Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Absurdy RODO. Zakaz podpisywania zeszytów i zabierania klasówek do domu

Absurdy RODO. Zakaz podpisywania zeszytów i zabierania klasówek do domu

Nowe przepisy o ochranianie danych osobowych (RODO) doprowadziły do szeregu absurdalnych sytuacji. Fot. Adrian Slazok/REPORTER
Nowe przepisy o ochranianie danych osobowych (RODO) doprowadziły do szeregu absurdalnych sytuacji.
Dr Maciej Kawecki, koordynator reformy ochrony danych osobowych w Ministerstwo Cyfryzacji, błaga o rozsądek. Wraz z początkiem nowego roku szkolnego pojawiają się kolejne wątpliwości w kwestii ochrony danych osobowych.

Nowe przepisy o ochranianie danych osobowych (RODO) doprowadziły do szeregu absurdalnych sytuacji. Szkoły nie wiedzą, jak chronić dane osobowe uczniów, co prowadzi do kolejnych wymyślnych zasad.

- No i znów... Nawet Dyrektorzy z innych resortów dzwonią do mnie na urlopie, że ze względu na RODO nauczyciele zakazują podpisywania zeszytów uczniom i wprowadzają z nowym rokiem nowe zasady zbierania kartkówek. Błagam o zdrowy rozsądek (...). Nie ma takiej potrzeby – napisał Twitterze dr Maciej Kawecki, koordynator reformy ochrony danych osobowych w Ministerstwo Cyfryzacji.

 

 

Wątpliwości budziła zwłaszcza kwestia sprawdzania kartkówek przez nauczyciela w domu. Po pierwsze wiąże się to przetwarzaniem danych osobowych poza szkołą. Po drugie np. z brakiem procedur dotyczących ich transportu.

Dr Kawecki tłumaczy jednak, że zabieranie podpisanych klasówek do domu nie kłóci się z Rozporządzeniem. - Oczywiście dobrą praktyką jest wprowadzenie w regulaminie szkoły/statucie postanowienia zobowiązującego nauczycieli do ochrony klasówek. Tyle. Ale absolutnie mogą. To jest konieczne do podejmowanych działań edukacyjnych – odpowiada na swoim koncie twitterowym.

O podobnych absurdach pisali w money.pl już wcześniej. Nie tylko w szkoły mają problem z interpretacją przepisów. Dla przykładu, jedno z podwarszawskich przedszkoli postanowiło, że po wejściu w życie RODO nie będzie korzystało z karteczek z imionami i nazwiskami dzieci na szafkach w szatni, tylko wykorzysta do tego figury geometryczne.

 

 

W innym, opisanym przez "Rzeczpospolitą", prace plastyczne dzieci zostały zanonimizowane, by tych prezentowanych publicznie lub na konkursach nie opisać imieniem i nazwiskiem przedszkolaka.

To niejedyne, szkolne przypadki RODO-paniki. Coraz częściej słyszy się o przypadkach, w których zamiast Nowaka do tablicy przyzywa się numer pięć, podobnie z resztą, jak obecność w klasie sprawdza się po numerach z dziennika.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Ag
2018-09-08 11:59
To nie w szkołach jest problem a w przychodniach lekarskich, gdzie na głos przy kontuarze panie nawet pesel odczytują, lub mając to samo nazwisko pyta o adres lub datę ur.
Beata
2018-09-07 21:26
Co to za bzdury? RODO w szkołach działa normalnie, uczniowie podpisują zeszyty, kartkówki itp bo wynika to z zadań szkoły, histeria narodowa etap kolejny, RODO naprawdę tego nie wymaga, wymaga ochrony danych a nie świętowania... W jakiej szkole uczucie?!
Łukasz
2018-09-05 23:11
Szkoły boją się po prostu kar finansowych...
Pokaż wszystkie komentarze (288)