Trump robi interes z Putinem. Są pierwsze głosy z Chin

USA zawarły z Rosją porozumienie dotyczące oleju napędowego, ale Chiny nie zamierzają pochopnie zmieniać swojej polityki. Eksperci wskazują na sprzeczność w działaniach Waszyngtonu, który sam sięga po rosyjskie paliwo, a jednocześnie może grozić sankcjami innym importerom. Pekin obawia się zmiany kursu Trumpa.

Donald Trump i Xi Jinping. Z prawej: Cui HongjianDonald Trump i Xi Jinping. Z prawej: Cui Hongjian
Źródło zdjęć: © GETTY, PAP | A. Martinez Casares, Win McNamee
Malwina Gadawa

Eksperci ostrzegają, że Stany Zjednoczone nadal mogą grozić sankcjami innym odbiorcom rosyjskiej energii.

Trump zaskoczył układem z Putinem. Chiny ostrzegają

Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek w serwisach społecznościowych, że zawarł porozumienie z przywódcą Rosji Władimirem Putinem w sprawie dostaw oleju napędowego. Departament Skarbu USA wydał równocześnie licencję, na mocy której amerykańskie sankcje do kwietnia 2027 r. nie będą obejmować rosyjskiego diesla załadowanego na tankowce do piątku.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Cui Hongjian z Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Zagranicznych ocenił, że obecne podejście Pekinu sprowadza się do "obserwowania, w którym kierunku rozwiną się sprawy".

Zdaniem badacza Ukraina i Europa mają nadzieję, że umowa okaże się jedynie ratunkowym "środkiem tymczasowym", a nie "pierwszym krokiem, który wywoła efekt domina" w demontażu zachodnich sankcji. Dodał, że układ nie wpłynie bezpośrednio na handel Chin z Rosją, gdyż Moskwa nadal potrzebuje Pekinu jako głównego odbiorcy.

Z kolei analitycy cytowani przez hongkoński dziennik "South China Morning Post" zwracają też uwagę na daleko posuniętą wybiórczość w działaniach Waszyngtonu.

Zhang Chi z Uniwersytetu w Hongkongu nazwał porozumienie "wewnętrznie sprzecznym". Zauważył, że choć USA same sięgają po rosyjski olej napędowy, to mechanizm sankcji wtórnych wynikający z ustawy im. Lindseya Grahama może nadal służyć jako karta przetargowa oraz narzędzie wywierania nacisku na innych importerów, takich jak Chiny czy Indie.

Na wewnątrzamerykański wątek wskazał z kolei Ma Bo z Uniwersytetu Nankińskiego. Określił on umowę mianem "sprawy wysoce transakcyjnej", podyktowanej zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi (midterms) w USA i próbą ograniczenia strat Partii Republikańskiej.

Ekspert ostrzegł przy tym azjatyckich importerów, by nie traktowali tego porozumienia jako trwałej korekty amerykańskiej polityki. Jak ocenił, ewentualna zmiana strategii Trumpa po wyborach do Kongresu sprawi, że przedwczesne zmiany planów "mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego".

Wybrane dla Ciebie