Ruch Nawrockiego i co teraz? W Brukseli nie będą zadowoleni. W MF jest plan B 

Po trzecim wecie prezydenta rząd może zmienić strategię wobec rynku krypto. Z ustaleń money.pl wynika, że w Ministerstwie Finansów rozważane jest wstrzymanie prac nad krajową ustawą do czasu aktualizacji unijnego rozporządzenia MiCA, zaplanowanej na 2027 rok.

Rząd ma plan na kryptowalutowy impasRząd ma plan na kryptowalutowy impas
Źródło zdjęć: © East News | Andrzej Iwanczuk, Filip Naumienko
Karolina Wysota

W piątek 4 września Sejm nie odrzucił weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. Do przełamania sprzeciwu głowy państwa potrzebna była większość trzech piątych głosów. Wniosek upadł.

To już trzecie prezydenckie weto dotyczące regulacji tego rynku. Pierwszą ustawę Sejm uchwalił 7 listopada 2025 r., a prezydent odmówił jej podpisania 1 grudnia. Druga została przyjęta w lutym 2026 r. i zawetowana jeszcze w tym samym miesiącu. Trzecią Sejm uchwalił 15 maja, a prezydent zawetował ją 11 czerwca.

Minister finansów Andrzej Domański pytany w miniony piątek w Polsat News o kolejne podejście do regulacji nie odpowiedział wprost, czy rząd przygotuje czwarty projekt ustawy dostosowującej polskie prawo do wymogów rozporządzenia MiCA, regulującego rynek kryptoaktywów w Unii Europejskiej.


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


Wcześniej na taki scenariusz wskazywała "Rzeczpospolita". - Będzie kolejny projekt ustawy o kryptowalutach - zapowiedziała po głosowaniu Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Według prace w Ministerstwie Finansów trwają.

Podobnie wypowiadał się Krzysztof Paszyk z PSL, który mówił dziennikowi, że "najbliższe dni" powinny przynieść odpowiedź na pytanie, kiedy nowy projekt zostanie przedstawiony.

W resorcie jest też inny plan: przeczekać

Z informacji money.pl wynika jednak, że w Ministerstwie Finansów rozważany jest również inny scenariusz: odłożenie prac nad krajową ustawą do przyszłego roku i zaczekanie na przegląd oraz aktualizację unijnego rozporządzenia MiCA.

- Resort prawdopodobnie chce po prostu przeczekać do momentu wejścia w życie MiCA 2.0 i nie planuje publikacji nowych projektów ustaw. Jednym z głównych tematów rewizji unijnych przepisów ma być przeniesienie nadzoru nad kryptoaktywami na poziom europejski. Wtedy polskie urzędy będą mogły uznać, że to już nie ich problem - mówi money.pl jeden z rozmówców, znający kulisy prac resortu finansów.

Jego zdaniem polityczny spór wokół kolejnych wet może więc zakończyć się bez kolejnej próby szybkiego uchwalenia ustawy.

Drugi z naszych rozmówców z kręgów urzędniczych potwierdza, że w resorcie coraz poważniej rozważane jest odłożenie prac nad krajowymi przepisami do czasu zakończenia aktualizacji unijnych regulacji.

Taki scenariusz oznacza de facto paraliż rozwijającego się w Polsce sektora kryptoaktywów - ocenia.

Money.pl zapytał MF, czy rzeczywiście rozważa wstrzymanie prac nad ustawą i poczekanie na nowe wytyczne UE. Do czasu publikacji tekstu resort nie odpowiedział na nasze pytania.

Bruksela szykuje MiCA 2.0

Czekanie ma z punktu widzenia resortu jedno uzasadnienie: przepisy unijne i tak będą zmieniane.

Jak doniósł 8 lipca Euronews, powołując się na rozmowy z unijnymi dyplomatami, tempo rozwoju rynku aktywów cyfrowych może wymusić istotną nowelizację MiCA już w 2027 r. Jednym z powodów jest szybki rozwój stablecoinów poza Unią, szczególnie w Stanach Zjednoczonych.

