Jak informuje "Fakt", komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Michael O'Flaherty mówił o relacjach Ukraińców z różnych krajów, w których pojawia się zjawisko określane jako "wypychanie". Wskazywał na cięcia wsparcia i narastanie wrogości, a także na wykorzystywanie tematu w antyimigranckiej retoryce skrajnej prawicy - informuje "Fakt".
Ukraińcy mile widziani, ale nie wszyscy? Mocna diagnoza eksperta
Do tych słów odniósł się w rozmowie z "Faktem" dr hab. Jan Brzozowski, kierownik Zakładu Badań nad Zmianami Społecznymi w Europie Uniwersytetu Jagiellońskiego. W jego ocenie mamy do czynienia z szerszym procesem, który nie zaczął się dopiero teraz.
"Musimy pilnować swoich spraw". Wiceminister o relacjach z Ukrainą
- Teraz mamy drugą odsłonę tego procesu, który określiłbym jako cherry picking, czyli pozostawienie tylko tych uchodźców, których chcemy, najlepiej zdrowych, pracujących i dobrze wykształconych - mówił. W jego ocenie to przesuwa ciężar polityki z humanitaryzmu na "zimne interesy".
Brzozowski podkreślał, że ok. 60-70 proc. Ukraińców pracuje, ale część osób nie może podjąć zatrudnienia z powodu chorób lub konieczności opieki. Zwracał uwagę, że wraz z wygaszaniem ochrony tymczasowej na rzecz prawa pobytowego w praktyce pogarsza się sytuacja najsłabszych, a pojawiają się też pomysły odmowy statusu pobytowego mężczyznom, którzy nielegalnie opuścili Ukrainę.
Zmiany dla uchodźców z Ukrainy
Od 1 lipca zmieniają się także zasady pomocy dla części obywateli Ukrainy w Polsce. Jak opisuje Interia, nowelizacja ogranicza dostęp do zbiorowego zakwaterowania. Finansowanie pobytu mają stracić m.in. niektóre osoby z tzw. grupy wrażliwej, w tym Ukrainki z dziećmi powyżej roku oraz osoby starsze pobierające polską emeryturę, nawet jeśli jest ona bardzo niska.
Z ośrodków zbiorowego zakwaterowania nadal będą mogły korzystać m.in. kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnościami oraz emeryci bez polskiej emerytury i bez rodziny w Polsce.