Ten rodzaj ubóstwa jest w Polsce coraz bardziej powszechny. Trend niepokoi [ANALIZA]

W 2025 r. trzeci rok z rzędu wzrósł w Polsce odsetek osób zagrożonych ubóstwem relatywnym, czyli takich, których poziom wydatków jest wyraźnie niższy od przeciętnego. To sugeruje, że poprawa materialnego dobrobytu nad Wisłą omija coraz większą część Polaków. Z drugiej strony, potrzeby konsumentów w coraz większym stopniu zaspokaja państwo.

 Nierówności konsumpcyjne w Polsce niepokoją
Źródło zdjęć: © East News, Eurostat | Arkadiusz Ziółek
Grzegorz Siemionczyk

Seria szoków ekonomicznych z ostatnich lat, w tym gwałtowny wzrost inflacji w latach 2021-2023 oraz stagnacja w gospodarce Niemiec - głównego partnera handlowego Polski - nie zatrzymała poprawy przeciętnych warunków życia nad Wisłą. Zahamowała jednak, jak sugerują wyniki Badania Budżetów Gospodarstw Domowych, szybkie wcześniej postępy Polski w walce z ubóstwem.

Jak wynika z ubiegłorocznego BBGD, zasięg zagrożenia ubóstwem skrajnym wyniósł w 2025 r. 5,3 proc., minimalnie więcej niż w 2024 r. To oznacza, że taki był odsetek osób żyjących w gospodarstwach domowych, których wydatki per capita są poniżej tzw. minimum egzystencji. Wskaźnik ten, szacowany przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS), obrazuje, jakie wydatki są niezbędne, aby zaspokoić potrzeby w stopniu wystarczającym do przeżycia i zachowania zdrowia.

W ubiegłym roku próg wydatków wyznaczający minimum egzystencji dla jednoosobowego gospodarstwa domowego wynosił 1037 zł, a dla czteroosobowego gospodarstwa domowego (dwoje dorosłych i dwoje dzieci do 14. roku życia) 2799 zł. W obu przypadkach był o około 6,7 proc. większy niż rok wcześniej. W świetle BBGD nawet wydatki 20 proc. osób o najniższych dochodach zwiększyły się, średnio rzecz biorąc, bardziej – o 7,9 proc. Dlatego zasięg zagrożenia ubóstwem skrajnym praktycznie się nie zmienił, choć utrzymał się wyżej niż przeciętnie w siedmiu latach przed 2023 r., gdy wyraźnie podskoczył.

Doszedł do miliardów. Mówi, jak zarobił pierwsze pieniądze

Bardziej intrygujący jest wzrost zasięgu zagrożenia tzw. ubóstwem relatywnym do 13,5 proc. z 13,3 proc. w 2024 r. To odsetek Polaków żyjących w gospodarstwach domowych, których miesięczne wydatki na osobę są o co najmniej 50 proc. niższe od przeciętnych. W ubiegłym roku oznaczało to wydatki poniżej 1332 zł miesięcznie w gospodarstwach jednoosobowych i poniżej 3597 zł w gospodarstwach czteroosobowych.

W 2025 r. trzeci rok z rzędu zwiększył się odsetek Polaków, któr
W 2025 r. trzeci rok z rzędu zwiększył się odsetek Polaków, których wydatki mocno odbiegają w dół od przeciętnych © money.pl | Angelika Sętorek

Nierówności konsumpcyjne coraz wyższe

W przypadku badań ankietowych prowadzonych na losowej próbie gospodarstw domowych, nawet jeśli jest ona tak duża, jak w BBGD (ponad 30 tys. gospodarstw domowych), niewielkie jednorazowe zmiany wyników należy interpretować z ostrożnością. Ubiegłoroczny wzrost zasięgu ubóstwa relatywnego nie był zaś, na pierwszy rzut oka, duży. Uwagę zwraca jednak to, że ten wskaźnik zagrożenia ubóstwem - inaczej niż zasięg ubóstwa skrajnego – znajduje się w wyraźnym trendzie. Jego ubiegłoroczna zwyżka była już trzecią z rzędu, co zdarzyło się po raz pierwszy od co najmniej 20 lat.