Stablecoiny to cyfrowe aktywa zaprojektowane tak, by utrzymywać stabilną wartość poprzez powiązanie z tradycyjną walutą, np. dolarem. Około 95 proc. stablecoinów na świecie opiera się na amerykańskiej walucie. Administracja Donalda Trumpa postawiła na rozwój tej technologii, a w 2025 r. prezydent USA podpisał ustawę GENIUS, ustanawiającą ramy regulacyjne dla stablecoinów.

Technologia zyskuje na znaczeniu w świecie finansów. Według danych firmy analitycznej Artemis globalny wolumen transakcji stablecoinami wzrósł w 2025 r. o 72 proc., do 33 bln dolarów.

Unia Europejska chce nadążyć za tymi zmianami. Według doniesień Euronews przegląd MiCA ma objąć m.in. zasady dotyczące aktywów emitowanych poza UE oraz nowych tokenizowanych form płatności i depozytów.

Sam mechanizm rewizji został wpisany do unijnego rozporządzenia od początku. Artykuł 140 zobowiązuje Komisję Europejską do przedstawienia Parlamentowi Europejskiemu i Radzie do 30 czerwca 2027 r. sprawozdania z funkcjonowania MiCA.

Komisja ma zbadać m.in. skalę korzystania z kryptoaktywów w UE, poziom ochrony klientów, liczbę oszustw i kradzieży, zakres usług objętych regulacją oraz adekwatność obecnych wymogów. Z punktu widzenia Polski szczególnie ważny jest jednak nadzór. Komisja ma ocenić zalety i wady obecnego modelu, w którym zasadnicza odpowiedzialność spoczywa na organach krajowych.

Pierwszy krok już wykonano. 20 maja 2026 r. KE rozpoczęła konsultacje dotyczące przeglądu MiCA. Ich termin przedłużono z 30 sierpnia do 30 września.

Komisja wskazuje w oficjalnych komunikatach, że od czasu przygotowania rozporządzenia rynek aktywów cyfrowych szybko się zmienił, podobnie jak globalne otoczenie regulacyjne. Dlatego sprawdza, czy europejskie przepisy nadal odpowiadają realiom rynku.

Kto będzie nadzorował rynek?

Kierunek zmian jest już częściowo znany. 4 grudnia 2025 r. Komisja Europejska zaproponowała przeniesienie nadzoru nad dostawcami usług kryptoaktywów na poziom europejski, do Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA).

28 maja 2026 r. ministrowie finansów sześciu państw, w tym Polski, opowiedzieli się za rozwiązaniem kompromisowym. Bezpośredniemu nadzorowi ESMA miałyby podlegać jedynie największe, znaczące podmioty. Pozostałe nadal uzyskiwałyby licencje od organów krajowych i podlegały ich kontroli.

To wspólne stanowisko ministrów Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Polski i Hiszpanii wobec pakietu dotyczącego integracji i nadzoru nad europejskim rynkiem kapitałowym. Rynek krypto jest jednym z sześciu wskazanych w nim obszarów.

Pakiet jest obecnie negocjowany przez Radę i Parlament Europejski. Równolegle Komisja przygotowuje przegląd MiCA. Dla polskiego rządu może to być argument za czekaniem: po co uchwalać dziś ustawę, skoro za kilkanaście miesięcy unijny podział kompetencji może wyglądać inaczej?

Problem w tym, że te kilkanaście miesięcy to może być dopiero początek.

Założenie o szybkim przeglądzie i aktualizacji regulacji jest skrajnie naiwne. Analogiczne rewizje unijnych przepisów, np. dotyczących usług płatniczych, trwały po kilka lat. Polsce grozi więc brak krajowych ram prawnych przez wiele kolejnych lat - mówi jeden z rozmówców money.pl.

Komisja ma przedstawić sprawozdanie do 30 czerwca 2027 r. Jeśli zaproponuje zmiany legislacyjne, dopiero wtedy rozpocznie się właściwy proces ich uchwalania.

Polska została bez własnych licencji

Tymczasem rozporządzenie MiCA jest w pełni stosowane od 30 grudnia 2024 r. Artykuł 93 zobowiązuje państwa członkowskie do wskazania organu właściwego do nadzorowania rynku kryptoaktywów i poinformowania o tym europejskich urzędów nadzoru.

