Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
pis
28.10.2005 07:59

Balcerowicz musi odejść - to jedyny punkt programu PiS, jakim zostaliśmy uraczeni po wyborach

Mijający tydzień pokazał, że politykom, bez względu na orientację, elektorat potrzebny jest tylko do zdobycia mandatów. A potem będą robić, co im się podoba.

Podziel się
Dodaj komentarz

Ktoś podczas kampanii wyborczych powiedział, że nowa jakość polskiej klasy politycznej powstanie dopiero wtedy, gdy kandydujący w wyborach będą mogli odpowiedzieć na pytanie o przynależność do PZPR lub Solidarności: nie dotyczy.

Podobną kwintesencję wyraził senator Kazimierz Kutz, komentując widowisko kabaretowe, jakie rozgrywa się na Wiejskiej w związku z próbami skonstruowania koalicji rządowej. Reżyser ze Śląska uznał, że skoro bracia Kaczyńscy chcą wziąć całą władzę w Rzeczpospolitej nr 4, to nie należy im w tym przeszkadzać. W efekcie monopolu PiS odejdzie bowiem w niebyt, zaś na scenie pojawi się młoda prawica, nieskażona układem okrągłostołowym, a wtedy w polityce skończy się wywoływanie upiorów przeszłości, granie teczkami i dekomunizacją. Będzie można zająć się wyłącznie tym, co jest domeną rządów w cywilizowanych demokracjach: nakręcaniem koniunktury gospodarczej, egzekwowaniem prawa, budowaniem prawdziwych, a nie propagandowych, osłon socjalnych.

Miniony tydzień na Wiejskiej dowiódł, że komuna tkwi w ludziach niezależnie od politycznych opcji. PiS niczym PZPR zezwala łaskawie potencjalnemu koalicjantowi na wystawienie kandydatów do tytułów marszałkowskich, pod warunkiem, że nie będą to Bronisław Komorowski i Stefan Niesiołowski. Niedoszły premier z Krakowa straszy aresztowaniami o piątej nad ranem, jeśli tzw. resorty siłowe obejmie partia bliźniaków. Brakuje tylko ostrzeżenia przed ponownym zrzutem amerykańskiej stonki na pola polskich rolników domagających się renegocjacji umów stowarzyszeniowych z UE.

Mijający tydzień pokazał, że politykom, bez względu na orientację, elektorat potrzebny jest tylko do zdobycia mandatów. A potem będą robić, co im się podoba. Były premier z SLD chciał być facetem rozpoznawanym po tym jak kończy. Obecni lokatorzy na najwyższych urzędach w państwie zapisują się już w pamięci jako ci, których poznamy po tym jak zaczęli.

Prezydent Kwaśniewski przypomniał, że na zakończenie swojej drugiej kadencji może konstytucyjnie rozwiązać parlament i rozpisać kolejne wybory. A wówczas skołowany naród całkiem wypnie się na demokrację i zafunduje politykom taką frekwencję, że najlepszym kandydatem na premiera okaże się ojciec dyrektor, który zostanie zarazem szefem NBP. Ponieważ Balcerowicz musi odejść. To jedyny punkt programu PiS, jakim zostaliśmy uraczeni po drugiej turze wyborów prezydenckich, nie licząc zapowiedzi referendum w sprawie wprowadzenia euro, co wywołało konsternację w Brukseli. Tamtejsze urzędasy nie mają poczucia humoru, więc sztywno nam przypomnieli, że wejście Polski do strefy waluty europejskiej zostało zawarte w traktatach zjednoczeniowych. Oni jeszcze nie wiedzą, że to dopiero początek jaj w republice jednojajowej, jak nazwał nas publicysta Le Figaro w dniu, kiedy Donald Tusk obwieścił, że nie ma już o czym z PiS-em rozmawiać.

Tagi: pis, po, rząd, płaskoń, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz