Trump dogadał się z Putinem. Rosjanie zabrali głos. Oto ile może zarobić Moskwa

Rosja i Stany Zjednoczone uzgodniły eksport rosyjskiego oleju napędowego. Dostawy mają rozpocząć się od 300 tys. ton, a później wzrosnąć do 1 mln ton i dodatkowych 3 mln ton. Według ekspertów, z którymi rozmawiał dziennik "Kommiersant", porozumienie może przynieść rosyjskiemu budżetowi setki miliardów rubli, choć jego realizację utrudniają ataki na rafinerie.

U.S. President Trump And Russian  President Putin Meet On War In Ukraine At U.S. Air Base In Alaska
ANCHORAGE, ALASKA - AUGUST 15: U.S. President Donald Trump (R) greets Russian President Vladimir Putin as he arrives at Joint Base Elmendorf-Richardson on August 15, 2025 in Anchorage, Alaska. The two leaders are meeting for peace talks aimed at ending the war in Ukraine. (Photo by Andrew Harnik/Getty Images)
Andrew HarnikOd lewej: rosyjski dyktator Władimir Putin i prezydent USA Donald Trump podczas szczytu na Alasce w 2025 r.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Andrew Harnik
Jacek Losik

Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.

W piątek Rosja i USA uzgodniły warunki eksportu diesla. Jak podał Axios, Waszyngton zdecydował się na porozumienie paliwowe z Moskwą, bo Ukraina kontynuuje ataki na rosyjskie rafinerie, wbrew prośbom z Białego Domu. Donald Trump przekazał, że pierwsza partia obejmie 300 tys. ton paliwa, w listopadzie Rosja ma wysłać kolejne 500 tys. ton, a następnie 1 mln ton. W krótkim czasie dostawy mają zostać zwiększone o następne 3 mln ton.

Amerykańskie Ministerstwo Finansów zezwoliło na transakcje dotyczące rosyjskiego diesla do kwietnia 2027 r. Donald Trump ocenił, że porozumienie może szybko obniżyć światowe ceny paliw w związku z sytuacją wokół cieśniny Ormuz. O możliwe korzyści dla Rosji i Stanów Zjednoczonych redakcja "Kommiersanta" zapytała Igora Juszkowa, głównego eksperta Fundacji Bezpieczeństwa Energetycznego.

– Od 1 kwietnia 2022 r. obowiązywał zakaz importu rosyjskich produktów naftowych, gazu, ropy i węgla do Stanów Zjednoczonych. Teraz ograniczenie dotyczące diesla zostaje czasowo zniesione – powiedział Juszkow.


WIDEO
Nie ma związków, nie ma dzieci. Ekspert o wielkim problemie Polski

Ekspert zaznaczył, że potrzebne są jeszcze wyjaśnienia dotyczące zakresu amerykańskiej decyzji. Największe rosyjskie koncerny, takie jak Rosneft, Lukoil, Gazprom Neft i Surgutneftegaz, znajdują się na amerykańskiej liście Specjalnie Oznaczonych Organizacji Non-Profit (SDN). Oznacza to zakaz kontaktów z firmami objętymi sankcjami.

– Dla Rosji korzystne byłoby zniesienie tych ograniczeń, ponieważ powodują dodatkowe koszty działalności koncernów oraz eksportu ropy i produktów naftowych. Zarówno przedsiębiorstwa, jak i budżet państwa zyskałyby na zawieszeniu sankcji. Nie można przecież dostarczać diesla przez sieć pośredników, obchodząc amerykańskie przepisy – ocenił Juszkow.

Według eksperta zgromadzenie zapowiedzianych ilości paliwa nie powinno być trudne. Krajowe zużycie diesla spada, a rosyjskie rafinerie produkują go w dużych ilościach. Juszkow zwrócił też uwagę na konkurencję o rosyjskie surowce między Indiami, Chinami i USA. Co więcej, jego zdaniem, porozumienie może być również sygnałem dla Chin, że Moskwa jest gotowa prowadzić handel z Waszyngtonem – pisze "Kommiersant".

