Do ataku doszło w środę na pokładzie samolotu obsługującego lot numer FZ1073, przewożącego 170 pasażerów i kilkunastu członków załogi. Według doniesień medialnych większość pasażerów była Izraelczykami. Po 2,5 godzinach podróży maszyna gwałtownie obniżyła lot o ponad 5,2 tys. metrów. Samolot został przekierowany do Tabuku w Arabii Saudyjskiej, gdzie wylądował awaryjnie.
Nowe kulisy dramatu w samolocie
Kapitan, obywatel Indii Smit Machchhar, poinformował, że w trakcie lotu został zaatakowany przez drugiego pilota w kokpicie, ale zdołał uruchomić mechanizm otwierający drzwi. Dzięki temu grupa pasażerów mogła obezwładnić napastnika.
Na jaw wychodzą nowe szczegóły dramatycznych wydarzeń na pokładzie samolotu linii flydubai. Pasażerowie, którzy obezwładnili napastnika, twierdzą, że po jego schwytaniu doszło do ostrego sporu z załogą.
"Kazali nam rozwiązać terrorystę. Nie mieliśmy pojęcia, dlaczego - relacjonował Tzvika Manes cytowany przez Bild.
Podobną wersję przedstawił Daniel Schlichter, który podczas lotu siedział w drugim rzędzie. Jak przekonywał, żądanie wypuszczenia napastnika od razu wzbudziło podejrzenia pasażerów.
Według relacji świadków załoga miała argumentować, że pasażerowie nie mogą decydować o losie skrępowanego mężczyzny. Manes podkreślał jednak, że celem nie było zrobienie napastnikowi krzywdy, lecz uniemożliwienie mu ponownego zagrożenia osobom znajdującym się na pokładzie.
"Washington Post" zwrócił się do flydubai z pytaniami o zachowanie personelu pokładowego. Przewoźnik nie odniósł się jednak bezpośrednio do relacji pasażerów. Linie tłumaczą, że nie mogą komentować sprawy ze względu na trwające śledztwo.
Drugi pilot próbował dokonać "ataku terrorystycznego"
Drugi pilot samolotu linii flydubai lecącego z Dubaju do Tel Awiwu próbował zaatakować kapitana siekierą i przeprowadzić "atak terrorystyczny" – poinformował w sobotę prokurator generalny Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Trzy osoby zaznajomione ze sprawą, z którymi rozmawiała agencja Associated Press, zidentyfikowały drugiego pilota jako obywatela Omanu Hamama al-Hammamiego.
Według dziennika "Wall Street Journal" mężczyzna był objęty zakazem lotów w Omanie w związku z obawami, że uległ radykalizacji. Nie jest jasne, czy linie flydubai były tego świadome, gdy przyjmowały go do pracy.
W rozmowie ze stacją CNN premier Izraela Benjamin Netanjahu porównał ten incydent do zamachów terrorystycznych w Nowym Jorku z 11 września 2001 r. Zaznaczył jednocześnie, że przed zdarzeniem izraelskie służby nie miały informacji wywiadowczych o planowanym zamachu. Szef izraelskiego rządu poinformował w piątek, że jego kraj bada, czy drugi pilot działał na zlecenie strony trzeciej, i zapowiedział, że każda osoba zaangażowana w incydent zapłaci "wysoką cenę". Kapitana Machchharę określił jako "prawdziwego bohatera".
Izrael twierdzi, że wybór samolotu emirackich linii z izraelskimi pasażerami na pokładzie mógł stanowić próbę uderzenia w relacje między Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.