Praca w Polsce nie popłaca? Inne dochody rosną szybciej niż pensje [ANALIZA]
W 2025 r. dochody polskich gospodarstw domowych trzeci rok z rzędu zwiększyły się wyraźnie bardziej niż ich wydatki. Głównym źródłem poprawy sytuacji materialnej Polaków nie był jednak wzrost płac. Szybciej rosły dochody ze świadczeń społecznych, ale też pracy na własny rachunek i działalności rolniczej.
Dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwach domowych pracowników najemnych od trzech lat jest nieco niższy niż przeciętnie. Tak długiego okresu, gdy osoby utrzymujące się głównie z pracy były w relatywnie słabej sytuacji dochodowej, jeszcze w Polsce nie było. To konsekwencja zmian demograficznych nad Wisłą, w wyniku których szybko przybywa emerytów, ale też nierównego obciążenia podatkami i składkami dochodów z różnych źródeł.
To jeden z wniosków, do których prowadzą opublikowane niedawno przez GUS wyniki Badania Budżetów Gospodarstw Domowych w 2025 r.
Dochód rozporządzalny na osobę - czyli to, co zostaje po odprowadzeniu większości podatków i składek na ubezpieczenia społeczne - w 2025 r. zwiększył się w Polsce o 10,5 proc., do 3500 zł, a jego realna wartość (siła nabywcza) wzrosła o 6,7 proc. W obu przypadkach były to zwyżki nieco mniejsze niż rok wcześniej, ale ponadprzeciętne na tle dalszej przeszłości. Przez dwie dekady przed pandemią COVID-19, która zapoczątkowała serię zawirowań w polskiej gospodarce, w tym wystrzał inflacji, dochód rozporządzalny na osobę rósł średnio o 6 proc. rocznie w ujęciu nominalnym i 3,7 proc. w ujęciu realnym.
Nie tylko artyści. Na kogo jeszcze składamy się z podatków [OPINIA]
Na tym tle wzrost dochodów z pracy najemnej był niemrawy. Sięgnął (na osobę) 8,1 proc. po zwyżce o ponad 16 proc. rok wcześniej. To najsłabszy wynik od 2021 r. i niewiele lepszy niż średnio w dwóch dekadach przed pandemią COVID-19 (6,5 proc.). Przyczyniły się do tego tendencje na rynku pracy, w tym stagnacja liczby pracowników najemnych przy jednoczesnym wzroście odsetka osób, które pracują w niepełnym wymiarze czasu. Na to nałożyła się znacznie mniejsza niż w poprzednich latach podwyżka płacy minimalnej i niewielka skala podwyżek wynagrodzeń w sferze budżetowej.
Oto skutki podatkowego arbitrażu
Dochód z pracy na własny rachunek (nie uwzględniając dochodu z indywidualnego gospodarstwa rolnego) zwiększył się na osobę o 10,7 proc. To również wynik słabszy niż w poprzednich latach, ale znacząco lepszy niż średnio w dalszej przeszłości. Miniony rok był też trzecim z rzędu, gdy przeciętny dochód z pracy na własny rachunek rósł szybciej niż przeciętny dochód z pracy najemnej. To m.in. konsekwencja rosnącej atrakcyjności samozatrudnienia dla osób o wysokich dochodach.
Zamrożony na poziomie 120 tys. zł brutto próg podatkowy w połączeniu ze wzrostem płac sprawia, że wyższą stawkę PIT (32 proc.) płaci coraz większa część pracowników najemnych. Samozatrudnienie daje zaś możliwość korzystania z liniowego podatku, a także obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne. W rezultacie liczba osób, które pracują w takiej formie (i nikogo nie zatrudniają) systematycznie rośnie. W 2025 r., jak wynika z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, sięgnęła (poza rolnictwem) 1,68 mln, w porównaniu do 1,63 mln w 2024 r. i 1,36 mln w 2019 r.
Szybciej niż z pracy najemnej w 2025 r. rosły też dochody gospodarstw domowych ze świadczeń społecznych. Zwiększyły się o 10,6 proc. – mniej niż w poprzednich dwóch latach, ale dużo bardziej niż średnio przed 2020 r. (5,9 proc.). Kołem zamachowym tych dochodów tym razem były emerytury. W przeliczeniu na osobę wartość świadczeń senioralnych zwiększyła się o 13 proc. Nie licząc poprzednich dwóch lat, dochody gospodarstw domowych z emerytur tylko raz w tym stuleciu podskoczyły bardziej: w 2004 r. Średnio w dwóch dekadach przed 2019 r. rosły w tempie 7 proc. Przyspieszenie z ostatnich lat to skutek stosunkowo hojnych waloryzacji świadczeń emerytalnych, ale przede wszystkim rosnącego odsetka gospodarstw domowych, które je otrzymują.
Wypadkową tych różnic w dynamice dochodów z różnych źródeł jest to, że wynagrodzenia za pracę najemną w 2025 r. odpowiadały za 53,5 proc. dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych na osobę. Na tle historycznym ten udział pozostał wysoki, ale tylko dlatego, że w 2022 r. osiągnął rekord na poziomie ponad 56 proc. Od tego czasu maleje jednak szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, pomijając 2016 r. – gdy za sprawą programu 500+ raptownie zwiększył się udział dochodów gospodarstw domowych ze świadczeń społecznych.
