Warunki życia w Polsce w porównaniu do całej Unii Europejskiej w 2024 r. utrzymały się na poziomie z 2023 r. Choć nigdy wcześniej nie były lepsze niż w tamtych dwóch latach, samo to, że przestały się poprawiać, może niepokoić. Pod względem jakości życia mieszkańców Polska wciąż ma bowiem spore zaległości wobec państw zachodniej Europy, a ich nadrabianie staje się trudniejsze.
To wnioski z piątej edycji raportu omawiającego wskaźnik catch-up, obliczany od kilku lat przez zespół ekonomistów ze Szkoły Głównej Handlowej. Celem tego projektu jest monitorowanie tego, czy i w jakim tempie Polska dogania kraje UE pod względem szeroko rozumianego poziomu życia społecznego.
WIDEOPaliwo po 5 zł za litr? Prezes giganta studzi oczekiwania
W 2024 r. wskaźnik catch-up, który obejmuje 38 aspektów jakości życia, pogrupowanych w siedem kategorii, utrzymał się na rekordowym poziomie 93 proc. średniej unijnej, odnotowanym w 2023 r. Nie zmienił się także jego poziom względem 13 "nowych" państw UE (106 proc.) oraz 14 "starych" państw (92 proc.).
Pod tym względem coraz bardziej dystansujemy UE
Wcześniej, od 2010 r., obliczany przez SGH wskaźnik utrzymywał się w trendzie wzrostowym. Tylko raz, w 2021 r., wyraźnie zmalał – i tylko w stosunku do zachodnich członków UE. Był to jednak przejściowy efekt pandemii COVID-19, która silniej wpłynęła na warunki życia w krajach naszego regionu niż na Zachodzie.
W kolejnych dwóch latach wyraźnie się jednak odbił, nieomal wracając do poprzedniej ścieżki wzrostu (w 2023 r. był o 6 pkt proc. wyżej niż w 2020 r., czyli rósł o 2 pkt proc. rocznie; w latach 2010–2020 zwiększał się w tempie około 2,8 pkt proc. rocznie).
Dlaczego w 2024 r. konwergencja ustała? Wąskie wskaźniki materialnego dobrobytu wciąż w Polsce rosły. Ten postęp został jednak zniwelowany przez pogorszenie (relatywnie do innych państw UE) warunków życia w innych wymiarach. Dotyczy to m.in. stabilności zatrudnienia, jakości opieki zdrowotnej, skuteczności edukacji oraz niektórych aspektów ochrony środowiska.
"Polska przekroczyła średnią unijną tam, gdzie decydują dochody i warunki mieszkaniowe. Największy dystans (wobec UE – red.) utrzymuje się w edukacji, ochronie środowiska i jakości zatrudnienia – czyli tam, gdzie efekty przynoszą inwestycje rozłożone na lata" – wskazują autorzy raportu.
Pod względem poziomu dochodów i zaspokojenia potrzeb materialnych mieszkańców Polska przebiła unijną średnią gdzieś między 2015 a 2020 r. (autorzy wskaźnika catch-up nie obliczyli jego wartości w latach pośrednich). W 2024 r. wydłużyliśmy dystans od tej średniej do 34 proc. z 19 proc. w 2023 r. Co więcej, wiele wskazuje na to, że materialny dobrobyt nad Wisłą wciąż się zwiększa.
Skutecznie walczymy z ubóstwem i wykluczeniem
W 2025 r., jak wynika z danych Eurostatu, odsetek osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym (definicja poniżej) wynosił w Polsce 15 proc., w porównaniu do 16 proc. rok wcześniej i 18 proc. średnio w poprzednich 10 latach. To najniższy wynik w historii tych danych. Niższym mogły się pochwalić tylko Czechy.
W całej UE zasięg zagrożenia ubóstwem lub wykluczeniem społecznym wynosił 20,9 proc., tylko minimalnie mniej niż w 2024 r. i o 1,1 pkt proc. mniej niż w latach 2015-2014.
Do zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym Eurostat zalicza osoby, których dochód rozporządzalny (wyrażony w tzw. jednostkach ekwiwalentnych, tzn. z uwzględnieniem faktu, że utrzymanie kolejnej osoby w gospodarstwie domowym jest tańsze niż pierwszej) jest poniżej 60 proc. mediany w danym kraju oraz osoby w stanie poważnej deprywacji materialnej i społecznej, czyli takie, które ze względów finansowych nie mogą zaspokoić co najmniej siedmiu z 13 określonych potrzeb (np. wyjechać na tygodniowe wakacje, spożywać mięsa lub ryb co drugi dzień, ogrzać mieszkania itp.).
Naukowcy z SGH w swoim wskaźniku rozwoju społecznego uwzględniają siłę nabywczą przeciętnego dochodu oraz zagrożenie deprywacją materialną i społeczną, w tym także umiarkowaną (brak możliwości zaspokojenia co najmniej pięciu z tych 13 potrzeb). To właśnie pozwala oczekiwać, że w 2025 r. ta składowa wskaźnika catch-up, która mierzy wąsko rozumiany dobrobyt materialny, nadal rosła (wykres poniżej).
Istnieją też alternatywne miary dobrobytu, które malują ten sam obraz. Jedną z nich jest tzw. faktyczne spożycie na mieszkańca (AIC), uwzględniające zarówno towary i usługi kupowane na rynku, jak i dostarczane przez państwo.
