500+ nie ratuje Polski przed zapaścią demograficzną. Rośnie przewaga zgonów nad urodzeniami

W ciągu ostatniego roku w Polsce zmarło o 13,5 tys. więcej osób, niż się urodziło. Program 500+ miał być "odpowiedzią na niskie wskaźniki demograficzne", ale według danych zmiana polega na tym, że z naszą demografią zamiast katastrofalnie jest bardzo źle.

Wpływ programu 500+ na zwiększenie liczby urodzeń dla minister Rafalskiej jest "mierzalny", ale dla demografów już niekoniecznie
Źródło zdjęć: © Andrzej Hulimka/REPORTER
Jacek Bereźnicki

W ciągu ostatniego roku w Polsce zmarło o 13,5 tys. więcej osób, niż się urodziło. Program 500+ miał być "odpowiedzią na niskie wskaźniki demograficzne", ale nawet jeśli działa, zmiana polega na tym, że z naszą demografią zamiast katastrofalnie jest bardzo źle.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że wzrost liczby urodzeń, jaki nastąpił w Polsce w ostatnich dwóch latach, tylko chwilowo przywrócił pozytywny przyrost naturalny. Od początku roku przewaga liczby zgonów nad liczbą urodzeń się zwiększa.

Jak wyliczył Rafał Mundry z Uniwersytetu Warszawskiego, skumulowana liczba urodzeń z ostatnich 12 miesięcy wyniosła w lipcu 396,5 tysięcy, ale liczba zgonów to aż 409,9 tysięcy. Oznacza to, że w tym czasie ubyło niemal 13,5 tys. mieszkańców Polski.

Czy rząd martwi się tymi danymi? Wiceminister rodziny Bartosz Marczuk, odpowiedzialny za program 500+, wskazuje, że i tak jest lepiej niż zakładano.

Taki wynik może faktycznie jest "bardzo dobry" w kontekście wcześniejszych prognoz, ale z punktu widzenia demografii oznacza, że wciąż znajdujemy się w bardzo głębokim kryzysie. Jeśli sytuacja radykalnie nie poprawi się, będzie postępować szybkie starzenie się polskiego społeczeństwa. Sam resort rodziny wskazywał, że dzięki programowi 500+ liczba mieszkańców spadnie "tylko" do 34 milionów w 2050 roku. Bez 500+ wynik miałby być gorszy o 1,7 mln.

Świeża porcja danych dotyczących demografii za każdym razem zachęca do oceny skutków rządowego programu 500 plus. Czy słusznie, trudno ocenić, ale nie da się ukryć, że prosił się o to sam resort Elżbiety Rafalskiej. Jeszcze przed wprowadzeniem najważniejszego programu socjalnego rządu PiS MRPiPS podkreślał, że chodzi głównie o demografię.

"Program Rodzina 500 plus to odpowiedź na niskie wskaźniki demograficzne w Polsce. Program ma być przede wszystkim zachętą do posiadania dzieci" - zapowiadało ministerstwo. Z kolei w marcu 2018 roku, podsumowując 2 lata programu, minister Rafalska powiedziała, że ponad 403 tys. urodzeń w 2017 roku to "mierzalny efekt" wprowadzenia 500+.

Obraz

Co ciekawe, takiej pewności co do "mierzalnego" wpływu 500+ na liczbę urodzeń dzieci nie ma GUS. W wydanym w tym roku opracowaniu "Sytuacja demograficzna Polski do 2017 r. Urodzenia i dzietność" o o sztandarowym programie rządu nie wspomniano ani razu.

Potrzebujemy 600 tysięcy noworodków rocznie

Wyłaniający się z raportu GUS obraz polskiej demografii nie napawa optymizmem. "Urodzenia są kluczowym czynnikiem wpływającym na liczbę i strukturę ludności. Aby zapewnić stabilny rozwój demograficzny kraju, to w danym roku na każde 100 kobiet w wieku 15-49 lat powinno przypadać średnio co najmniej 210-215 urodzonych dzieci, obecnie przypada ok. 145" - pisze GUS.

