Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Flixbus
11.03.2020 12:55

Transport liczy na pomoc państwa. Szef FlixBusa: "nie chcemy pieniędzy"

Koronawirus zadał potężny cios branży transportowej. Przewozy autobusami czarterowymi spadły aż o 97 proc. Branża błaga rząd o pomoc, tymczasem już można znaleźć opinie, że pieniądze podatnika nie powinny iść na wspieranie prywatnych biznesów. - Uczciwie płacimy podatki i nie chcemy pieniędzy, tylko rozwiązań, które pozwolą nam przetrwać - mówi money.pl Michał Leman, prezes FlixBusa.

Podziel się
Dodaj komentarz
(iStock.com)
FlixBus zapowiedział, że pojedyncze połączenia mogą być zawieszane

Konrad Bagiński, money.pl: Kilka dni temu Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych (PSPA) alarmowało, że w związku z zagrożeniem koronawirusem ruch w branży spadł aż o 97 proc. Czy dotyczy to też autobusów rejsowych?

Michał Leman, prezes firmy FlixBus: - PSPA zrzesza różnych przewoźników, w tym również przewoźników typowo czarterowych. W momencie, gdy wyjazdy turystyczne są odwoływane na dużą skalę, tego typu firmy straciły większość klientów. Szczególnie dotyczy to grup zagranicznych, np. z Chin lub Izraela. W przypadku przewoźników operujących głównie na liniach regularnych spadek też jest widoczny, ale to o wiele mniejsza skala, tego się nawet nie da porównać.

Tniecie połączenia?
- Tam, gdzie zauważamy spadek liczby pasażerów, połączenia mogą być czasowo zawieszane lub może być zmniejszana ich częstotliwość. Ale nie mówimy na razie o dużej skali, nie podajemy też jeszcze dokładnych danych dotyczących spadku liczby pasażerów. Niewątpliwie ludzie podróżują mniej, ale wiemy też, że sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Tydzień temu mieliśmy jednego zarażonego wirusem pacjenta, dziś mamy ich ponad 20 i zamykane są szkoły i przedszkola. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na sytuację w naszej branży. Ale faktem jest, że drastycznego spadku jeszcze nie widzimy.

W ciągu zaledwie kilku dni kryzysu przewoźnicy stracili już ok 4 mld zł
Załamał się rynek transportowy w Polsce. Tysiące firm i pracowników zostały bez grosza

Czyli tragedii nie ma?
- Na razie nie, ale oczywiście to się może szybko zmienić. Na samym początku podjęliśmy kroki mające na celu ochronę pasażerów – częstsze mycie pojazdów, dezynfekcja i płyny antybakteryjne. Za chwilę możemy stanąć przed takimi problemami, jakie są we Włoszech, gdzie są już rejony wyłączone z ruchu, poddane kwarantannie.

Najbardziej ucierpiały wyjazdy zagraniczne czy krajowe?
- Na razie międzynarodowe, bo mają inny charakter, są w znacznej mierze turystyczne. Poza tym są to często przejazdy do krajów, w których przypadków koronawirusa jest więcej – jak Niemcy czy Włochy. A jeśli chodzi o przejazdy krajowe, to musimy zobaczyć, co będzie się działo dalej w Polsce.

Reagujecie, redukując pewne połączenia. Czy jest inna możliwość minimalizowania strat i ratowania biznesu?
- Popyt nie jest uzależniony od ceny, tylko od potrzeby i sytuacji. Jeśli mamy odwoływane imprezy masowe, to ludzie tracą potrzebę podróży. Jednym z najwyższych kosztów w branży transportowej jest paliwo, więc zatrzymanie autobusów i innych pojazdów w bazach jest sposobem na oszczędzanie. Myślę, że najtrudniejsze jest to dla przewoźników czarterowych, pewnie chwilę później stanie się problemem dla przewoźników towarowych, szczególnie tych, którzy obsługują Włochy. Transport regularny odczuje to w dalszej kolejności, ale nie ma się co czarować – to nastąpi, nie jesteśmy w żadnej komfortowej sytuacji.

Jeśli problemy będzie miał FlixBus, to pewnie i inne współpracujące z nim firmy?
- Tak, bo trzeba pamiętać o tym, że my nie mamy autobusów, one należą do naszych partnerów. Wszystko, co robimy, robimy w uzgodnieniu z nimi. Wcześniej uzgodniliśmy na przykład ustalenia dotyczące czyszczenia i odkażania pojazdów. To z nimi rozmawiamy o tym, jak reagować na zmiany popytu, żeby to nie wpłynęło bardzo negatywnie na ich sytuację. Bo z pewnością wpłynie negatywnie.

