Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Euro w Polsce. Spełniamy połowę niezbędnych kryteriów

Euro w Polsce. Spełniamy połowę niezbędnych kryteriów

Przystąpienie do strefy euro to otwarty proces oparty na określonych zasadach. Fot. Hermann Bredehorst
Przystąpienie do strefy euro to otwarty proces oparty na określonych zasadach.

Polska spełnia obecnie 2 z 4 kryteriów z Maastricht, wymaganych do przyjęcia euro. Problemy dotyczą kursu walutowego oraz długoterminowych stóp procentowych.

Według raportu Komisji Europejskiej, Polska spełnia kryterium stabilności cen. Średnia stopa inflacji w Polsce w ciągu 12 miesięcy do marca 2018 r. wyniosła 1,4 proc., poniżej wartości referencyjnej wynoszącej 1,9 proc. KE oczekuje, że pozostanie poniżej wartości referencyjnej w kolejnych miesiącach.

Drugie kryterium, które Polska spełnia, dotyczy finansów publicznych.Nasz kraj nie podlega procedurze nadmiernego deficytu. "Jednakże, opierając się na ocenie z Programu Konwergencji 2018, istnieje ryzyko znacznego odchylenia od wymogów Paktu Stabilności i Rozwoju w 2018 r., a więc w 2018 r. niezbędne będą kolejne środki, aby spełnić zapisy Paktu" - wskazano w raporcie.

Deficyt sektora rządowego i samorządowego spadł do 2,3 proc. PKB w 2016 r. z 2,6 proc. PKB rok wcześniej oraz do 1,7 proc. PKB w 2017 r. W swoich wiosennych prognozach Komisja Europejska podała, że oczekuje tego wskaźnika na poziomie 1,4 proc. PKB w tym i przyszłym roku. Zadłużenie sektora ma spaść do 49,1 proc. PKB w 2019 r. z 50,6 proc. w 2017 r.

Polska nie spełnia kryterium kursu walutowego, ponieważ nie uczestniczy w mechanizmie kursowym (ERM II).

Czy polska gospodarka jest silna?

 

Polska nie spełnia także kryterium długoterminowych stóp procentowych - średni ich poziom w okresie 12 miesięcy do marca br. wyniósł 3,3 proc. wobec wartości referencyjnej wynoszącej 3,2 proc., podano także.

Problemem może być prawo

Legislacja w Polsce, - w szczególności Ustawa o Narodowym Banku Polskim (NBP) oraz Konstytucja RP - nie są w pełni kompatybilne z art. 131 TFEU" - czytamy też w raporcie.

Przystąpienie do strefy euro to otwarty proces oparty na określonych zasadach. Sprawozdanie sporządzono w oparciu o kryteria konwergencji, czasami nazywane "kryteriami z Maastricht", określone w art. 140 ust. 1 "Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej" (TFUE).

Najważniejsza według Ciebie usługa konta bankowego to:

Rachunek bez opłat
Darmowe bankomaty w Polsce
Tanie ubezpieczenia
Darmowe bankomaty na świecie
Wysokie oprocentowanie oszczędności

dziękujemy za oddanie głosu

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Kryteria konwergencji obejmują: stabilność cen, zdrowe finanse publiczne, stabilność kursu wymiany oraz konwergencję długoterminowych stóp procentowych.

Czy Kowalskiego stać jest na euro?

Co jednak z portfelem statystycznego Kowalskiego? Czy Polaka stać jest na euro? – Oczywiście – zapewniał na łamach money.pl dr Bartłomiej Nowak z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Z punktu widzenia zwykłego obywatela, niczego nie tracimy na wymianie na euro. Jedyną różnicą w portfelu będzie waluta, którą będzie płacić, a nie jej wartość nabywcza - przekonuje.

A co ze wzrostem cen? - W odróżnieniu od powszechnie powtarzanych nieprawd, wprowadzenie euro nie powoduje nagłego podnoszenia się cen, czy też zrównywania ich poziomu z niemieckimi – zaznacza prof. Orłowski. - Mącenie, opowiadanie ludziom bzdur o automatycznym wzroście cen w wyniku wprowadzenia euro, jest ekonomicznym absurdem.

Na potwierdzenie wskazuje przykłady państw, które niedawno zdecydowały na wspólną walutę. Łączny wzrost cen w ciągu 3 miesięcy po wprowadzeniu euro na Słowacji wyniósł 0,1 proc., w Estonii 1,5 proc., na Łotwie 1 proc, a na Litwie ceny wręcz spadły o 0,5 proc. - Ekonomicznie łatwo zaprzeczyć tej tezie. Kłopot w tym, że ludzie nie wierzą danym, tylko swoim strachom – podkreśla prof. Witold Orłowski.

