Notowania

praca
16-04-2018 (14:00)

Aktywność zawodowa Polek spada. Program Mama+ nie pomoże

Rząd skutecznie zniechęca kobiety do powrotu do pracy?

Podziel się
Dodaj komentarz
(KRYSTIAN DOBUSZYNSKI/REPORTER)
Rząd skutecznie zniechęca kobiety do powrotu do pracy?

Po 500+ przyszedł czas na kolejne pieniądze. 300 zł na szkolną wyprawkę, premia za szybkie urodzenie drugiego dziecka, emerytura dla kobiet, które urodziły minimum 4 dzieci. Rząd skutecznie zniechęca kobiety do powrotu do pracy.

500+ zapewniło Prawu i Sprawiedliwości sukces wyborczy. Ostatnie spadki w sondażach w związku z nagrodami dla ministrów wymuszają tzw. ucieczkę do przodu. Nikogo więc nie powinny dziwić zapowiedzi uruchomienia kolejnych pieniędzy, które padły podczas kongresu PiS.

Tym razem wyborczym paliwem może być program Mama+ i dodatkowe pieniądze na dzieci. Program zakłada m.in. minimalną emeryturę dla kobiet, które urodziły co najmniej czwórkę dzieci, nawet jeśli nie przepracowały jednego dnia - o czym więcej przeczytasz w money.pl - darmowe leki dla kobiet w ciąży i inne udogodnienia dla mam. PiS chce również do 500 zł dorzucić kolejne 300 zł. Tym razem na każde dziecko szkolne do 18 r.ż. Będą też dodatki dla niepracujących młodych do 20 r. ż. w postaci bonów na sport i kulturę.

Pytanie tylko, jak nowe wydatki socjalne wpłyną na gospodarkę, a zwłaszcza na pogarszającą się sytuację ekonomiczną kobiet? Z badań GUS wynika, że aktywność zawodowa młodych Polek dramatycznie spadła do najniższego poziomu od co najmniej 19 lat. To niechlubny efekt programu 500+, który przez swoją formułę zniechęca kobiety do podejmowania pracy.Wydaje się, że kolejne działania rządu tylko utrwalą schemat, w którym to mężczyzna ma zarabiać pieniądze, a kobieta zostaje w domu i wychowuje dzieci.

Wicepremier Beata Szydło o nowych projektach socjalnych:

- Ryzyko utraty świadczeń społecznych uzależnionych od dochodu powoduje, że niektórym członkom rodzin, w przeważającej części kobietom, praca przestała się opłacać – mówi Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl. - Na świecie ten trend jest inny. Kobiety uczestniczą w życiu zawodowym rodzin, pracując choćby na część etatu. Ich obecność na rynku pracy jest wręcz promowana. To, że polskie kobiety nie wracają na rynek, nie szukają pracy, w dłuższej perspektywie zmniejsza potencjał polskiej gospodarki.

Podobnego zdania jest ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Marian Noga, który mówi wprost: "To kolejna zachęta wyborcza PiS, która w dalszej perspektywie nie będzie korzystna. To nie jest rozwiązanie na XXI wiek - nie wolno kobietom odbierać ich ambicji oraz możliwości realizacji brakiem działań systemowych, które ułatwią im aktywność zawodową". "W polityce jednak dominuje prymat czasu krótkiego nad długą perspektywą" - ubolewa.

Zdaniem prof. Nogi zaproponowane przez PiS rozwiązania psują wręcz rynek pracy. - Bierność zawodowa staje się poważnym problemem, a dodatkowe pieniądze, czyli przysłowiowa ryba zamiast wędki, tylko pogłębią problem – zaznacza.

Innego zdania jest prof. Elżbieta Mączyńska z Szkoły Głównej Handlowej. - Jeśli jakiekolwiek narzędzie wpływa negatywnie na rynek pracy, to trzeba znaleźć przeciwwagę. Niski współczynnik zatrudnienia kobiet oczywiście wyróżnia nas na tle Europy. Jednak nie można pominąć faktu, że gospodarka traci również przez starzenie się społeczeństwa i niski stopień dzietności. Który problem przeważa? – pyta. Sugeruje również, że wśród biernych zawodowo jest więcej mężczyzn, a aktywizacja powinna objąć w szczególności tych, którzy mogą, a nie podejmują pracy; nie tylko matki.

- To władza powinna martwić się o to, aby polska kobieta nie tylko rodziła dzieci, a ale i rozwijała swoje zdolności, umiejętności, ambicje i mogła się realizować również poza domem. Potrzebne podejście długofalowe i strukturalne, szczególnie wobec kobiet, które urodziły dzieci – odpowiada prof. Noga.

**Emerytura za czworo dzieci**

Krytykuje propozycję wprowadzania emerytur uzależnionych od liczby dzieci. - Średnia emerytura w Polsce to 2,2 tys. zł. Oczekiwania społeczne są na poziomie co najmniej 3 tys. zł. Program Mama+ zakłada, że kobiety, które mają czworo i więcej dzieci dostaną emeryturę minimalną, czyli około tysiąc złotych. To de facto jakieś 800 zł na rękę. Tylko zachęta do podjęcia pracy zagwarantuje tym kobietom lepsze warunki na emeryturze – zaznacza prof. Noga.

– A darmowe leki dla kobiet w ciąży? Te powinny być wprowadzone już dawno, bez kontekstu politycznego. To się kobietom należy – komentuje.

