O włos od tragedii samolotu flydubai. Czy latanie jest bezpieczne? "System zadziałał"
O włos od tragedii samolotu flydubai. Czy latanie jest bezpieczne? "System zadziałał"
Drugi pilot zaatakował kapitana i – według wstępnych doniesień – próbował rozbić samolot. Tragedii udało się uniknąć. Czy to sprawi, że linie lotnicze zaostrzą procedury? Eksperci przypominają zmiany po katastrofie lotu Germanwings z 2015 r., m.in. dotyczące zwrócenia większej uwagi na kwestie zdrowia psychicznego pilotów.
Boeing 737 linii flydubai w locie do Tel Awiwu nagle zmienił kurs. Ostatecznie samolot wylądował w Arabii Saudyjskiej
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
– System zadziałał. Oczywiście, było realne zagrożenie, ale procedury spełniły swoje zadanie i do katastrofy nie doszło – mówi money.pl Dominik Punda, doświadczony kapitan samolotów pasażerskich i ekspert lotniczy, komentując wydarzenia na pokładzie rejsu flydubai z Dubaju do Tel Awiwu. Z kokpitu nadano kod 7500 używany w sytuacji aktu bezprawnej ingerencji, jak porwanie samolotu.
Według izraelskich władz doszło do bójki; jeden z dwóch pilotów zamierzał rozbić maszynę. Interwencja kapitana, mimo odniesionych obrażeń, i pasażerów zapobiegła tragedii. Samolot ze 174 pasażerami bezpiecznie wylądował w Arabii Saudyjskiej.
Szczegóły zdarzenia ustalają zarówno nadzór lotniczy, jak i prokuratura Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pilot został aresztowany i przesłuchany w Arabii Saudyjskiej. Niezależnie od postępowania karnego, trwa wyjaśnianie przyczyn tego incydentu. Na tej podstawie zostaną sformułowane zalecenia i procedury, aby zapobiec podobnym wydarzeniom w przyszłości.
Katastrofa Germanwings. Tak zmieniły się procedury
W tym kontekście przypominany jest tragiczny lot 9525 linii Germanwings z Barcelony do Düsseldorfu. 24 marca 2015 r. drugi pilot, 28-letni Niemiec Andreas Lubitz, został sam w kokpicie i przejął stery. Zablokował drzwi do kokpitu, nie reagował na wezwania kontroli ruchu lotniczego i rozbił samolot w Alpach. Zginęli wszyscy na pokładzie, 150 osób.
Po katastrofie Germanwings wprowadzono m.in. wymóg, aby w kokpicie samolotu zawsze były dwie osoby. Gdy jeden z dwóch pilotów wychodzi do toalety, jego miejsce zajmuje członek personelu pokładowego. – I to naprawdę działa. Albo gdy na czas otwierania drzwi trzeba zasłonić ciałem lub wózkiem cateringowym drogę do kokpitu. Szefowe pokładu są bardzo wyczulone, pasażerowie też obserwują. To się dzieje – dodaje Dominik Punda.
Ponadto są procedury na to, jak również z zewnątrz odblokować drzwi do kokpitu. Pilot przypomina, że nie znamy jeszcze szczegółowych okoliczności sytuacji w kokpicie.
Nie sądzę, by pilot wchodził do kokpitu z zamiarem rozbicia samolotu, wiedząc, że nie zostanie tam sam ani na chwilę. Tam musiało coś między nimi zajść, jakaś gwałtowna sprzeczka, kłótnia. Mam żelazną zasadę: w kokpicie nie rozmawiam o seksualności, religii i polityce. Pewnych tematów się nie porusza i ja tego bardzo przestrzegam
– mówi Dominik Punda, kapitan samolotów pasażerskich, ekspert lotniczy.
Punda wyjaśnia, że szczególnie w dużych liniach lotniczych w kokpicie na co dzień spotykają się piloci, którzy wcześniej ze sobą nigdy nie lecieli. – Obserwujemy się, patrzymy, jak dana osoba się zachowuje, czy przestrzega procedur, ale też jakie ma nastawienie. I w liniach lotniczych są systemy umożliwiające zgłoszenie, że z danym pilotem nie chcę już więcej latać, bo się nie dogadujemy. Takich "bezpieczników" jest naprawdę dużo – dodaje.
Kapitan Smit Machchhar został przewieziony do szpitala w Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W piątek zabrał głos w sprawie wydarzeń w kokpicie. – Leżałem ranny na podłodze, ale powiedziałem sobie, że muszę zdobyć się na ostatni wysiłek i otworzyć drzwi od wewnątrz – tłumaczył, dodając: – Weszli inni i również odegrali swoją rolę (w opanowaniu sytuacji – red.). Oczywiście walczyłem o własne życie, ale jednocześnie wiedziałem, że nie pozwolę, by inni zginęli – stwierdził, cytowany przez BBC. W Indiach i Izraelu już został okrzyknięty bohaterem.
Europa wyciągnęła wnioski. "Na świecie brakuje jednolitego podejścia"
Wnioski wyciągnięte z katastrofy w Alpach objęły też szersze działania systemowe. Zwróciły też większą uwagę branży na zdrowie pilotów, rozumiane nie tylko jako zdrowie fizyczne.
Po katastrofie Germanwings francuska komisja BEA zaleciła zmiany dotyczące m.in. oceny zdrowia psychicznego pilotów i ich wsparcia. Na tej podstawie, a także w wyniku własnych prac, Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wprowadziła rozwiązania, które zmieniły europejskie podejście do zdrowia psychicznego jako elementu bezpieczeństwa lotniczego. Nie chodzi już tylko o klasyczne badania lotniczo-lekarskie.
Wprowadzono dodatkową ocenę psychologiczną przed rozpoczęciem lotów liniowych, a już na etapie szkolenia ocenia się również kompetencje i zachowania pilotów. To pokazuje, że bezpieczeństwo zaczynamy budować znacznie wcześniej – zanim pilot usiądzie za sterami w regularnych operacjach
– mówi money.pl dr hab. Piotr Kasprzyk, kierownik studiów podyplomowych "Zarządzanie Bezpieczeństwem w Lotnictwie" na Akademii Łazarskiego.
Ekspert podkreśla, że zasady ustalone przez EASA obowiązują w Europie. Tymczasem mówimy o incydencie na Bliskim Wschodzie.
– Na poziomie globalnym sytuacja wygląda inaczej. Obowiązują oczywiście standardy dotyczące zdrowia psychicznego pilotów, publikowane są też wytyczne, między innymi w zakresie programów wsparcia. Podczas ostatniego Zgromadzenia ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego – przyp. red.) zwracano jednak uwagę, że na świecie nadal brakuje jednolitego podejścia do takich programów. Europa jest więc dziś bardziej szczegółowo uregulowana, podczas gdy na poziomie globalnym trwają prace nad ujednoliceniem tych rozwiązań. To jedno z ważnych wyzwań dla bezpieczeństwa lotniczego – dodaje Kasprzyk.
Marcin WalkówDziennikarz i wydawca money.pl
Jestem wydawcą newsów i prowadzę sekcję money.pl/mobility, poświęconą transportowi. Specjalizuję się w tematyce rynku lotniczego i motoryzacyjnego.
W latach 2016-2021 byłem dziennikarzem i wydawcą w Business Insider Polska. Wcześniej byłem związany z Gazetą Wyborczą, Gazetą Wrocławską i Akademickim Radiem LUZ. Ukończyłem zdrowie publiczne na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu oraz prawo lotnicze na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.