Jeśli współczynnik dzietności 1,45 przekłada się na ok. 400 tysięcy urodzeń w roku, to przy dzietności wynoszącej 2,1-2,15 liczba urodzeń wynosiłaby blisko 600 tysięcy. Innymi słowy, w Polsce rodzi się rocznie o 200 tysięcy dzieci za mało.

Skąd taki niski wskaźnik dzietności w Polsce? Według GUS to głównie efekt odkładania na później przez ludzi młodych decyzji o założeniu rodziny. "Stan depresji urodzeniowej trwa już prawie 30 lat. Od 1990 r. wielkość współczynnika dzietności kształtuje się poniżej 2, czyli nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń" - czytamy.

Nawet w przekroczeniu granicy 400 tys. urodzeń w 2017 roku jest drugie dno. "Wzrost liczby urodzeń dotyczy przede wszystkim dzieci urodzonych jako drugie, trzecie i kolejne w rodzinie, których udział zwiększył się na niekorzyść urodzeń pierwszych" - wskazuje GUS. Innymi słowy, na nowe potomstwo zdecydowały się te pary, które już miały dzieci.

Obraz

Źródło: GUS

- Spodziewałam się spadku efektu 500+ - mówiła money.pl w lipcu prof. Irena Kotowska, dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii SGH. - Byłam wśród osób, które uważały, że efekt 500+ będzie krótkookresowy, że może zmienić tylko kalendarz urodzeń. I to tych osób, które są już rodzicami jednego czy dwojga dzieci. Potwierdzają to dane o strukturze urodzeń według kolejności urodzenia dziecka - dodaje.

Wiceminister Bartosz Marczuk przekonywał, że zwiększanie się liczby kolejnych dzieci w rodzinach to dowód na skuteczność programu 500+. Jego zdaniem większość rodzin marzy, by mieć więcej niż jedno dziecko, ale rodziny zatrzymują się zazwyczaj na jednym dziecku w obawie o ekonomiczną przyszłość. Tymczasem 500+ to wywiązanie się z obietnicy, że bez względu na wszystko, na drugie i kolejne dziecko rodzina otrzyma pieniądze.

Inaczej widzi to prof. Kotowska. - Ci, którzy myśleli, by mieć kolejne dziecko, tylko przyśpieszyli decyzję. Natomiast spada liczba pierwszych urodzeń - stwierdziła. - Po nieznacznym wzroście tych urodzeń w 2016 r. o 1 proc. nastąpił powrót do tendencji spadkowej obserwowanej od 2010 r., a udział urodzeń pierwszego dziecka zmniejszył się z 48,7 proc. w 2010 r. do 42,9 proc. w 2017 r. Z tego widać, że 500+ to nie jest rozwiązanie, które zachęca do rodzicielstwa - oceniła ekspertka.

Wniosek jest prosty i dość oczywisty - skoro liczba urodzeń pierwszych dzieci w rodzinach spada, w następnych latach spadnie też liczba urodzeń drugich, trzecich i kolejnych w rodzinie. Dane GUS jasno wskazują, że wiek kobiet decydujących się na dziecko systematycznie rośnie, a co za tym idzie, spada też statystyczna szansa na posiadanie kolejnych dzieci.

"W okresie minionych 10-15 lat nastąpiło podwyższenie o 4 lata mediany wieku kobiet rodzących dziecko do 30 lat w 2017 r. O 4 lata wzrósł także średni wiek urodzenia pierwszego, który obecnie wynosi prawie 28 lat" - czytamy w opracowaniu GUS-u.

O ile prognozy dotyczące liczby urodzeń są w naturalny sposób obarczone ryzykiem sporego błędu, znacznie bardziej przewidywalne są statystyki dotyczące umieralności. Natężenie zgonów w Polsce rośnie powoli i w miarę jednostajne. Jedno jest pewne - jak wskazuje GUS, liczba i natężenie zgonów nadal będzie wzrastać z powodu systematycznego wzrostu liczby i odsetka osób w najstarszych grupach wieku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem