Tusk jedzie na szczyt UE. Polska grozi blokadą budżetu

Donald Tusk jedzie na szczyt UE w Brukseli z twardym stanowiskiem w sprawie budżetu na lata 2028–2034. Polska nie chce, by część dochodów z ETS trafiała do unijnej kasy, i nie wyklucza blokady budżetu. Drugim polem sporu będzie migracja, gdzie Warszawa domaga się elastycznego podejścia do sytuacji na granicach - podaje RMF FM.

Tusk jedzie na szczyt UE. Polska grozi blokadą budżetuTusk jedzie na szczyt UE. Polska grozi blokadą budżetu
Źródło zdjęć: © Getty Images | M.Torres | ZipZapic.com
Magda Żugier

Komisja Europejska proponuje, by 30 proc. dochodów z ETS zasilało budżet UE. W przypadku Polski oznaczałoby to przekazywanie do Brukseli ponad miliarda euro rocznie. Warszawa argumentuje, że pieniądze te są obecnie wykorzystywane w kraju m.in. na transformację energetyczną i działania służące obniżaniu cen energii.

- Jeżeli w Brukseli nie rozumieją jeszcze naszego sprzeciwu, to mogą się zdziwić, gdy zablokujemy budżet – mówił wcześniej rozmówca RMF FM z polskiego rządu. Przed szczytem unijny dyplomata przekazał rozgłośni, że nie ma sygnałów wskazujących na możliwość zaakceptowania przez Warszawę przekazywania części wpływów z emisji CO2 do wspólnej kasy.

Dodatkową przeszkodą może być stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego, który zdecydowanie sprzeciwia się ETS. Ustawa wprowadzająca nowe źródła dochodów unijnego budżetu wymagałaby jego podpisu.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Polska nie odrzuca jednak wszystkich propozycji Komisji Europejskiej. Popiera opłatę graniczną uwzględniającą emisje CO2 oraz wkład dużych przedsiębiorstw. Zastrzeżenia ma natomiast do opłaty od elektroodpadów, której sprzeciwia się także branża AGD, oraz do przekazywania części wpływów z akcyzy tytoniowej do budżetu UE.

Spór o pieniądze dla rolników i regionów

Warszawa jest zadowolona z propozycji budżetowej przedstawionej przez prezydencję irlandzką, ponieważ udało się w niej zachować całą kopertę narodową. Polska chce bronić wysokich wypłat dla rolników oraz funduszy na rozwój regionów.

Przeciwnego zdania są państwa określane jako "skąpcy" – kraje, które wpłacają do unijnego budżetu więcej, niż z niego otrzymują. Na czele z Niemcami domagają się one głębszych cięć, również w polityce spójności i rolnictwie. Odrzuciły już propozycję irlandzkiej prezydencji zakładającą ograniczenie wydatków o 141 mld euro, uznając, że skala oszczędności jest niewystarczająca.

Państwa UE pozostają daleko od porozumienia, a negocjacje dotyczące tego, kto sfinansuje przyszły budżet i które wydatki należy ograniczyć, mogą przeciągnąć się poza grudniowy szczyt. Niemcy, Austria i Holandia sygnalizują, że nie zależy im na zawarciu porozumienia za wszelką cenę pod koniec roku.

Po szczycie dalsze rozmowy ma prowadzić przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Będzie musiał uwzględnić zarówno stanowisko państw broniących funduszy na rozwój regionów, jak i postulaty krajów domagających się większych oszczędności.

Migracja kolejnym punktem spornym

Drugim ważnym tematem szczytu będzie migracja. Polska może być zadowolona z zapisów przygotowywanych wniosków, w których uwzględniono postulat Warszawy, by unijny mechanizm reagowania kryzysowego był elastyczny i pozwalał odróżniać sytuację na poszczególnych granicach.

Czym innym jest nagła, masowa fala migrantów w hiszpańskiej Ceucie, a czym innym stała presja na granicy z Białorusią, która wykorzystuje migrację do wywierania nacisku na Polskę – mówił RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk.

Warszawa wskazuje, że nie może liczyć na taką współpracę z reżimem Alaksandra Łukaszenki, jaką Hiszpania może próbować prowadzić z Marokiem.

Według dyplomatów cytowanych przez RMF FM podczas szczytu może dojść do sporu między premierem Hiszpanii Pedrem Sánchezem, premier Włoch Giorgią Meloni i premier Danii Mette Frederiksen. Osią konfliktu jest sposób reagowania na presję migracyjną na zewnętrznych granicach UE.

Włochy przywróciły kontrole na granicy z Hiszpanią, argumentując, że masowy napływ migrantów może prowadzić do ich dalszego przemieszczania się po strefie Schengen. Dania krytykuje natomiast hiszpańskie plany legalizacji pobytu setek tysięcy nieudokumentowanych migrantów. Madryt odpowiada, że nie można obarczać Hiszpanii odpowiedzialnością za cały kryzys, a przywracanie kontroli granicznych podważa europejską solidarność.

Wybrane dla Ciebie