Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) wygrała wybory w Saksonii-Anhalt, zdobywając 43,8 proc. głosów. Partia uzyskała 39 z 83 mandatów i potrzebuje kilku szabel do samodzielnego rządzenia. To największy sukces polityczny AfD, która, jak podkreślił w rozmowie z PAP Jasiński, "jest partią prorosyjską, negatywnie nastawioną do Ukrainy i niechętną Polsce. Pogardliwych wypowiedzi wobec Polski, np. lekceważących polskie cierpienia z lat II wojny światowej, ze strony polityków tego ugrupowania było naprawdę dużo".
Wygrana w jednym landzie nie oznacza, że AfD nagle może o wszystkim decydować. Polityka zagraniczna, bezpieczeństwo i obronność to domena rządu federalnego. Eksperci ostrzegają jednak, że AfD może stwarzać problemy dla bezpieczeństwa NATO, w tym Polski.
– Położenie geograficzne tego kraju związkowego jest idealne, ponieważ znajduje się on w połowie drogi między zachodnią częścią Niemiec a Polską. W rezultacie praktycznie jedyna trasa umożliwiająca szybką reakcję przebiega przez Saksonię-Anhalt. W końcu na terenie tego kraju i w jego okolicy znajduje się wiele kluczowych baz Bundeswehry oraz centrów logistycznych – zaznacza w opinii dla "The Insidera" Dmitri Stratievski, politolog i historyk, dyrektor Berlin Center for East European Studies.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Krytyczna infrastruktura
Saksonia-Anhalt to kluczowy korytarz dla logistyki wojsk NATO. To przez ten land mogą być w dużej mierze przerzucane wojska na wschodnią flankę w przypadku agresji Rosji. Niemcy w ostatnich latach przeprowadziły w tym landzie "zakrojoną na szeroką skalę modernizację sieci kolejowej, autostrad i dróg drugorzędnych".
– Wiele z nich uznaje się obecnie za jedne z najlepszych w Niemczech. Plany do 2029 r. przewidują dalszą modernizację centralnych węzłów kolejowych w Magdeburgu i Dessau, a także zwiększenie przepustowości na trasie Magdeburg–Berlin – dodaje Stratievski.
Rząd AfD w Saksonii-Anhalcie nie mógłby zablokować wsparcia Niemiec dla Polski czy państw bałtyckich, ale mógłby na przykład utrudniać transporty wojskowe przechodzące przez terytorium landu. W sytuacji zagrożenia, gdy liczy się każda godzina, byłaby to dodatkowa komplikacja – uważa dr Jasiński.
W podobnym tonie wypowiada się dla PAP dr Piotr Andrzejewski, analityk Instytutu Zachodniego w Poznaniu. – Z polskiego punktu widzenia największym problemem nie jest nawet bilateralna polityka AfD wobec Warszawy, lecz jej stosunek do Rosji i europejskiej architektury bezpieczeństwa. AfD opowiada się za zniesieniem sankcji wobec Rosji, normalizacją stosunków z Moskwą i ograniczeniem wsparcia dla Ukrainy. To pozostaje zasadniczo sprzeczne z polską oceną interesów bezpieczeństwa w Europie Środkowej – alarmuje dr Andrzejewski.
Także w opinii Stratievskiego utrudnienie transportów wojskowych byłoby działaniem po linii Kremla. I jest to możliwe. Stratievski zwraca uwagę, że premier Saksonii-Anhalt zamiast wydać od razu zezwolenie na przejazd przez region ciężkiego sprzętu, w tym czołgów, mógłby hipotetycznie sprzeciwić się "eskalacji" i wezwać do "poszukiwania kompromisów przy stole negocjacyjnym". Analityk podkreśla, że "wydawanie takich zezwoleń leży w kompetencji odpowiedniego organu krajowego. Ponadto konwoje wojskowe muszą poruszać się wyłącznie z eskortą policyjną, której zadaniem jest zamknięcie ruchu cywilnego, a organy ścigania podlegają władzom lokalnym".
