Notowania

gospodarka
23.07.2017 09:01

Kosmiczny przebój prosto z Polski. Jak Astri podbiła rynek satelitów

Astri Polska realizuje projekty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej o wartości ok. 30 mln zł. Budujemy m.in. satelity. Co takiego się stało, że udało się nam podbić rynek kosmiczny?

Podziel się
Dodaj komentarz
(Science Library/Eastnews)

Według prezesa Astri Polska Jacka Mandasa duże programy kosmiczne owocują w dziesiątki, jak nie setki projektów. - Tu trzeba wypracować swoją specjalizację i trzymać się tej strategii, która podniesie konkurencyjność Polski - podkreślił rozmówca.

- Jesteśmy pierwszą polską firmą działającą w obszarze technologii kosmicznych i satelitarnych, której całość przychodu pochodzi z przemysłu kosmicznego - dodał prezes Mandas.

Firma specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań z zakresu: elektroniki, optomechatroniki oraz aplikacji i usług satelitarnych. Obecnie realizuje kilkanaście projektów związanych z rozwojem technologii kosmicznych i tworzenie systemów czy usług opartych na tychże technologiach dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), Komisji Europejskiej i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

- Od roku 2014 do 2016 podwoiliśmy poziom przychodów firmy. W 2016 r. sięgnął on 13 mln. zł przy 54 procentowym udziale projektów realizowanych dla ESA. W 2017 r. powinniśmy osiągnąć wzrost o minimum 30 proc. do poziomu 17 mln zł przychodu - ocenił rozmówca.

Firma powstała w 2010 r. - Postawiliśmy sobie za cel budowanie biznesu opartego wyłącznie o sektor kosmiczny, co mogło się wówczas wydawać szalone. Branży kosmicznej, w ujęciu biznesowym, w Polsce wtedy nie było - przypomniał Mandas. Dodał, że Polska jeszcze nie funkcjonowała w strukturach ESA, jej członkiem została w 2012 r.

Astri Polska jest spółką joint venture należącą w połowie do Centrum Badań Kosmicznych PAN, a w połowie do Airbus Defence and Space. - To idealne połączenie pod względem know-how. Centrum Badań Kosmicznych jest najbardziej rozpoznawalną i doświadczoną jednostką naukową na rynku polskim. Airbus, z którym realizujemy wiele projektów dla ESA, odpowiada głównie za transfer technologii i wiedzy. To dobre połączenie z punktu widzenia zdobywania doświadczenia - powiedział Mandas. Dodał, że 99 proc. pracowników firmy to Polacy zatrudnieni i wykształceni w kraju.

* Kosmiczna aukcja. Sprzedają pamiątki z misji na Księżyc *

- Jak się robi biznes kosmiczny w Polsce? Kierunek jest jeden. Należy zdobyć zaufanie partnerów poprzez realizowane projekty. Głównym naszym klientem i jednocześnie partnerem jest ESA. Na rodzimym rynku współpracujemy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR), Instytutem Lotnictwa, Polskim Instytutem Geologicznym, z Centrum Badań Kosmicznych, z ośrodkami akademickimi: m.in. Politechniką Warszawską, Politechników Łódzką, a także z firmami polskimi, które również zajmują się kosmosem - m.in. EADS PZL Warszawa-Okęcie, Creotech Instruments , czy Astronika - wyliczył Mandas.

W Polsce projekty, w których firma bierze udział dotyczą głównie usług satelitarnych związanych np. z przetwarzaniem zobrazowań satelitarnych na cele zarządzania kryzysowego. - Chodzi m.in. o analizy zdjęć satelitarnych czy wykorzystanie produktów satelitarnych w celu symulacji powodzi lub zdarzeń kryzysowych przy jednoczesnej integracji z danymi kluczowych służb, m.in. straży pożarnej czy policji - wyjaśnił szef Astri Polska. Dodał, że dotyczy to "katastrof o dużym zasięgu" - ponieważ wykorzystanie danych satelitarnych jest w takich sytuacjach priorytetowe.

- Dzięki takiemu narzędziu służby dysponują kompleksową informacją przy szerokim zasięgu zdarzenia - wskazał. Przykładem jest jeden z projektów realizowanych przez Astri Polska z m.in. Szkołą Policji w Szczytnie.

- Największą część naszego przychodu stanowią jednak rozwiązania opracowane w działach elektroniki i optomechatroniki. Z tego pierwszego działu pochodziła ponad połowa naszego przychodu w 2016 r. A elektronika łącznie z optomechatroniką przyniosła 66 proc. Pozostała część - z działu aplikacji i usług satelitarnych. Najtrudniejsze jest zrównoważenie wpływów z projektów. Realizacja projektów np. dla ESA z uwagi na zmianę koncepcji w trakcie ich trwania może spowodować przesunięcie w stosunku do pierwotnych założeń nawet o rok - powiedział rozmówca.