Dużo mówi się teraz o pomocy państwa dla przedsiębiorców. W internecie zaczął się już nawet pojawiać hejt na drapieżnych kapitalistów, którzy wyciągają rękę po pieniądze.
- Słyszałem już apele, żeby rząd nie dawał pieniędzy przedsiębiorcom. Ale w branży transportowej nikt nie mówi do rządu: "dajcie nam pieniądze!". Chodzi o to, żeby zachować płynność, żeby firmy, które muszą płacić leasing i pensje kierowców, a nie mają przychodów, mogły jakoś przetrwać. Chcemy znaleźć takie rozwiązania, które dla wszystkich są akceptowalne, a jednocześnie nie są prostym sięgnięciem po pieniądze podatników. Zresztą ci sami ludzie po tym, jak historia z koronawirusem się skończy, będą oczekiwać, że we flocie przewoźników pojawią się nowiuteńkie autobusy.

Ale dlaczego Kowalski miałby zrozumieć potrzeby przedsiębiorcy z branży transportowej?
- Przede wszystkim większość tych przedsiębiorców do tej pory płaciła istotne kwoty podatków i danin publicznych w Polsce. Tylko sama działalność FlixBusa w ostatnich dwóch latach przyniosła budżetowi centralnemu i lokalnym ponad 110 milionów złotych w postaci różnego rodzaju podatków, składek i opłat administracyjnych. To nie jest branża, która unikała czy próbowała unikać opodatkowania. To wręcz niemożliwe, każdy kilometr generuje konkretne kwoty dla państwa. Wydaje się uzasadnione, żeby w tak trudnym i nieprzewidywalnym momencie zwrócić się do rządu o wsparcie, tym bardziej że nie chodzi wprost o przelanie środków, czy dotacje.

Koronawirus może odbić się na naszym PKB. NBP dostrzega zagrożenie

Duzi czarterowi przewoźnicy, którzy mają flotę ponad sto autobusów, mają do zapłacenia nawet po kilka milionów rat leasingowych miesięcznie. Oni tych pieniędzy nie mają skąd wziąć. A z kolei mali przewoźnicy dysponujący jednym bądź kilkoma pojazdami mają je wzięte pod zastaw majątku prywatnego. Oni sami są właścicielami swoich firm, to biznes bliski ich codziennemu życiu. To nie jest taki typ przedsiębiorcy, który jak nie będzie miał przychodów, to po prostu ogłosi upadłość firmy i za jakiś czas założy następną.

W firmach przewozowych jest bardzo dużo własnej działalności. Wiele z tych firm założyli sami kierowcy. Są przedsięwzięcia, które z małych wyrosły na duże. Prawdziwa, organiczna przedsiębiorczość, bliska im i przez nich wymyślona. To nie jest grupa, która uważa, że coś się należy, to są bardzo ciężko pracujące na swoje osiągnięcia przedsiębiorcy.

Jak nie pieniędzy, to czego?
- Spotkania i wymiana korespondencji między rządem i przewoźnikami trwają. PSPA czy Transport i Logistyka Polska (TLP) również mają swoje postulaty i ustalenia - w naszym i innych przewoźników imieniu. To kwestia kredytów obrotowych, ulg podatkowych czy odroczenia płatności do momentu, gdy przejazdy wrócą na właściwą drogę.

Ale równie ważne są kwestie regulacyjne. Bo dziś na przykład przepisy nie pozwalają na zawieszanie połączeń w ruchu krajowym na dłużej niż 3 miesiące. Pytanie, co będzie, jeśli jakieś miasto zostanie objęte kwarantanną i nie będzie można do niego realizować kursów. Są też kwestie dotyczące przewozów towarowych, bo być może trzeba będzie zmienić przepisy dotyczące czasu pracy kierowcy. Myślę, że dotyczy to sytuacji, gdy kierowca musi wyjechać z miejsca objętego kwarantanną lub objechać jakiś obszar. Takie mogą występować w transporcie nie tylko krajowym, ale i międzynarodowym.

Czy zamykanie szkół może pogorszyć waszą sytuację?
- Wycieczki szkolne już zostały odwołane, więc rozszerzenie akcji zamykania szkół nie będzie miało dużego wpływu na biznes. Ale warto podkreślić, że przewoźnicy z dużą dozą zrozumienia obserwują działania władz, również samorządowych. W porównaniu na przykład do Włoch podejmujemy działania prewencyjne dość szybko, mając około 20 osób zarażonych, a nie kilkaset. Zróbmy środki bezpieczeństwa dziś, żeby nie musieć później robić kordonów bezpieczeństwa wokół Warszawy, jak Włosi w Mediolanie. Dzięki temu widzimy szansę na opanowanie sytuacji i szybszy powrót do normalności.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
11-03-2020

OLONie liczcie na tzw.PAŃSTWO by wam pomogło.Jak będą zaległości w opłatach dla państwa to skarbówka woli zablokować wam konta,komornik sprzeda … Czytaj całość

11-03-2020

CgghhnA co z turystyka jak od maja nie bedzie tyrystuow , wszystkie branze ucierpa

11-03-2020

zawodowy kierowcaDlaczego mamy ratować Niemiecką firmę skoro Niemcy i Francuzi dążą do wykończenia Polskiego transportu towarowego.

Rozwiń komentarze (83)