Autostrady dla wojska
Przez Saksonię-Anhalt przechodzą trzy autostrady. Najważniejsza jest A2, która z Zagłębia Ruhry niedaleko granic z Belgią i Holandią przecina Niemcy i prowadzi przez Hannover, okolice Wolfsburga, Magdeburg (stolica Saksonii-Anhalt) do Poczdamu, gdzie można zjechać na A10, a następnie na A12 i dojechać do granicy z Polską w Świecku. Tu można wjechać na polski odcinek autostrady A2 i przejechać przez cały kraj do Kukuryków przy granicy z Białorusią.
Analitycy podkreślają, że położenie niemieckiej autostrady A2 jest kluczowe, bo pozwala na transport np. towarów z portów w Belgii i Holandii. To strategiczny korytarz dla "wojskowego Schengen" w ramach NATO łączącego Holandię-Niemcy oraz Polskę.
Wojsko mogłoby korzystać także z autostrady A9 pełniącej rolę północno-południowego hubu. Ta autostrada łączy południowe regiony Niemiec z centralną częścią kraju i prowadzi przez wschodnią część Saksonii-Anhalt aż do Berlina. Z tej drogi mogłaby korzystać np. armia amerykańska przerzucając żołnierzy z baz znajdujących się w Bawarii.
Z kolei autostrada federalna A14 pozwala na dojazd z A2 do A9. To może być trasa alternatywna na wypadek zakłóceń w transporcie czy pojawienia się wąskich gardeł. Jednocześnie trwa budowa kolejnego odcinka trasy na północ do Schwerinu niedaleko Bałtyku.
Niemcy hubem NATO
Kluczowa infrastruktura jest elementem Planu Operacyjnego dla Niemiec stworzonego na wypadek wojny z Rosją. Zgodnie z tym założeniem nasi zachodni sąsiedzi będą głównym hubem wschodniej flanki NATO. Dlatego Bundeswehra zawarła porozumienia administracyjne z częścią landów w kontekście wykorzystania dróg podlegających kompetencjom krajów związkowych. W sierpniu 2025 r. taką umowę podpisano z Saksonią-Anhalt. Celem porozumienia jest "poprawa płynności ruchu transportów wojskowych na drogach tego kraju związkowego".
"Porozumienie to pozwoli odtąd wyeliminować czasochłonne rozpatrywanie i zatwierdzanie poszczególnych przypadków" – głosiła rok temu Bundeswehra. Miesiąc wcześniej takie porozumienie osiągnięto z krajem związkowym Meklemburgią-Pomorzem Zachodnim.
Ten region ma być szczególnie narażony na transporty wojskowe, ponieważ przez ten kraj związkowy przebiegają główne trasy prowadzące do i z portów nad Morzem Bałtyckim oraz do granicy z Polską. "W sytuacji kryzysowej określonej w art. 5 trasy te miałyby kluczowe znaczenie dla rozmieszczenia sił NATO w rejonie Morza Bałtyckiego oraz na wschodniej flance Sojuszu" – czytamy.
Natomiast 30 czerwca 2025 r. Bundeswehra dogadała się z federalną spółką Autobahn GmbH zarządzającą siecią autostrad w całym kraju. Porozumienie administracyjne dotyczące transportów wojskowych ma ułatwiać w równym stopniu transporty wielkogabarytowe i ciężkie, jak i przemieszczanie się Bundeswehry po autostradach.
Niemieckie wojsko podkreśla, że umowy te nie dotyczą wyłącznie Bundeswehry. Z uproszczonych przepisów korzystają także przedsiębiorstwa, którym zlecono działanie w imieniu Bundeswehry, a także siły sojusznicze – z krajów Unii Europejskiej i NATO – przemieszczające się tranzytem po niemieckiej sieci drogowej w ramach wsparcia ze strony kraju przyjmującego.
