Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Sebastian Ogórek
Sebastian Ogórek
|

Nowych bukmacherów nie przybywa. MF cofa wnioski i czeka

21
Podziel się:

Rząd nie odpuszcza zagranicznym bukmacherom. Pół roku po wejściu w życie ustawy hazardowej żadna z dużych firm nie dostała pozwolenia na legalne działanie w kraju - wynika z ustaleń money.pl. Ministerstwo Finansów niedawno odrzuciło ich wnioski. Na rynku chodzą natomiast plotki, że zakładać z Polakami chce się miliarder Zbigniew Benbenek.

Legalni bukmacherzy tacy jak STS czy Fortuna na razie mogą spokojnie budować swój biznes.
Legalni bukmacherzy tacy jak STS czy Fortuna na razie mogą spokojnie budować swój biznes. (Adam Dauksza / FORUM)

Rząd nie odpuszcza zagranicznym bukmacherom. Pół roku po wejściu w życie ustawy hazardowej żadna z dużych firm nie dostała pozwolenia, by prowadzić działalność w naszym kraju. Ministerstwo Finansów niedawno odrzuciło ich wnioski - wynika z ustaleń money.pl. Na rynku chodzą natomiast plotki, że z Polakami zakładać się chce milioner Zbigniew Benbenek.

Od 1 kwietnia obowiązują w Polsce nowe restrykcyjne przepisy ustawy hazardowe. Od lipca witryny kasyn, pokerroomów czy bukmacherów online są też ustawowo blokowane na terytorium naszego kraju.

Jeszcze przed wejściem w życie przepisów zagraniczne firmy bukmacherskie masowo rejterowały z Polski i zamykały swoje serwisy Tak zrobili giganci pokroju bet365, ale też dziesiątki mniejszych firm, jak kasyno.pl, betano, Rivalo, 888sport. Później wycofały się Expekt i BetClic.

Część ekspertów twierdziła, że nie robią tego bez powodu i chcą zalegalizować swoją działalność. Jak informowało Ministerstwo Finansów, o licencje starało się w szczytowym momencie aż 15 firm. Resort nie ujawniał, o jakie marki chodzi, ale pojawiały się głosy, że polskim rynkiem interesują się giganci.

Zobacz także: Hazard opłacalny dla państwa. Wszystko dzięki nowemu prawu

Jednym z nich miał być William Hill, o którym spekulowano, że jest po rozmowach z PZPN-em. Logo brytyjskiej firmy miało zdobić dresy treningowe Lewandowskiego czy Krychowiaka. Oficjalnie do startu o polską licencję przyznała się inna wielka marka bukmacherska bwin, która sponsorowała m.in. Real Madryt, Juventus czy Manchester United. To samo zrobił BetClic czy Unibet.

Hazard czeka na RODO

Na razie z planów legalnego podbicia rynku nic nie wychodzi. Blokującym prawdopodobnie jest Ministerstwo Finansów, które odrzuca wnioski zagranicznych bukmacherów. Jak dowiedział się money.pl, obecnie procedowane są już tylko cztery pisma. W ostatnich miesiącach resort odrzucił sześć wniosków, a pozwolił działać tylko jednemu.

- Nowelizacja ustawy hazardowej nie zachęciła zagranicznych operatorów do uregulowania działalności na terenie Polski. Nie uwzględniała ona bowiem żadnych zmian w opodatkowaniu, któremu podlegają bukmacherzy - twierdzi Marta Kostka, prezes Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

Jedyną zalegalizowaną przez skarbówkę firmą jest rumuński Superbet. Jej prezesem jest Aleš Dobeš, który w branży jest dobrze znany, bo przez lata zarządzał jednym z liderów rynku - Fortuną.

A gdzie bwin, William Hill, Betclic? O nich ani widu, ani słychu. Według naszych informacji urzędnicy odrzucili ich wnioski ze względów formalnych.

- Szukano dziur w ich pismach. Zagraniczni bukmacherzy mają gigantyczne bazy klientów z okresu, gdy działali nielegalnie. Wystarczy, że je odmrożą i szybko podbiją rynek - mówi nasz informator.

Na razie MF ma grać na zwłokę. Termin minie w maju 2018 roku, gdy w życie wejdzie restrykcyjne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO). Bukmacherzy - przynajmniej oficjalnie - będą musieli pozbyć się swoich baz danych. I zaczną rywalizację na równych warunkach z firmami, które od lat płacą u nas podatki.

**Polacy starają się o licencję**

Według informacji money.pl wśród starających się obecnie o licencję firm jest Totalizator Sportowy, który chce zdobyć pozwolenie na możliwość obstawiania przez internet gonitw na torze na Służewcu. Czekamy na oficjalne stanowisko TS w tej sprawie.

Dużo bardziej zaskakujący jest drugi zainteresowany bukmacherką - to milioner Zbigniew Benbenek, który jest właścicielem m.in. radia Eska, radia Wawa, "SuperExpressu" czy "Muratora". Od lat działa także na rynku hazardowym: prowadził kasyna, miał sieć jednorękich bandytów.

- Teraz chce spróbować swoich sił w bukmacherce - mówi nasz informator.

Z ZPR nie udało się nam skontaktować. Dla Benbenka wejście w rynek zakładów wzajemnych może być bardzo intratnym biznesem. Przez sieć swoich mediów łatwo będzie mu bowiem wypromować nowego gracza. A hazard on-line to rynek wart miliardy.

Szacuje się, że Polacy co roku grali u nielegalnych bukmacherów za około 5 mld zł. U legalnych, takich jak STS, Fortuna, Milenium czy Totolotek, zostawiali ok.1 mld zł.

wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(21)
Ja
5 lata temu
Niezly tytul-slaby click bait
Sceptyk
5 lata temu
A dlaczego tak robi mf. Bo jedyny hazard który może być to lotto. Bo wiadomo że nikt nie wygrywa A wpływy trafiają do budżetu A jakby było dużo firm typu lotto gdzie wygrane są bardziej realne to przy żłobie nie mieli by za co się bawić. A tak naród głupi puszcza losy bo wierzy..... błąd. Pytanie dlaczego ani CBA ani ABW nigdy nie były w lotto A przecież oni sa wszedzie
aras
5 lata temu
amatorka level master. Odrzucili, bo te firmy nie chciały płacić podatków w PL, a zgodnie z ustawą jest to wymóg. To oznacza, że działalność na Malcie, Cyprze czy Gibraltarze odpada.
aNtek
5 lata temu
Kacza głupota nie zna granic
prawda
5 lata temu
zachodnich bukmacherow i zachodnich molochow nam nie potrzeba potrzeba nam fabryk z wysoka technologia , moga byc zachodnie ale zaklady bukmacherskie , banki i handel powinny byc w polskich rekach !!!!!!!!!
...
Następna strona