Polacy wciąż wierzą mity

Jak przekonują pytani wcześniej przez money.pl ekonomiści, w świadomości ludzi wciąż pokutują trzy główne mity dotyczące euro. Brak informacji, kampanii edukacyjnych tylko utrwalają błędne przekonanie.

– Pierwszym jest właśnie wzrost cen. Często wzmacniany przez tzw. efekt cappuccino. To sztucznie zawyżenie ceny jednego produktu poprzez jej zaokrąglenie – tłumaczy dr Bartłomiej Nowak. Jak podkreśla, w wielu krajach poradzono sobie z tym przez czasowe wprowadzenie podwójnych cen, rozdawanie ludziom kalkulatorów automatycznie przeliczających cenę oraz wprowadzając obywatelski i urzędowy monitoring cen.

Drugi mit to przeświadczenie, że Polska przeszła suchą nogą przez kryzys tylko dlatego, że nie byliśmy w strefie euro. - To nieprawda. Wpływ miało na to bardzo dużo czynników - podkreśla dr Nowak.

- Cieniem na postrzeganiu strefy euro położył się kryzys. To lekcja, która dała do myślenia i wiele zmieniła. Dowód na to, że należy się przygotować. Zadbać o zdrową politykę fiskalną – dodaje prof. Marta Goetz.

Trzecia kwestia to postrzeganie Eurolandu poprzez problemy Grecji. - Grecja wypracowała już nadwyżkę budżetową. Podstawy strefy euro zostały uzdrowione. Najbliższa dekada to całkiem niezły wzrost gospodarczy. Przypomnijmy, że Polska, która tak się chwali dynamiką PKB, zajmuje dopiero 8 pozycję w UE – argumentuje Bartłomiej Nowak.

Zdaniem prof. Goetz, wejście do strefy euro oczywiście nie jest rozwiązanym wszystkich problemów Polaków. Nie jest też czymś, czego powinni się obawiać. To bardzo poważna szansa, którą - by wykorzystać - należy się przygotować.

Jak przyznają ekonomiści, podejmując decyzję o wejściu do strefy euro możemy wiele zyskać. Powinniśmy jednak mieć na uwadze różne czynniki ryzyka. - Oczywiście w momencie, kiedy gospodarka jest bardziej rozpędzona, możliwe jest czasowe poniesienie inflacji, ale zwykle jest ono połączone, czy wręcz spowodowane, szybszym wzrostem płac wyrażonych w euro. Inflacja to pewne ryzyko. W tej chwili jednak żaden z uboższych krajów, które wprowadzały ostatnio euro, nie ucierpiał z powodu inflacji – zaznaczył prof. Witold Orłowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

euro, waluty, strefa euro
ISB
Czytaj także
Polecane galerie
Marek45
2018-06-18 09:46
Oby nigdy do tego nie doszło. Byłem ostatnio w Dukli, w Biedronce prawie sami Słowacy. Jak w Polsce będzie Euro to mieszkańcy Górnego i Dolnego Śląska oraz Opolszczyzny będą robili zakupy w Czechach
a gdzie będą mogli zaopatrywać się w paszę do codziennej egzystencji mieszkańcy Podkarpacia ???
śmiech na polu
2018-06-17 16:06
nikt nie zwraca uwagi na to że dzięki własnej walucie polska obecnie ma większy wzrost gospodarczy bo Estończycy Liwini Łotysze Slowacy i Nemcy inwestują w Polsce i obniżają koszty swoich produktów i odsprzedają własną produkcje z naszą. moim znaniem powinniśmy wejść w strefę jak się zmieni i jak Czechy i Ukraina i Białoruś oraz Rosja wejdą do Strefy Euro
śmiech na polu
2018-06-17 16:06
nikt nie zwraca uwagi na to że dzięki własnej walucie polska obecnie ma większy wzrost gospodarczy bo Estończycy Liwini Łotysze Slowacy i Nemcy inwestują w Polsce i obniżają koszty swoich produktów i odsprzedają własną produkcje z naszą. moim znaniem powinniśmy wejść w strefę jak się zmieni i jak Czechy i Ukraina i Białoruś oraz Rosja wejdą do Strefy Euro
Pokaż wszystkie komentarze (31)