Słowa o "zamachu stanu" narobiły zamieszania. Hołownia tłumaczy

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia podkreślił w sobotę, że sformułowania "zamach stanu" użył w piątkowej rozmowie w Polsat News nie w znaczeniu prawnym, tylko w znaczeniu politycznej diagnozy. Zaapelował do obu stron politycznego sporu, by "nie doszukiwać się spisków tam, gdzie ich nie ma" oraz by nie podważać werdyktu wyborczego.

Słowa o "zamachu stanu" narobiły zamieszania. Hołownia tłumaczySłowa o "zamachu stanu" narobiły zamieszania. Hołownia tłumaczy
Źródło zdjęć: © PAP | Radek Pietruszka
Tomasz Sąsiada

W piątek w Polsat News Szymon Hołownia mówił, że otrzymywał propozycje opóźnienia zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta, które nazwał próbami zamachu stanu. - Wielokrotnie proponowano mi czy sugerowano, rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić "zamach stanu", bo do tego to się sprowadza - mówił Hołownia w Polsat News. - To było testowanie, co ja zrobię - komentował.

- Mówię o "zamachu stanu" mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: nie podoba mi się ten prezydent, to może go nie zaprzysięgnę, pobędę sobie prezydentem, bo przecież takie były koncepcje" - tłumaczył Hołownia. Ocenił również, że poprzez powołanie Zgromadzenia Narodowego "uniknęliśmy rozpadu państwa".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Tusk reaguje

Słowa Hołowni odbiły się szerokim echem w internecie i nie tylko. W sobotę, podczas spotkania otwartego w Pabianicach, odniósł się do nich premier Donald Tusk. – Ostatnio mamy przykłady, jak niepoważne zachowanie albo niepoważne słowa mogą zrodzić bardzo poważne konsekwencje. Jak puszczamy dzieci na wakacje, to im przecież mówimy: "nie rób głupot, bo głupoty mogą zamienić się w dramat". W polityce jest dokładnie tak samo – oświadczył Tusk.

Premier dodał, że polityczne gesty czy nieostrożne, niepoważne lub niedojrzałe decyzje mogą mieć bardzo poważne konsekwencje "dla ludzi i dla całych państw".

– Proszę wszystkich, którym jeszcze zależy tak samo, albo chociaż trochę tak mocno, jak mnie, na koalicji 15 października, żeby się ogarnęli i żeby zrozumieli, że polityka to jest poważna gra – ze względów zewnętrznych i wewnętrznych – i że w polityce nie może być miejsca, albo musi być jak najmniej tego miejsca, na wyścigi albo na zdrajców, głupców, albo ludzi bez wyobraźni – powiedział szef rządu.

Hołownia tłumaczy

W sobotę po południu do zamieszania odniósł się sam Hołownia. Na prywatnym koncie na Facebooku wyjaśnił, jakie były jego intencje, gdy mówił o "zamachu stanu".

"Widzę, że jest potrzeba, więc wyjaśniam, że sformułowania »zamach stanu« użyłem we wczorajszym »Gościu Wydarzeń«, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, nie w znaczeniu prawnym - co zresztą w rozmowie zostało wyraźnie podkreślone – a politycznej diagnozy, opisu sytuacji, w której dochodzi do poważnej destabilizacji państwa i podważenia zasad demokracji" - napisał Hołownia.

Dodał, że od drugiej tury wyborów prezydenckich wygranej przez Karola Nawrockiego, "w przestrzeni publicznej wielokrotnie formułowano wobec niego oczekiwania, by nie uznać werdyktu wyborców, nie zwoływać Zgromadzenia Narodowego w celu zaprzysiężenia prezydenta elekta albo dokonać obstrukcji poprzez ogłaszanie w Zgromadzeniu przerw, wzywano do niekonstytucyjnego przejęcia obowiązków prezydenta czy wreszcie – zarządzenia nowych wyborów".

"Na wszystkie te, padające publicznie, sugestie odpowiadałem jednoznacznie i zgodnie z prawem: wyborom prezydenckim przysługuje domniemanie ważności, należy wyjaśnić na drodze postępowań prokuratorskich wszystkie przypadki nieprawidłowości w procesie wyborczym, nie ma podstaw faktycznych i prawnych do niezwołania Zgromadzenia Narodowego i odebrania przysięgi od nowo wybranego prezydenta RP" – podkreślił marszałek Sejmu.

Dodał, że "stabilność instytucji państwa, ciągłość władzy i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi to wartości, których – zwłaszcza w obecnej sytuacji – nie wolno podważać". "A wszelkim próbom ich kwestionowania, a więc destabilizowania państwa, podobnie jak jednomyślni w tej sprawie wszyscy liderzy koalicji 15 października, stanowczo się przeciwstawiam i nadal będę się przeciwstawiał" – oświadczył Hołownia.

Zwrócił też uwagę, że od wyborów prezydenckich minęły już prawie dwa miesiące. "Apeluję do obu stron politycznego sporu, by z jednej strony nie doszukiwać się spisków tam, gdzie ich nie ma, z drugiej – nie podważać demokratycznego werdyktu wyborców, niezależnie od tego, jakie emocje budzi" – zakończył wpis lider Polski 2050.

W rozmowie z PAP szef klubu Polska 2050 Paweł Śliz również zwrócił uwagę, że w mediach pojawiały się głosy, by marszałek Sejmu nie odbierał zaprzysiężenia od Karola Nawrockiego, tylko żeby przejął "stery" jako druga osoba w państwie. Szef klubu Polska 2050 zapewnił jednocześnie, że w żadnej ze swoich wypowiedzi Hołownia nie oskarżał żadnego z koalicjantów.

Zaprzysiężenie Nawrockiego 6 sierpnia

1 czerwca, w II turze wyborów prezydenckich, popierany przez PiS Karol Nawrocki, zdobywając 50,89 proc. głosów, pokonał kandydata KO Rafała Trzaskowskiego, który uzyskał 49,11 proc.

W ub. sobotę w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie marszałka Sejmu w sprawie zwołania Zgromadzenia Narodowego w celu złożenia przysięgi przez nowo wybranego prezydenta RP. Zgromadzenie Narodowe odbędzie się w sali posiedzeń Sejmu 6 sierpnia.

Wybrane dla Ciebie