Polska staje się krajem emerytów
W 2025 r. ze świadczeń pochodziło nieco ponad 30 proc. dochodów rozporządzalnych na osobę statystycznego gospodarstwa domowego. To wynik taki sam jak w 2024 r. – mimo braku waloryzacji świadczenia wychowawczego. A starzenie się ludności oznacza, że udział dochodów ze świadczeń senioralnych będzie się prawdopodobnie nadal zwiększał.
Dochody z pracy na własny rachunek odpowiadały w 2025 r. za 10,3 proc. dochodów rozporządzalnych per capita. To najwyższy wynik w historii BBGD. W latach przed pandemią Covid-19 wynosił średnio 8,6 proc.
Wszystkie powyższe dane zaburza nieco fakt, że w ubiegłym roku, według GUS, skokowo wzrosły dochody Polaków z gospodarstw rolnych. Ich udział w przeciętnym dochodzie rozporządzalnym zwiększył się w rezultacie do 4,4 proc. z 3,3 proc. w 2024 r. i 2,9 proc. w 2023 r. Wyższy był poprzednio w 2007 r. To siłą rzeczy miało negatywny wpływ na udział dochodów z innych źródeł.
Skokowy wzrost dochodów z gospodarstw rolnych to konsekwencja zwyżki cen płodów rolnych oraz unijnych dopłat. To, wraz z odpływem osób żyjących z rolnictwa, mocno podbiło ich dochody na osobę. W gospodarstwach domowych rolników dochód rozporządzalny na osobę w ubiegłym roku sięgnął 4159 zł, w porównaniu do 3309 zł rok wcześniej – gdy też mocno wzrósł. Niewiele wyższym dochodem mogły się pochwalić gospodarstwa domowe osób pracujących na własny rachunek, które w przeszłości stale były w wyraźnie najlepszej sytuacji dochodowej. Tym bardziej odczuwalne było relatywne ubożenie gospodarstw domowych, dla których głównym źródłem dochodów jest praca najemna.
W gospodarstwach pracowników najemnych dochód rozporządzalny na osobę w 2025 r. wyniósł 3163 zł. To trzeci rok z rzędu minimalnie mniej niż średnio we wszystkich gospodarstwach domowych. W przeszłości gospodarstwa domowe pracowników mogły na ogół pochwalić się ponadprzeciętną sytuacją dochodową. Odwrotnie było w przypadku rolników, których dochody należały na ogół do najniższych.
Lepszego czasu na oszczędzanie nie było
W wynikach BBGD można znaleźć jednak też bardziej optymistyczne informacje. Przede wszystkim, wydatki gospodarstw domowych trzeci rok z rzędu nie dotrzymały kroku ich dochodom. Zwiększyły się, w przeliczeniu na osobę, o 7,3 proc. nominalnie i o 3,6 proc. realnie, czyli po korekcie o wpływ wzrostu cen.
W rezultacie udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym zmalał do 57,6 proc. z 59,3 proc. rok wcześniej. Tak niski nie był jeszcze nigdy w historii Badań Budżetów Gospodarstw Domowych, z których pochodzą przytoczone dotąd dane. Przeciętnie od 2012 r. (wcześniejsze dane nie są bezpośrednio porównywalne) gospodarstwa domowe wydawały niemal 71 proc. swojego dochodu rozporządzalnego, a na początku tego okresu ponad 81 proc.
To nie oznacza, że statystyczny Polak może dziś zaoszczędzić ponad 42 proc. swojego dochodu rozporządzalnego. Ten wskaźnik jest pod dużym wpływem najlepiej sytuowanych gospodarstw domowych, które odpowiadają za nieproporcjonalnie dużą część dochodów i nieproporcjonalnie małą część wydatków.
W domach 20 proc. osób, które w 2025 r. znajdowały się w najlepszej sytuacji dochodowej, dochody na osobę były niemal sześciokrotnie wyższe niż w domach 20 proc. osób, które były w najgorszej sytuacji. Jednocześnie wydatki na osobę w tej pierwszej grupie były nieco ponad dwukrotnie wyższe niż w drugiej. W rezultacie w najlepiej sytuowanych gospodarstwach domowych wydatki pochłaniały 46,5 proc. dochodów, a w najgorzej sytuowanych niemal 118 proc. (co oznacza, że uszczuplano oszczędności lub korzystano z pożyczek na cele konsumpcyjne). W pierwszym przypadku oznaczało to spadek względem 2024 r., w drugim zaś wzrost.
W pozostałej części gospodarstw domowych stosunek wydatków do dochodów – choć pozostał wyższy niż w tych najlepiej sytuowanych (wynosił od 55,4 proc. do 62,2 proc.) - też jednak zmalał. Stanowi to potwierdzenie tego, o czym niedawno w money.pl pisaliśmy. Sektor gospodarstw domowych jako całość oszczędza coraz więcej, co przekłada się na wzrost jego majętności. Nie jest to jedynie statystyczna iluzja spowodowana narastaniem nierówności dochodowych. W rezultacie wzrost dochodów i wydatków konsumpcyjnych w coraz mniejszym stopniu odzwierciedla poprawę sytuacji materialnej przeciętnego Polaka.