W 2025 r. tak mierzona konsumpcja przeciętnego Polaka wynosiła 88 proc. średniej unijnej, w porównaniu do 85 proc. rok wcześniej. Był to najwyższy poziom tego wskaźnika w historii. Dekadę wcześniej mieszkaniec Polski konsumował średnio o 23 proc. mniej niż przeciętny mieszkaniec UE.
Mieszkamy coraz lepiej
Zaskakującym wnioskiem z raportu SGH jest to, że Polska w 2024 r. wyprzedziła średnią UE również pod względem warunków mieszkaniowych. Ta składowa wskaźnika catch-up – obejmująca m.in. miary przeludnienia mieszkań, ich stanu technicznego oraz wyposażenia – sięgnęła 101 proc. unijnej średniej w porównaniu do 99 proc. rok wcześniej.
Tymczasem jeszcze w 2010 r. warunki mieszkaniowe nad Wisłą były o 29 proc. niższe niż średnio w UE.
Badacze podkreślają, że na warunki mieszkaniowe w Polsce pozytywnie wpływa dobry stan techniczny mieszkań oraz niski poziom problemów środowiskowych w miejscu zamieszkania. Jednocześnie jednak polskie mieszkania należą do najbardziej przeludnionych w UE – choć i pod tym względem w 2024 r. sytuacja się poprawiła.
"Polacy mieszkają w dobrym standardzie, ale ciasno"
Tym, co w 2024 r. ciągnęło wskaźnik catch-up w dół, uniemożliwiając jego wzrost pomimo poprawy materialnego dobrobytu Polaków, było relatywne pogorszenie stabilności zatrudnienia oraz kilku aspektów jakości edukacji, a także stagnacja w zakresie stanu zdrowia ludności.
Systemy edukacji i ochrony zdrowia do poprawy
Stabilność zatrudnienia naukowcy z SGH definiują jako odsetek pracowników najemnych zatrudnionych na umowach na czas nieokreślony. W 2024 r. wskaźnik ten wynosił nad Wisłą 58 proc. średniej unijnej w porównaniu do 62 proc. rok wcześniej.
Uwagę zwraca również to, że zatrzymał się wzrost (relatywnie do UE) stopy zatrudnienia w Polsce, który przez długi czas sprawiał, że całościowa ocena funkcjonowania naszego rynku pracy szybko rosła. Dziś stopa zatrudnienia nad Wisłą o 3 proc. przewyższa unijną średnią, ale – jak oceniają badacze – potencjał do jej dalszego wzrostu się wyczerpał.
"Pod względem samego uczestnictwa w rynku pracy Polska nie tylko nadrobiła wcześniejsze zapóźnienia, ale utrzymuje pozycję kraju o relatywnie wysokiej aktywności zawodowej osób w wieku 20-64 lat. Jednocześnie od 2021 r. wartość tego wskaźnika utrzymuje się na praktycznie niezmienionym poziomie, co wskazuje na wyczerpywanie się rezerw dalszej poprawy po stronie ilościowej" – tłumaczą profesorowie SGH Agnieszka Chłoń-Domińczak, Iga Magda oraz Paweł Strzelecki.
Dalsza poprawa sytuacji na rynku pracy musi więc polegać na wzroście wynagrodzeń i stabilności zatrudnienia oraz zasypywaniu luki w warunkach pracy kobiet i mężczyzn.
Jeśli chodzi o jakość edukacji, Polskę od unijnej średniej, a w szczególności od państw zachodniej Europy, dzieli wciąż przepaść – większa niż w pozostałych wymiarach warunków życia, które obejmuje skonstruowany przez SGH wskaźnik, z wyjątkiem ochrony środowiska. Co więcej, w 2024 r. Polska przestała ten dystans skracać. Ta składowa wskaźnika catch-up wynosiła nadal tylko 72 proc. średniej unijnej.
Badacze wskazują jednak na przeciwstawne tendencje, które kryją się za tą stabilizacją. Z jednej strony widać poprawę (relatywnie do średniej UE) w zakresie dostępu do wczesnej edukacji oraz powszechności uczenia się przez całe życie, z drugiej zaś strony pogorszenie w zakresie odsetka osób kończących uczelnie wyższe, odsetka osób wcześnie przerywających naukę oraz zatrudnienia w sektorze badań i rozwoju.
Powody do niezadowolenia są ukryte
Jeszcze inne czynniki, które przyczyniły się do zatrzymania poprawy szeroko rozumianych warunków życia w Polsce, mają związek z jakością środowiska. Stale rośnie (relatywnie do średniej UE) zużycie zasobów słodkiej wody oraz emisyjność nowych samochodów. Źle wypadamy również pod względem wykorzystania surowców wtórnych.
Optymistyczna interpretacja wyników badań SGH jest taka, że w tych wymiarach jakości życia w Polsce, które są najbardziej namacalne dla mieszkańców, widać wciąż poprawę. To może tłumaczyć rekordowe w ostatnim czasie oceny własnej sytuacji materialnej polskich gospodarstw domowych, o których w money.pl sporo pisaliśmy. Co więcej, wbrew popularnej tezie, ten dobrobyt nie jest okupiony nadzwyczaj wysokimi wydatkami państwa na politykę społeczną (wykres powyżej).
Z drugiej strony, jak wskazują autorzy raportu, Polska ma wciąż spore zaległości w tych wymiarach jakości życia, w których poprawa wymaga dużych nakładów inwestycyjnych i długofalowego planowania polityki publicznej. To zaś oznacza, że dalsza konwergencja będzie coraz trudniejsza.