Siły zbrojne Republiki Federalnej Niemiec oceniają, że wszelkie umowy mają na celu "sprawne funkcjonowanie Niemiec jako węzła komunikacyjnego, umożliwiającego realizację planu operacyjnego".
"W przypadku sytuacji kryzysowej w Sojuszu tranzyt i wsparcie państwa przyjmującego, tj. dostarczanie zaopatrzenia i wsparcia siłom sojuszniczym przemieszczającym się przez terytorium kraju, należą do kluczowych zobowiązań Niemiec wobec NATO. W ciągu sześciu miesięcy przez Niemcy mogłoby wówczas przemieszczać się nawet 800 tys. żołnierzy wraz z maksymalnie 200 tys. pojazdów, otrzymując tutaj niezbędne zaopatrzenie. Zawarte porozumienia stanowią zatem ważny krok w kierunku zwiększenia odporności Niemiec i ich gotowości obronnej" – dodano w komunikacie na stronie Bundeswehry.
Dziennik "The Telegraph" podkreśla, że przepisy nadzwyczajne usprawniające transport wojskowy wchodzą w życie, gdy w Bundestagu przegłosuje się Spannungsfall, czyli "stan napięcia". Do tego potrzeba 2/3 głosów.
Szukają rozwiązania
Niemiecki dziennikarz i publicysta Klaus Bachmann tuż przed wyborami w Saksonii-Anhalt pisał w "Gazecie Wyborczej", że AfD może również wygrać w kolejnych wrześniowych wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W związku z tym "ministerstwa federalne, Bundeswehra i policja federalna przygotowują się do kryzysowego omijania tych krajów w planach tranzytowych wojsk i sprzętu z innych krajów NATO do krajów bałtyckich czy Polski".
W lipcu "The Telegraph" oraz "Die Welt" opublikowały wyniki dziennikarskiego śledztwa dotyczącego "sekretnego planu" kanclerza Friedricha Merza dotyczącego ominięcia ewentualnej blokady dokonanej przez "zdradzieckie kraje związkowe", czyli te, w których mogą rządzić prokremlowskie ugrupowania.
Zdaniem wspomnianych mediów politycy z takich landów mogą w "bardzo skuteczny sposób" opóźniać NATO w kontekście szybkiego rozmieszczenia wojsk.
Dla Putina pokonanie NATO na polu militarnym być może nie jest nawet celem samym w sobie, ponieważ stanowi to wyzwanie. Jeśli jednak uda mu się znaleźć pęknięcia wewnątrz sojuszu na poziomie politycznym i je pogłębić, będzie to najkrótsza droga do rozbicia sojuszu – oceniło anonimowe wojskowe źródło jednego z krajów Zachodu.
Roderich Kiesewetter, poseł CDU ogłosił, że MSW przygotowuje środki zaradcze przeciwko krajom związkowym, które mogłyby się zbuntować.
– Kluczową kwestią jest to, jak obejść stan, który nie przestrzega idei federalizmu, nie naruszając przy tym konstytucji – zdradził polityk.
Niemieckie MSW ma szukać rozwiązania, w jaki sposób wdrożyć środki zaradcze przeciwko zbuntowanym rządom krajów związkowych. Jednakże wszystko ma komplikować konstytucja regulująca niezależność landów.
Przedstawiciel CDU w Saksonii-Anhalt Tobias Krull dodał, że jeden kraj związkowy nie może wpłynąć na przygotowanie do ewentualnej potyczki z Rosją, więc trzeba stworzyć mechanizmy, które "umożliwiłyby pominięcie poszczególnych krajów związkowych lub podjęcie niezbędnych środków".
Jeszcze dalej poszedł Boris Pistorius. Szef niemieckiego MON ogłosił, że rządy landów z przewagą AfD mogą zostać wykluczone z niektórych briefingów wywiadowczych ze względu na bliskie powiązania tej partii z Kremlem – czytamy w "The Telegraph".