Premier Donald Tusk odniósł się do wypowiedzi marszałka Szymona Hołowni, który w piątek w Polsat News powiedział, że sugerowano mu opóźnienie zaprzysiężenia Karola Nawrockiego jako prezydenta RP – co określił jako "zamach stanu".
– Niepoważne zachowanie albo niepoważne słowa mogą zrodzić bardzo poważne konsekwencje – powiedział Tusk w sobotę podczas spotkania z mieszkańcami Pabianic. Dodał, że w polityce powinno być jak najmniej miejsca na "zdrajców, głupców i ludzi bez wyobraźni".
– To jest trochę jak z dziećmi na wakacjach (...). Mówimy im: nie rób głupot, bo głupoty mogą zamienić się w dramat. W polityce jest dokładnie tak samo – zaznaczył.
Premier podkreślił, że nieostrożne gesty i niedojrzałe decyzje mogą mieć realne skutki "dla ludzi i dla całych państw". Zaapelował do polityków, by "się ogarnęli" i przypomniał wagę wyborów 15 października.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sprzedaje 300 aut rocznie. Unika rynku niemieckiego
Słowa Hołowni. Jest wniosek do prokuratury
Wypowiedź Hołowni wywołała reakcję Ordo Iuris. Prawnik Bartosz Lewandowski poinformował, że złożył wniosek do prokuratury o przesłuchanie marszałka Sejmu w charakterze świadka.
"Pan Marszałek (...) będzie musiał ujawnić nazwiska osób, które podżegały go do niedopełnienia obowiązków i uniemożliwienia zaprzysiężenia Prezydenta Karola Nawrockiego" – napisał Lewandowski w mediach społecznościowych.
Zgromadzenie Narodowe, podczas którego Karol Nawrocki ma złożyć przysięgę prezydencką, zostało zaplanowane na 6 sierpnia.