Prezydent Karol Nawrocki zaproponował zerowy PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci – nie płaciliby podatku od dochodu poniżej 140 tys. zł na rodzica. Propozycję tę przedstawił w połowie sierpnia.
– To jest projekt, który nie rozwiązuje poważnych problemów. My przedstawiliśmy nasze projekty zmian podatku. To my jesteśmy odpowiedzialni za politykę budżetową, za podatki w Polsce. A pan prezydent Nawrocki tylko chciałby rozdawać tak naprawdę z pieniędzy pozostałych podatników – powiedział Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, w "Kropce nad i" w TVN24.
– My wiemy, że te propozycje, które do tej pory zgłaszał prezydent, na nich skorzystaliby zdecydowanie najbogatsi. To nie są propozycje rozwojowe. To nie są propozycje, które służą Polsce – dodał.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Co zrobi Karol Nawrocki? Rząd chce zmian w podatkach
Kilka dni później, 19 sierpnia, premier Donald Tusk wraz z ministrem Domańskim przedstawili swoją propozycję zmian w systemie podatkowym. Zakłada ona podniesienie progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł, od której to kwoty obowiązywałaby nowa stawka PIT – 24 proc. Z kolei największe firmy miałyby płacić wyższy CIT.
Szef Gabinetu Prezydenta RP odniósł się do tych propozycji na platformie X. "Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną tak jak obiecywali w kampanii wyborczej.Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania" – stwierdził.
Przyjęty przez rząd projekt budżetu państwa na 2027 r. zakłada deficyt wynoszący 282,6 mld zł. Karol Nawrocki zablokował, kierując do Trybunału Konstytucyjnego, ustawę o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. To z tych pieniędzy rząd chciał sfinansować program CPN, który kosztował 5,2 mld zł.
Jak pisaliśmy w money.pl, brak podpisu Karola Nawrockiego pod rządowymi ustawami mógł w tym roku uszczuplić budżet państwa nawet o 7 miliardów złotych. Suma zysków utraconych z powodu wet i wniosków do Trybunału Konstytucyjnego rośnie, jeśli uwzględnimy dochody, które miały trafić bezpośrednio także do NFZ.
– Pan prezydent w tej chwili z łatwością przedstawia nowe projekty, które wiążą się z wysokimi wydatkami. Wetuje nasze propozycje, które wzmacniają finanse państwa, a jednocześnie utyskuje, że mamy wysoki deficyt i wysoki dług. Pan prezydent wewnętrznie sobie przeczy, jest skrajnie niekonsekwentny – podkreślił Domański w poniedziałek wieczorem.
Odniósł się też do prognozowanego deficytu, mówiąc, że wynika on m.in. z przeznaczania prawie 5 proc. budżetu państwa na obronność. – To jest 200 mld zł. Do tego rosną nakłady na zdrowie, które w końcu osiągną 7 proc. PKB. To będzie o 17 mld zł więcej w przyszłym roku niż w roku obecnym. Rosną wydatki państwa, a prezydent blokuje rozwiązania wzmacniające finanse państwa, jak opodatkowanie największych koncernów paliwowych. Ponad 4 mld zł mogą trafić do wspólnego budżetu Polaków dzięki temu rozwiązaniu – dodał.
Źródło: TVN24