Rząd zaproponuje podniesienie podatku CIT z 19 do 22 proc. Zmiana ma dotyczyć firm z rocznymi przychodami powyżej równowartości 50 mln euro oraz podatkowych grup kapitałowych.
Z kolei dla osób fizycznych rząd proponuje drugi próg podatkowy od 130 tys. zł z nową stawką 24 proc.
WIDEO"Prezydent z długopisem". Tusk skrytykował Nawrockiego ws. współpracy
Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich i członek rady nadzorczej ZUS, skomentował, że "źródłem finansowania zmian miałby być niebagatelny wzrost obciążeń podatkowych sektora przedsiębiorstw".
"Skutek finansowy rzędu 8,6 mld zł"
"Podwyżka CIT o 3 pkt. proc. dla PGK i spółek z obrotem >50 mln EUR to, przeliczając na bazie danych za 2024 r., skutek finansowy rzędu 8,6 mld zł w skali roku" - napisał na platformie X Kozłowski.
Pomysł krytykuje też Ryszard Florek, założyciel i prezes Grupy Fakro. - Zamiast ściągać podatki od globalnych koncernów o obrotach powyżej miliarda euro, które unikają opodatkowania w Polsce, rząd po raz kolejny sięga do kieszeni rodzimych przedsiębiorców - ocenia znany polski biznesmen.
Jego zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatku obrotowego wzorem podatku cyfrowego, ale obejmującego wszystkie sektory, w tym firmy kurierskie, dla podmiotów z obrotem powyżej miliarda euro. - Taka danina przyniosłaby budżetowi państwa przynajmniej 50 mld zł rocznie - przekonuje Florek.
Podatek cyfrowy od globalnych koncernów. Tusk tonuje nastroje
Przypomnijmy, pod koniec lipca Ministerstwo Cyfryzacji przekazało do konsultacji międzyresortowych projekt podatku cyfrowego. Miałby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Polski rząd podkreśla, że podatek nie dotyczy żadnego konkretnego państwa, ale wiadomo, że objąłby firmy z USA takie jak Google, Meta czy X oraz chińskie platformy jak Shein czy Temu.
Stawka miałaby wynieść 3 proc. od przychodów. Warunkiem opodatkowania są globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody z usług cyfrowych w Polsce na poziomie ponad 25 mln zł.
Jakie są szanse na jego wprowadzenie? Wiele wskazuje na to, że niezbyt duże. Kilka dni temu premier głos w tej sprawie zabrał Donald Tusk. Szef rządu podkreślił, że decyzje w tym zakresie wymagają ostrożności z uwagi na relacje polsko-amerykańskie.
- Prowadzimy bardzo skomplikowane i delikatne analizy. I to są analizy zarówno dotyczące samego ewentualnego opodatkowania, jak i dokładne analizy, jak to wpłynie na relacje polsko-amerykańskie - powiedział premier. - Dla mnie dobre relacje polsko-amerykańskie, szczególnie w tej dzisiejszej sytuacji, są absolutnie takim też nadrzędnym interesem Polski. Więc pozwólcie, że będziemy bardzo spokojnie, bardzo merytorycznie badać, co się Polsce bardziej w tej kwestii opłaca - dodał Tusk.