Notowania

Bezpłatne podręczniki nie całkiem za darmo. Szkoły naliczają opłaty za zniszczone książki

W jednej z mrągowskich podstawówek na 28 uczniów w klasie, 25 musiało zapłacić za zniszczone książki. Szkoły naliczają opłaty nawet za te podręczniki, które i tak zostaną wycofane.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
W niektórych szkołach książki okazują się niszczyć bardziej, w innych - prawie wcale.

W jednej z mrągowskich podstawówek na 28 uczniów w klasie 25 musiało zapłacić za zniszczone książki. Szkoły naliczają opłaty nawet za te podręczniki, z których nikt więcej nie będzie już korzystać.

Uczniowie dostają darmowe podręczniki. Korzystają z nich, a pod koniec roku zwracają do szkolnej biblioteki, żeby mogły ich używać kolejne roczniki. Jeśli zniszczą książkę lub ją zgubią - co się zdarza - rodzice muszą ją odkupić albo za nią zapłacić.

W jednej z mrągowskich podstawówek na 28-osobową klasę dodatkowych opłat nie naliczono tylko 3 uczniom. Zdaniem rodziców to absurd, bo książki zniszczone nie były. O sprawie poinformował nas jeden z rodziców przez zgłoszenie w serwisie dziejesie.wp.pl.

- Ja rozumiem, że jakby były zalane, pogniecione czy popisane, to trzeba odkupić. Ale one miały trochę zagięte rogi, od kartkowania. Jak oni mają używać tych książek? - mówi ojciec VII-klasisty z Mrągowa. - Stan książek podobno oceniała bibliotekarka. Ja mam zapłacić 50 zł. Tu już nie chodzi o te pieniądze, ale o zasadę. Podręczniki miały być darmowe, a szuka się pretekstu, żeby z rodziców zedrzeć.

O stan podręczników i naliczane opłaty próbujemy zapytać mrągowską podstawówkę. Niestety szkoła rezygnuje z możliwości choćby krótkiego zabrania głosu, zasłaniając się brakiem czasu. - Pani dyrektor jest dzisiaj bardzo zajęta. Wie pan, koniec roku. Proszę spróbować jutro - słyszę w słuchawce.

Szkoła decyduje

Więcej dowiadujemy się w innej szkole. - Cykl "życia" takiej książki to 3 lata - mówi nam dyrektorka jednej z łódzkich podstawówek. - Dzieci oddają je później do biblioteki, żeby w następnym roku mogły je wypożyczać kolejne roczniki. Każda placówka weryfikuje ich stan indywidualnie. Szkolna bibliotekarka sprawdza, w jakim są stanie. No i niestety bardzo często są zniszczone. Pozalewane, wygniecione, brudne. Czasem pojedyncze egzemplarze, a czasem całe komplety.

Zobacz też: 500 plus dla nauczycieli już we wrześniu

Opłata za zniszczony podręcznik wędruje na konto szkoły, która następnie uzupełnia braki.

Okazuje się jednak, ze nie wszystkie szkoły mają problem z niszczeniem podręczników. Są placówki, w których takie przypadki właściwie się nie zdarzają. - Jeszcze nie wiem, jak sytuacja wygląda w tym roku, bo dzieci dopiero zaczęły te książki oddawać, ale rok temu nie mięliśmy ani jednego przypadku zniszczenia - mówi wicedyrektorka podstawówki na łódzkim Teofilowie. - A szkołę mamy bardzo dużą.

To działanie wychowawcze

Większość podręczników wybierają nauczyciele. Szkoła spisuje, ile będzie miała uczniów, i wypełnia wniosek, na podstawie którego dostaje dotację na zakup.

Książki są własnością szkoły i to ona określa, ile trzeba będzie zapłacić za ich ewentualną wymianę.

- Czynności związane z gospodarowaniem podręcznikami i materiałami zgromadzonymi w bibliotece szkolnej wykonuje dyrektor szkoły - wyjaśnia biuro prasowe MEN w odpowiedzi na nasze pytania. - To dyrektor określa procedurę związaną ze zniszczonymi podręcznikami.

Wyjątkiem są podręczniki do nauczania początkowego dla klas III, gdzie nadal obowiązuje stara podstawa programowa i ministerialny podręcznik - taki sam dla wszystkich uczniów. W jego przypadku kwotę, którą trzeba zapłacić za zniszczenie lub zgubienie, reguluje rozporządzenie ministra - wynosi ona około 4 złotych za książkę.

- W przypadku uszkodzenia, zniszczenia lub niezwrócenia podręcznika lub materiału edukacyjnego szkoła może zażądać od rodziców ucznia zwrotu kwoty nieprzekraczającej kosztu zakupu nowego. Dotyczy to również podręczników zapewnionych przez ministerstwo - pisze biuro prasowe MEN

- Kiedyś było tak, że rodzice rozliczali się bezpośrednio z ministerstwem, dziś ta kwota trafia na konto szkoły i stanowi jej dochód - tłumaczy nam dyrektorka jednej z podstawówek.

Co ciekawe, pieniądze za zniszczone książki będą pobierane również w przypadku, w którym podręcznik jest wycofywany i nie skorzystałby z niego już żaden inny uczeń. Książka, jako że już nie obowiązuje, trafi do kosza lub na nieużywaną półkę w bibliotece.

- To drobne kwoty, ale zawsze jakieś wychowawcze działanie - słyszymy w sekretariacie jednej ze szkół. - Może niektórzy nauczą się przez to odpowiedzialności.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: szkoły podstawowe, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
11-06-2018

czytI bardzo dobrze . Dostałeś za darmo nie uszanowałeś - niech cwany tata zapłaci ! Ciekawe , czy lekcje pomagal odrabiać i czy w ogóle obchodzi go ,co … Czytaj całość

13-06-2018

JusiaI dobrze. Niech rodzice płacą, dostają za to 500+ i jeszcze za darmo podręczniki dostają. 50 zł za zniszczenie podręczników to nie majątek a co … Czytaj całość

12-06-2018

kortNie macie racji, dziecko ma prawo zniszczyć książkę. Przez cały rok nauki mogą zdarzyć się różne, nieprzewidziane okoliczności jak deszcz,, upadek, … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (129)

Wybrane dla Ciebie