Jak wskazał, na rodzimym rynku firma realizuje obecnie dla NCBiR m.in. projekt polegający na testowaniu materiałów za pomocą technologii optycznych w zmiennych środowiskach. - Beneficjentem takiego rozwiązania jest sektor lotniczy, który chciałby wiedzieć, jak zachowa się dany materiał w zmiennej temperaturze, ciśnieniu. Takie technologie optyczne tworzymy w naszej firmie od zera - zaznaczył Mandas. Jak wyjaśnił, średni koszt projektu w jego firmie to 1 mln. zł. - Największe projekty, które pozyskaliśmy w ubiegłym roku to kwoty do 10 mln zł. Najmniejsze, jakimi się zajmujemy zamykają się sumą ok. 400 tys. zł. W sumie od początku działalności pozyskaliśmy ok. 50 kontraktów - wyjaśnił.

Firma zatrudnia 74 osoby i składa się z trzech działów: elektroniki (w ramach, którego projektowane są układy elektroniczne i software do symulacji), optomechatroniki (budowa układów optycznych do testowania urządzeń) oraz aplikacji i usług satelitarnych (wykorzystanie technologii satelitarnych - nawigacja, obserwacje Ziemi i telekomunikacja - w produktach i usługach na Ziemi).

- Największy w naszej firmie jest dział elektroniki. Głównym jego klientem i partnerem jest ESA. Projektujemy i budujemy na miejscu elektronikę, która jest wykorzystywana do symulacji i testowania elementów np. satelitów. Krótko mówiąc pozorowane jest środowisko orbitalne - powiedział Mandas.

Testowany satelita jest połączony z symulatorem, czyli urządzeniem, które wygląda jak szafa naszpikowana elektroniką. - "Udaje" ona warunki panujące na orbicie. Pozwala to inżynierom przewidzieć pewne problemy, wprowadzić określone korekty przed wyniesieniem satelity w kosmos, słowem ograniczyć ryzyko ewentualnej awarii. Ryzyko jest tu bardzo ważnym słowem. Na nasze produkty nie można wystawić gwarancji. One nie mogą się zepsuć. Kluczem jest tu zatem skrupulatność i jakość. Gdyby nie to, nie moglibyśmy zdobyć zaufania organizacji takich jak ESA, co oznaczałoby brak kontraktów - wyjaśnił szef Astri Polska.

Dodał, że typowa część elektroniczna stosowana np. w radiu czy zegarku, która kosztuje na rynku ok. 50 gr., gdyby miała polecieć w kosmos musiałaby kosztować ok. 50 euro, ponieważ wytrzyma radiację, jest superprecyzyjna i sprawdzona.

Przełom w działalności firmy nastąpił mniej więcej dwa lata temu. - Przeskoczyliśmy wówczas z etapu związanego z obszarem badań i rozwoju do etapu dostarczania konkretnych produktów - głównie zestawów elektronicznych, czyli płytek elektronicznych i modułów, które odpowiadają za testowanie urządzeń" - wskazał. Firma realizuje obecnie na europejskim rynku projekt związany z dostarczaniem ESA urządzeń do testowania satelitów meteorologicznych do misji MetOP. Jak powiedział Mandas, takich szaf z elektroniką firma dostarczy w ramach obecnego projektu kilka. Pierwsze już trafiły do odbiorcy. Astri Polska uczestniczy też w projekcie NEOSAT i JUICE. W tym ostatnim sonda będzie analizowała księżyce Jowisza. "Nasz udział w każdym przypadku polega na budowaniu oprogramowania do symulacji - powiedział Mandas.

Produkty Astri Polska powstają w trzech warszawskich laboratoriach o powierzchni stukilkudziesięciu metrów kwadratowych. - Najmniejsze jest laboratorium optomechatroniczne - ma 30 m. kw. Jego głównym elementem jest stół optyczny, na którym konstruuje się poszczególne elementy. Na pozostałej powierzchni działają dwa laboratoria elektroniczne - wyliczył.