Polska nadal nie uchwaliła przepisów, które powierzałyby te kompetencje krajowemu organowi. Miał nim zostać Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. 1 lipca 2026 r. definitywnie zakończył się również okres przejściowy dla firm, które działały na rynku przed wejściem MiCA w życie. Od tego momentu przedsiębiorstwa chcące legalnie świadczyć usługi muszą mieć odpowiednią licencję. Ponieważ w Polsce nie ma organu, który mógłby ją wydać, część firm przeniosła działalność do innych krajów UE, tam uzyskała zezwolenia i dziś obsługuje polskich klientów na podstawie europejskiego paszportu. Inne zawiesiły lub zakończyły działalność. Według rozmówców money.pl część podmiotów zeszła do szarej strefy.

- Nawet w przypadku natychmiastowego uchwalenia ustawy procesy licencyjne zajmą co najmniej dziewięć miesięcy - twierdzi jeden z rozmówców money.pl.

Komisja już prowadzi postępowanie

Zapytaliśmy Komisję Europejską, czy wszczęła wobec Polski postępowanie w związku z brakiem rozwiązań niezbędnych do stosowania MiCA. Pytaliśmy również o numer sprawy, etap procedury, ewentualne kontakty prowadzone w ramach EU Pilot oraz o sytuację innych państw członkowskich.

Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce odesłało nas do komunikatu z 4 czerwca 2026 r. Wynika z niego, że wobec Polski prowadzone jest postępowanie oznaczone sygnaturą INFR (2025) 2038. Pierwsze wezwanie do usunięcia uchybienia Komisja wysłała 7 maja 2025 r., a dodatkowe - 4 czerwca 2026 r. Polska dostała dwa miesiące na odpowiedź. Jeżeli Komisja uzna ją za niewystarczającą, kolejnym krokiem może być uzasadniona opinia, a następnie skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Postępowanie nie dotyczy jednak braku krajowego organu nadzoru. Komisja zarzuca Polsce niedokonanie transpozycji zmian (wprowadzenia unijnych dyrektyw do krajowego porządku prawnego - przyp. red.) w dyrektywie o wymogach kapitałowych, wprowadzonych przez MiCA, oraz niedopełnienie obowiązku powiadomienia o przepisach dotyczących kar administracyjnych. Tym samym postępowaniem objęta jest Rumunia.

Na pytanie, czy niewyznaczenie przez Polskę organu właściwego w rozumieniu art. 93 MiCA jest przedmiotem tego lub odrębnego postępowania, Komisja dotąd nie odpowiedziała. Nie odpowiedziała także na pytania o ewentualne skargi uczestników rynku i konsumentów, przyszły zakres nadzoru ESMA oraz stanowisko sześciu państw z 28 maja 2026 r. Przedstawicielstwo zapowiedziało przekazanie odpowiedzi w późniejszym terminie.

Według źródeł money.pl presja ze strony Komisji może nie wystarczyć, by wymusić szybkie przyjęcie polskiej ustawy - szczególnie jeśli Bruksela sama przygotowuje głębszą zmianę zasad nadzoru nad rynkiem.

Firmy nie czekają na polityków

Polityczny pat nie zatrzymuje jednak samego rynku. Zdaniem naszych rozmówców odkładanie krajowej ustawy może stopniowo wypychać polskie firmy z sektora aktywów cyfrowych i osłabiać pozycję krajowych instytucji finansowych.

W tym samym czasie zagraniczne firmy mogą rozwijać usługi łączące tradycyjne finanse z kryptowalutami w jednej aplikacji, jak robi to m.in. Revolut. Polskie banki bez krajowych regulacji mają znacznie ograniczone możliwości wejścia na ten rynek.

Przedłużający się konflikt między rządem a Pałacem Prezydenckim już dziś skłania część przedsiębiorców do zdobywania licencji w innych państwach Unii, m.in. na Cyprze czy Malcie. Wraz z biznesem za granicę przenoszą się miejsca pracy, przychody z prowizji i część korzyści gospodarczych związanych z rozwojem tego rynku.

Polski klient nie znika przy tym z rynku krypto. Korzysta po prostu z firm licencjonowanych i nadzorowanych w innych państwach UE. I na tym polega paradoks obecnej sytuacji: brak polskich przepisów nie zatrzymuje rynku krypto. Sprawia jedynie, że coraz większa jego część działa poza naszą kontrolą.

Wybrane dla Ciebie