W 2022 r., który był pod tym względem najlepszy we współczesnej historii Polski, odsetek osób żyjących w gospodarstwach domowych zagrożonych ubóstwem relatywnym wynosił 11,7 proc. Od tego czasu podskoczył więc o 1,8 pkt proc., zbliżając się do poziomu z 2016 r. To oznacza znaczący wzrost nierówności konsumpcyjnych. Z czego to wynikało?

W 2025 r. najbardziej wzrosły wydatki Polaków z klasy średniej
W 2025 r. najbardziej wzrosły wydatki Polaków z klasy średniej © money.pl | Angelika Sętorek

W 2025 r., jak sugerują wyniki BBGD, nierówności konsumpcyjne i dochodowe szły w parze. To powrót do naturalnej zależności, która wyraźna była dawniej, ale osłabła w poprzednich latach. Wzrost nierówności dochodowych w ub.r. to odzwierciedlenie tego, że dochody na osobę w najlepiej sytuowanych gospodarstwach domowych zwiększyły się bardziej niż w najgorzej sytuowanych gospodarstwach domowych. Przyczyniła się do tego mniejsza niż w poprzednich latach podwyżka płacy minimalnej, ale też szybszy wzrost dochodów "na rękę" osób samozatrudnionych niż wynagrodzeń netto pracowników etatowych (co wynikało m.in. z preferencji podatkowych, którymi cieszą się ci pierwsi).

Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę (czyli to, co zostaje po odprowadzeniu składek i większości podatków) w grupie 20 proc. osób o najniższych dochodach (tzw. I grupa kwintylowa) zmalał do 17,3 proc. przeciętnego dochodu na osobę w grupie 20 proc. osób o najwyższych dochodach (V grupa kwintylowa). Rok wcześniej ten stosunek wynosił 19 proc. i był najwyższy od 2019 r.

W 2025 r. pogłębiły się nierówności dochodowe w Polsce
W 2025 r. pogłębiły się nierówności dochodowe w Polsce © money.pl | Angelika Sętorek

Wydatki na osobę w I grupie decylowej rosły wyraźnie szybciej niż dochody, co świadczy o tym, że te gospodarstwa domowe zwiększyły wykorzystanie kredytu, którego dostępność wzrosła za sprawą obniżek stóp procentowych. Ale w części lepiej sytuowanych gospodarstw domowych – chociaż akurat nie w tych z V decyla - wydatki wzrosły nawet bardziej. Dlatego właśnie przybyło osób, których konsumpcja była o ponad połowę niższa od przeciętnej.

Wyraźna zmiana w polityce społecznej

W poprzednich dwóch latach, dzięki dużym podwyżkom płacy minimalnej i hojnej waloryzacji świadczeń społecznych, dochody gospodarstw domowych z niższych szczebli drabiny dochodowej rosły wyraźnie szybciej niż tych z wyższych szczebli (przynajmniej w świetle BBGD, w których najlepiej sytuowane gospodarstwa domowe mogą być niedoreprezentowane). Natomiast wydatki, szczególnie w 2024 r., szybciej zwiększały lepiej sytuowane gospodarstwa domowe. Te z I grupy decylowej wykorzystały skokowy wzrost dochodów do ograniczenia zobowiązań, a nie zwiększenia wydatków, reagując na wysoki poziom stóp procentowych.

Rosnące nierówności konsumpcyjne mogą stanowić poważniejszy problem społeczny niż nierówności dochodowe. Wynika to z faktu, że jakość życia gospodarstw domowych zależy przede wszystkim od stopnia zaspokojenia ich potrzeb, a nie od dochodów. Różnice w wydatkach są również bardziej widoczne, a więc ich wzrost może być źródłem frustracji gorzej sytuowanych osób.