Dla Amerykanów nie musi mieć znaczenia, czy rosyjski diesel trafi bezpośrednio na ich rynek. Paliwo może zostać skierowane także do Turcji, Brazylii albo Indii. Najważniejsze – jak wskazuje rosyjski dziennik – jest zwiększenie podaży na rynku światowym i obniżenie cen diesla w Stanach Zjednoczonych.

Ile Rosja może zarobić na eksporcie paliwa

Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak poinformował już, że Moskwa zniesie ograniczenia dotyczące eksportu diesla. Wcześniej obowiązywanie tych środków przedłużono do końca października 2026 r. W rozmowie z TASS Nowak potwierdził wielkość dostaw wskazaną przez Donalda Trumpa. Zapewnił jednocześnie, że rosyjski rynek wewnętrzny otrzyma wystarczającą ilość paliwa.

Jeśli Rosji uda się zrealizować całość uzgodnionego eksportu, budżet federalny może zyskać setki miliardów rubli. Stanisław Mitrachowicz, starszy pracownik naukowy Uniwersytetu Finansowego, wskazał, że rosyjskie rafinerie przez lata produkowały więcej diesla, niż potrzebował krajowy rynek.

– Przy takiej produkcji pojawia się pytanie, co zrobić z nadwyżką. Magazyny mają ograniczoną pojemność, więc jednym z rozwiązań jest wznowienie eksportu. W porozumieniu z Trumpem udało się sprzedać paliwo jako element politycznej wymiany: zaoferować usługę i poprosić w zamian o własne korzyści. To może być całkiem dobre rozwiązanie, ale dopiero czas pokaże, czy umowa zadziała – powiedział Mitrachowicz.

Ekonomista zaznaczył, że wpływy można liczyć na różne sposoby. Spadek światowych cen produktów naftowych może zmniejszyć wypłaty dla rosyjskich firm w ramach mechanizmu tłumiącego skutki zmian cen. Byłoby to korzystne dla budżetu, ale nie dla przedsiębiorstw.

– Gdyby przyjąć, że eksport wszystkich produktów naftowych zostałby odbudowany, rosyjski budżet federalny mógłby otrzymywać nawet 200 mld rubli miesięcznie. To jednak tylko założenie. Pełna odbudowa eksportu jest wątpliwa zarówno z powodów prawnych, jak i praktycznych, ponieważ ataki dronów na rosyjskie rafinerie nadal trwają – ocenił Mitrachowicz.

Ataki na rafinerie utrudniają realizację umowy

Wołodymyr Zełenski skrytykował decyzję Stanów Zjednoczonych o dopuszczeniu eksportu paliwa z Rosji, jak zauważa "Kommiersant". Uznał złagodzenie sankcji bez wcześniejszego porozumienia pokojowego za przejaw słabości. Na decyzję zareagowały amerykańskie rynki surowcowe. Do rana listopadowe kontrakty terminowe na diesel na giełdzie w Chicago potaniały o 5 proc.

Aleksiejiełogoriew, dyrektor ds. badań i rozwoju Instytutu Energetyki i Finansów, ocenił, że wpływ umowy będzie krótkotrwały. Jego zdaniem światowe ceny mogą spaść tylko przy spełnieniu kilku warunków.

– Trump usłyszał w odpowiedzi o naturalnym zwiększaniu wydobycia, związanym ze spadkiem krajowego popytu w Rosji i stopniowym przywracaniem pracy rafinerii. Zapowiedziane 3 mln ton miesięcznie odpowiadają mniej więcej poziomowi rosyjskiego eksportu w normalnych warunkach. Przy obecnym deficycie (na świecie – red.) to jednak niewielka ilość, a dostawy nie pojawią się od razu – powiedział Biełogoriew.

Rozmówca "Kommiersanta" oszacował bieżący niedobór, uwzględniając uwalniane zapasy, na co najmniej 6 mln ton miesięcznie. Jego zdaniem dostawy rzędu 300–500 tys. ton nie są bez znaczenia, ale nie wystarczą, by wyznaczać poziom cen.

