogorszenie się poziomu życia na wschodzie Niemiec analizuje również Isabella Weber, profesor ekonomii na University of Massachusetts Amherst, w swojej opinii dla money.pl.
W Saksonii-Anhalt status quo stało się dla zbyt wielu nie do zniesienia. Płace uległy stagnacji, podczas gdy ceny podstawowych produktów gwałtownie rosną – mówi.
Weber wskazuje na zatrważające dysproporcje między ogromnym wzrostem cen żywności a znacznie wolniejszą dynamiką płac od 2019 r., przypominając jednocześnie, że land ten i tak zamyka krajowe zestawienia pod kątem mediany dochodów. Profesor Weber wiąże tę sytuację z potężnym kryzysem tradycyjnego modelu gospodarczego całego państwa.
– Sektor produkcyjny Niemiec imploduje, a cały zorientowany na eksport model gospodarczy, niegdyś narodowa duma, znajduje się w egzystencjalnym kryzysie – dodaje.
Tanja Buch z Regionalnej Sieci Badawczej Instytutu IAB w komentarzu przesłanym money.pl nie kryje, że poparcie dla skrajnej prawicy ma swoje uwarunkowania.
Większe poparcie społeczne dla postaw ksenofobicznych występuje zwłaszcza w regionach najbardziej dotkniętych zmianami demograficznymi i niedoborem siły roboczej. Zarówno pracownicy z kraju, jak i z zagranicy unikają tych regionów właśnie z powodu rozpowszechnionych tam postaw – wskazuje.
– Uprzedzenia wobec obcych w danym regionie rzeczywiście ograniczają napływ pracowników z zagranicy, którzy przyjeżdżają do pracy – zauważa z kolei Carola Burkert z Instytutu Badań nad Rynkiem Pracy i Zawodami (IAB).
Brak zaufania i ugruntowane nastroje
Wielu obserwatorów życia publicznego ma tendencję do deprecjonowania sukcesów prawicy jako chwilowego sprzeciwu. Temu podejściu zdecydowanie zaprzecza dr Jan Eichhorn, socjolog z University of Edinburgh, pełniący funkcję szefa think tanku d|part, prowadzący dogłębne badania opinii publicznej w samej Saksonii-Anhalt. W przesłanym do money.pl komentarzu obala on mit jednorazowego buntu przy urnach.
To nie jest głos protestu. Większość wyborców AfD uważa, że ich partia jest najbardziej kompetentna w szerokim zakresie polityk. To najtrudniejsza rzecz do pokonania dla partii demokratycznych – wskazuje.
Naukowiec dowodzi, że ugrupowaniu temu udało się w bezprecedensowy sposób zmobilizować rzeszę osób dotychczas niebiorących udziału w wyborach. Co więcej, sympatie polityczne tego elektoratu są głęboko ugruntowane.
– Ponad 70 procent wyborców AfD w Saksonii-Anhalt w ogóle nie bierze pod uwagę żadnej innej partii przy wyborze.
Eichhorn tłumaczy, że obywatele na wschodzie wykazują kolosalną nieufność wobec obecnych państwowych instytucji, co jednak paradoksalnie nie oznacza, że pragną państwa słabego. Oczekują oni silnego, proaktywnego rządu, który zreorganizuje przestrzeń publiczną tak, aby realnie poprawić ich warunki bytowe. Badacz zauważa, że dla tych ludzi aktywna polityka gospodarcza i szeroki interwencjonizm mają często wyższy priorytet niż głośne medialnie postulaty dotyczące polityki migracyjnej.
Hegemon z bólem głowy
To, co jest fundamentem zwycięstwa skrajnego ugrupowania w Saksonii, w nieco mniejszym stopniu można odnieść do reszty kraju. W całych Niemczech pogłębia się proces deindustrializacji, który szczególnie dotyka przemysł motoryzacyjny. Dane z 2025 i 2026 r. pokazują, że sektor ten znalazł się w najgłębszym kryzysie od dekad. Według Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) aż 72 procent firm planuje ograniczenie inwestycji w kraju, a 49 procent już redukuje zatrudnienie. W listopadzie 2025 r. liczba miejsc pracy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym spadła do najniższego poziomu od 2011 r..
Kryzys dotyka zarówno producentów samochodów, jak i dostawców części. W 2025 r. ponad 40 dużych firm motoryzacyjnych ogłosiło upadłość, a prognozy na 2026 r. wskazują na dalszy wzrost bankructw o 30 procent. Bezrobocie przekroczyło poziom 3 mln osób, a fala masowych zwolnień przyspiesza.
Największy wstrząs przeżywa Volkswagen, który w 2026 r. ogłosił plan zwolnienia nawet 100 tys. pracowników i zamknięcia czterech fabryk w Niemczech – w Hanowerze, Zwickau, Emden i Neckarsulm. Eksperci ostrzegają, że "choroba deindustrializacji" rozlewa się na całą gospodarkę. Wysokie koszty energii, biurokracja i nieudana transformacja w kierunku elektromobilności powodują, że Niemcy – dotąd symbol przemysłowej potęgi – coraz częściej stają się przykładem kraju, który traci konkurencyjność w kluczowych sektorach.