Te konsekwencje wzrostu nierówności konsumpcyjnych były zauważalne w 2024 r. Choć był to rok bezprecedensowej zwyżki realnych dochodów (tzn. ich siły nabywczej), szczególnie w uboższej części społeczeństwa, nastroje społeczne pozostawały słabe. Ale w 2025 r., pomimo wyhamowania wzrostu realnych dochodów, nastroje wyraźnie się poprawiły. W grudniowym badaniu CBOS 67 proc. ankietowanych Polaków, najwięcej w historii, dobrze oceniło warunki materialne swojego gospodarstwa domowego (kolejny rekord, na poziomie 70 proc., padł w kwietniu 2026 r.).

To sugeruje, że ubiegłoroczna zwyżka zasięgu zagrożenia ubóstwem relatywnym nie była już na tyle duża, aby negatywnie wpływać na poczucie materialnego dobrobytu Polaków.

Istnieje zresztą powód, aby sądzić, że zróżnicowanie indywidualnych wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych w mniejszym stopniu niż dawniej odzwierciedla faktyczne zróżnicowanie ich warunków życia. Chodzi o rosnącą rolę państwa w zaspokajaniu potrzeb gospodarstw domowych, np. w zakresie opieki nad dziećmi (większa dostępność publicznych żłobków i przedszkoli) oraz – przede wszystkim – ochrony zdrowia. Z tego rodzaju usług publicznych częściej korzystają osoby o niższych dochodach, więc w ich przypadku poziom konsumpcji może zwiększać się szybciej niż ich prywatne wydatki.

Państwowe usługi zastępują prywatne wydatki?

Zmianę w strukturze konsumpcji dobrze widać w rachunkach narodowych. Spożycie w sektorze gospodarstw domowych w przeliczeniu na osobę w 2025 r. zwiększyło się w Polsce realnie (czyli abstrahując od zmiany cen) o 4,1 proc., a na przestrzeni minionych sześciu lat (od końca 2019 r.) o 16,8 proc. Tymczasem spożycie indywidualne w sektorze finansów publicznych (czyli wydatki na usługi takie jak edukacja i ochrona zdrowia, które nie służą wszystkim mieszkańcom kraju w takim samym stopniu, inaczej niż wydatki na służby porządkowe, administrację itp.) w przeliczeniu na osobę zwiększyło się – odpowiednio – o 6,7 i 39 proc.

Polska szybko goni średnią unijną pod względem poziomu materialn
Polska szybko goni średnią unijną pod względem poziomu materialnego dobrobytu © money.pl

Rosnąca rola państwa w zaspokajaniu potrzeb mieszkańców pozwala też zrozumieć, skąd bierze się gwałtowny w ostatnich latach wzrost tzw. rzeczywistego spożycia indywidualnego per capita (AIC) w Polsce. Wskaźnik ten, obejmujący zarówno konsumpcję prywatną, jak i wykorzystanie niektórych usług świadczonych przez państwo, w 2025 r. zwiększył się nad Wisłą o 4,5 proc. W UE lepszym wynikiem może się pochwalić tylko Bułgaria. W rezultacie AIC z zachowaniem parytetu siły nabywczej (czyli z uwzględnieniem różnic w poziomie cen towarów i usług w różnych krajach) sięgnął niemal 86 proc. średniej unijnej, w porównaniu do 82 proc. rok wcześniej i niewiele ponad 75 proc. w 2019 r.

Tak duża poprawa wynikała w istotnym stopniu ze wzrostu spożycia indywidualnego realizowanego poprzez sektor finansów publicznych. Poziom takiej konsumpcji na mieszkańca (znów z zachowaniem parytetu siły nabywczej) zwiększył się nad Wisłą z 56 proc. średniej unijnej przed pandemią COVID-19 do niemal 73 proc. w 2025 r. Tymczasem poziom konsumpcji prywatnej per capita wzrósł w tym samym okresie z około 80 do 89 proc.

Te rozbieżne tendencje w wydatkach prywatnych i publicznych najwyraźniejsze są w sektorze ochrony zdrowia - z zastrzeżeniem, że brakuje jeszcze danych za 2025 r. W poprzednich pięciu latach publiczne nakłady na zdrowie w Polsce zwiększyły się z 4,6 do 6,3 proc. PKB, a prywatne minimalnie zmalały, utrzymując się w pobliżu 1,8 proc. PKB.

Wybrane dla Ciebie