Jak podkreślił prezes Mandas, ponieważ rynek kosmiczny w Polsce dopiero się tworzy opiera się on bardziej na współpracy niż rywalizacji. - Rynek kosmiczny jest rynkiem konsorcjów i współpracy. Nie ma tu projektów jednej firmy. Za całość prac konsorcjum, czyli dostarczenie produktu końcowego, odpowiada lider. Ważnym aspektem współpracy jest wymiana informacji i technologii. Konsorcjum zazwyczaj składa się z partnerów międzynarodowych, co pozwala takim firmom, jak nasza zdobywać doświadczenie - wyjaśnił. Dodał, że jest to rynek bardzo specjalistycznych technologii i każda z działających na nim firm, zajmuje się określonym fragmentem. Największe konsorcjum współpracujące np. z Komisją Europejską, jak wskazał, liczy 27 firm, najmniejsze - 2. Z kolei w przypadku projektów realizowanych na zlecenie ESA, których budżet sięga 10 mln euro, konsorcjum składa się zwykle z 2-4 firm.

Jak podkreślił Mandas, działalność Astri Polska wpisuje się w założenia Polskiej Strategii Kosmicznej, będącej częścią Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR). Podstawowym założeniem SOR jest stworzenie nowego modelu rozwoju polskiej gospodarki, opartego w większym stopniu na wiedzy, innowacjach, postępie technologicznym niż na niskich kosztach produkcji. Jak podkreśliło Ministerstwo Rozwoju, jedną z branż, która obecnie ma w Polsce charakter niszowy, ale może przyczynić się do osiągnięcia tego celu jest sektor kosmiczny. Tworzone na potrzeby misji kosmicznych nowoczesne technologie znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach przemysłu.

"Zdecydowana większość technologii, które wypracowujemy ma lub będzie mieć zastosowanie m.in. w sektorze lotniczym czy transportowym, choćby elementy związane z materiałoznawstwem. Kolejna branża to zarządzanie kryzysowe, szeroko pojęta administracja publiczna, której świadomość wykorzystania produktów satelitarnych rośnie, ale też rolnictwo" - wyliczył szef Astri Polska.

Astri opracowała np. rozwiązania umożliwiające klasyfikację jakości upraw czy ich zdrowotności. - Te produkty są kierowane głównie do wielkoobszarowych gospodarstw rolnych, których nie ma wiele w Polsce, lub zrzeszeń rolniczych. Każdy rolnik może zamówić zobrazowanie satelitarne swojej okolicy i mieć je u siebie na komputerze. Ale ten obraz dopiero w połączeniu z określonymi danymi, czyli odpowiednim przetworzeniem zobrazowania, dostarcza użytkownikowi niezbędnych informacji. Według szacunków wykorzystanie takich rozwiązań to oszczędności minimum 20 euro/hektar - wyjaśnił.

Na początku br. powstała Polska Strategia Kosmiczna. Do końca roku, jak zapowiedziało MR, powinna być ona uściślona przez Krajowy Program Kosmiczny. - Jeżeli ruszy program kosmiczny polskich satelitów, budżet powinien opiewać na co najmniej 1 miliard zł, choć znam różne szacunki. Koszt budowy jednego satelity zależnie od typu - to 200 mln zł w górę. Ponieważ mówimy nie tylko o satelicie, który porusza się nad naszymi głowami, ale o systemie odbierającym, przesyłającym i przetwarzającym dane, a także o obsłudze tego systemu - powiedział Mandas.

Wtedy, jak ocenił, na polskim rynku kosmicznym nastąpi boom. - Musimy się do tego przygotować, żeby być beneficjentem tego rozwoju. Aby Polska mogła korzystać w dużej mierze z usług polskich firm, a nie zagranicznych. Ale współpracy zagranicznej nie można wykluczyć. Jeżeli ktoś dzisiaj twierdzi, że jest w stanie zbudować kompletnego satelitę obserwacyjnego w Polsce, bez współpracy z doświadczonymi graczami światowymi to byłbym, delikatnie mówiąc, mocno sceptyczny w stosunku do takich deklaracji - zaznaczył.

Według MR wdrożenie Polskiej Strategii Kosmicznej sprawi, że w 2030 roku krajowy sektor kosmiczny będzie mógł skutecznie konkurować na europejskim rynku, a jego obroty wyniosą co najmniej 3 proc. ogólnych obrotów unijnego rynku kosmicznego.

Magdalena Jarco

Tagi: gospodarka, telekomunikacja, przedsiębiorczość, pap, mr, technologie, astri polska, polska strategia kosmiczna, sor, wiadomości, gospodarka, unia, najważniejsze, gospodarka polska, e-biznes, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-07-2017

ciekawskiCiekawe, jaki "segment kosmiczny" będzie ISTNIAŁ w "IV Kalifacie Jewropy"....

24-07-2017

slawojtylko patrzeć jak fiskus zacznie kontrole

06-02-2018

zaharysuper propaganda, jak zwykle polska wszystko podbija, cały świat podbija... tylko problem w tym, że jak ktoś interesuje się lotnictwem/aeronautyką, … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (4)