Problemem pozostaje także sytuacja wokół cieśniny Ormuz. Dostawy ropy naftowej są okresowo przywracane, lecz rynek produktów naftowych, w tym diesla, znajduje się w trudniejszym położeniu. W Rosji dodatkowym czynnikiem jest zapełnianie magazynów. Po osiągnięciu ich maksymalnej pojemności rafinerie mogą zostać zmuszone do ograniczenia produkcji.

– Taki scenariusz byłby obecnie bardzo trudny, bo wielkość produkcji i pierwotnego przerobu ropy wpływa również na produkcję benzyny. Z jej dostępnością Rosja nadal ma poważne problemy – wyjaśnił Biełogoriew.

Jego zdaniem o trwałej umowie można byłoby mówić dopiero wtedy, gdyby uczestniczyła w niej Ukraina, a Donald Trump przekonałby władze tego kraju do zakończenia ataków na rafinerie. Dotychczasowe działania nie przyniosły takiego rezultatu.

Rozmowy USA i Ukrainy mogą zostać wznowione

"Financial Times" podał tymczasem, że Ukraina zamierza kontynuować ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Taką informację gazeta otrzymała od wysokiego rangą urzędnika z Kijowa. 9 października w Miami odbywały się rozmowy przedstawicieli Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Zakończyły się po rozmowie telefonicznej Władimira Putina z Donaldem Trumpem.

Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny czasopisma "Rosja w globalnej polityce", ocenił, że negocjacje mogą zostać wznowione.

– Trump może wejść w konflikt z Zełenskim. Zełenski nigdy nie był mu szczególnie bliski. Trump ma teraz konkretne zadanie związane z perspektywami wyborczymi swojej partii, które nie wyglądają najlepiej. Nie należy jednak zakładać, że utrzyma jeden kierunek działania, ponieważ w innych okolicznościach wielokrotnie szybko zmieniał stanowisko – powiedział Łukjanow.

Według Axios podczas rozmów USA i Ukrainy w Miami przedstawiciele obu państw omawiali propozycje dotyczące uregulowania kwestii terytorialnych oraz gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Co więcej, według tego portalu Waszyngton miał zagrozić Kijowowi zaprzestaniem pomocy wywiadowczej, jeśli ataki na rosyjskie rafinerie nie ustaną.

Ukraina nie ustaje

Ultimatum ze strony administracji Trumpa wobec Ukrainy, jeśli faktycznie miało miejsce, póki co nie przyniosło efektu. Dowodzi tego sobotni komunikat Sztabu Generalnego Ukrainy, który powiadomił, że ukraińskie wojska po raz drugi w ostatnich dniach zaatakowały węzeł przeróbki ropy naftowej w obwodzie samarskim w południowo-wschodniej, europejskiej części Rosji.

"Ponownie zaatakowano stację Samara. W nocy z 9 na 10 października 2026 r. jednostki Sił obrony Ukrainy ponownie zaatakowały liniową stację produkcyjno-dyspozytorską (LWDS) Samara w pobliżu miejscowości Proswiet w obwodzie samarskim w Rosji. Trwa ustalanie skali wyrządzonych szkód" – przekazało ukraińskie dowództwo w serwisach społecznościowych.

Wyjaśniło, że LWDS Samara jest dużym węzłem odbioru, magazynowania i mieszania ropy naftowej. Surowiec dociera rurociągami naftowymi z Tatarstanu, Syberii Zachodniej i innych regionów wydobywczych Rosji. Na stacji miesza się ropę o różnej zawartości siarki, uzyskując eksportową mieszankę Urals. Zakład uczestniczy w zaspokajaniu potrzeb sił zbrojnych Rosji.

Sztab Generalny Ukrainy oświadczył także, że potwierdzone zostało zniszczenie czterech zbiorników RWS-50000 i rozległy pożar na stacji Samara w wyniku ataku z 7 października 2026 r.

"Ataki na takie obiekty stanowią realizację niezbywalnego prawa Ukrainy do samoobrony zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych i mają na celu ograniczenie potencjału wojskowo-gospodarczego Federacji Rosyjskiej. Ciąg dalszy nastąpi! Chwała Ukrainie!" – ostrzeżono w komunikacie.

Źródła: Axios, Kommiersant, PAP

Wybrane dla Ciebie