Programu broni za to prof. Mączyńska. - Ten ukłon wobec matek czwórki dzieci to inwestycja społeczna - zaznacza. - Jeśli wziąć pod uwagę wskaźnik dzietności, gdzie stopień urodzeń w Polsce wynosi 1,3, a powinien co najmniej 2,1, jeśli ma nas przybywać, to takie działania mają uzasadnienie - zaznacza.

Jak przekonuje, koszty dla budżetu, które wygeneruje gwarantowana emerytura dla matek z czwórką dzieci, nawet bez świadczenia pracy, a więc przekazywanych składek do budżetu, nie powinny być duże.

– Tych rodzin nie jest dużo w skali kraju. A i tak znam przypadek matki z czwórką dzieci, która pracuje. Poziom pożytku będzie jednak większy, jeśli zmotywujemy Polki do posiadania większej liczny dzieci – zaznacza.

Według ostatnich danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej za 2014 rok, rodzin wielodzietnych z czwórką lub więcej dzieci było w Polsce 74 456. Nawet dodając do tego rodziny z trójką (167,716), które potencjalnie mogą zdecydować się na czwarte dziecko, to było ich w sumie 242 172.

Z kolei Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, zaznacza, że każde dodatkowe świadczenie społeczne z budżetu państwa przekłada się na obciążenia podatkowe aktywnych zawodowo. To z kolei, w połączeniu z wciąż względnie niskimi zarobkami, może zniechęcać w przyszłości do pracy w kraju. Polski zatem mogą mieć więcej dzieci, ale one niekoniecznie zostaną w kraju. Dodaje też, że skoro rodzin z czwórką dzieci jest mało, to nie będzie to miało też wielkiego wpływu na populację.

Proponowany system emerytur bez świadczenia pracy uważa za niesprawiedliwy. Weźmy dla porównania dwie rodziny, w których w jednej tylko mężczyzna zarabia 10 tys. zł, a w drugiej na ten sam dochód składają się małżonkowie np. w proporcji 6 tys. mężczyzna i 4 tys. kobieta.

– Kobieta, która nie pracowała, otrzyma świadczenie minimalne, a w razie śmieci męża może przejąć 85 proc. jego emerytury. Będzie w tym modelu podwójnie wygrana w porównaniu z matką pracującą, której mąż zarabiał 6 tys. zł. To ewidentnie pokazuje, że w Polsce premiujemy model, w którym tylko mężczyzna pracuje – twierdzi Jeremi Mordasewicz.

**300+ zaszkodzi? Nie, ale nie pomoże**

Analityk Marcin Lipka nie jest tak krytyczny wobec 300+ dla dzieci szkolnych, jak był przy surowej ocenie programu 500+. Przyznaje jednak, że te pieniądze nie zachęcą do aktywizacji kobiet na rynku pracy.

- Element szkody jest tu raczej mały. 300 zł ma być bezwarunkowym świadczeniem na każde dziecko. Nie ma tu kryterium dochodowego, więc nie grozi utrata świadczenia w momencie podjęcia pracy. A to ona jest głównym czynnikiem spadku aktywności kobiet na rynku pracy. Główną winę ponosi za to jednak program 500+ - stwierdza.

Zadaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan propozycja ta wpisuje się w system pomocy publicznej, ale to działanie wyrywkowe. - A trzeba budować system - mówi. Zgadza się, że pieniądze, jeśli już, to powinny trafiać do wszystkich. Po pierwsze nie spowoduje to wówczas stygmatyzacji dzieci z rodzin uboższych, a po drugie nie wymaga budowania aparatu kontrolnego.

Jego zdaniem jednak, to za mało, aby było skuteczne - Jeśli uważamy, że warto wyrównywać start młodzieży z rodzin ubogich, to edukacja powszechna powinna być absolutnie bezpłatna dla rodziców, czyli w pełni finansowana przez państwo – zaznacza Mordasewicz. - Podręczniki, pomoce, wyprawka, posiłki – powinny być finansowane z środków publicznych. Konieczne jest podejście systemowe – zaznacza.

Jak policzyliśmy w money.pl, za program wyprawek podatnicy zapłacą prawie 1,5 mld zł rocznie. - Te pieniądze przeznaczyłbym raczej na stypendia dla szkół średnich – zaznacza prof. Noga. Za 1,5 roku skończy się dobra koniunktura, uszczelnienie VAT już niemal zakończone z VAT, pieniędzy w budżecie niewiele więcej nie będzie. Wówczas czekają nas albo cięcia, albo podwyżki podatków. Tak działa zasada ekwiwalencji. Jeśli więc władza naprawdę chce pomóc Polakom, to powinna wywiązać się z obietnic i obniżyć VAT z 23 proc., do 22 proc. To będzie realna pomoc - konkluduje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: praca, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-04-2018

DDWięcej wart biedak, co żyje uczciwie, niż głupiec o ustach kłamliwych.

16-04-2018

yaZatem rodzina czy samotny i pracujący rodzic będą zasuwać na patologię, która w życiu nie skala się aktywnością zawodową. Mało tego, 500+ wygeneruje … Czytaj całość

16-04-2018

sproekyWszystkie kobiety urodzą 4 dzieci i z mężem będą żyły z wszelkiego rodzaju zasiłków. To kto zapłaci podatki... jak wszyscy będą leżeli do góry … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (257)

Wybrane dla Ciebie