Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Afera GetBack. KNF zawiadama prokuraturę po tekście w portalu internetowym

15
Podziel się

KNF zawiadamia prokuraturę w sprawie tekstu w serwisie Business Insider Polska. Serwis podał informacje o tym, że dwie firmy mogą utracić licencje KNF. Zdaniem samego urzędu, była to nieprawda, a podawanie takich informacji na temat giełdowych można uznać za manipulację.

KNF podejrzewa, że artykuł mógł być manipulacją
KNF podejrzewa, że artykuł mógł być manipulacją (Bartosz KRUPA)
bEgMOpZx

KNF zawiadamia prokuraturę w sprawie tekstu w serwisie Business Insider Polska. Portal podał informacje o tym, że dwie firmy mogą utracić licencje KNF. Zdaniem samego urzędu była to nieprawda, a podawanie takich informacji na temat giełdowych spółek można uznać za manipulację.

5 września serwis opublikował tekst "Afera GetBack zaczyna rozlewać się po całym rynku. Altus i Trigon utracą licencję". Według artykułu KNF chciał odebrać licencję obu firmom jeszcze w październiku. Jacek Barszczewski, rzecznik KNF, od razu zdementował informację na serwisie społecznościowym. Teraz KNF idzie dalej i zawiadamia prokuraturę o "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa".

Urząd powołuje się przy tym na artykuł 183 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Mówi on o karach za "dokonywanie manipulacji instrumentem finansowym".

bEgMOpZz
Zobacz także: Komisja Nadzoru Finansowego myśli o... "piaskownicy" dla spółek technologicznych. Zobacz wideo:

"Informacja o rzekomej decyzji KNF o odebraniu licencji była nieprawdziwa i negatywna w swym wydźwięku dla Trigon TFI SA i emitenta giełdowego, czyli Altus TFI SA, którego akcje są notowane na GPW" - brzmi komunikat KNF. "W przedmiotowej sprawie nie istniało żadne źródło, mogące przekazać lub potwierdzić informację przekazaną w artykule Business Insider Polska, gdyż w momencie jego publikacji nie był przesądzony ani termin wydania decyzji, ani jej treść, dlatego należy uznać, że osoba redagująca oraz publikująca artykuł wiedziała lub powinna była wiedzieć, że informacje te były fałszywe lub wprowadzające w błąd" - zaznacza również KNF.

bEgMOpZF

Czyn, na który powołuje się KNF w zawiadomieniu, jest zagrożony grzywną w wysokości 5 mln zł oraz karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Wcześniej również fundusz Altus TFI złożył zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Zarząd spółki podkreślił, że artykuł spowodował olbrzymie straty dla firmy i wskazał na potężną przecenę akcji. Trigon TFI stwierdził natomiast w oświadczeniu, że tekst to "plotka, będąca elementem wyjątkowo agresywnego czarnego PR wobec spółki". Firma zamierza też złożyć pozew o odszkodowanie do wydawcy portalu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bEgMOqaa
wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(15)
Sana
3 lata temu
Szkoda, że KNF nie była taka wyrywna, gdy Getback się pogrążał.
Zbyszek
3 lata temu
Nalezy bronic niezaleznych dzienikarzy tylko oni sa w stanie wyciagnac prawde na swiatlo dzienne Instytucje panstwa ZAWODZA Co dalej My nie odpuscimy
Sabina
3 lata temu
KNF milczy w sprawie pokrzywdzonych obywateli w aferze GetBack przez banki i PDM a reaguje natychmiast w sprawie artykułu, który dawał nadzieję, że jest chęć ze strony instytucji nadzorujących i rządu, na wyeliminowanie raz na zawsze afer w naszym kraju - okazuje się jednak, że reakcja KNF na ten artykuł burzy tą nadzieję i nasuwa sie pytanie, po czyjej stronie stoi KNF? Reakcja KNF to jest próba zastraszenia dziennikarzy, którzy wykazali się odwagą cywilną, aby podjąć się tego trudnego tematu.
KNF jest aktywny, ale nie tam, gdzie trzeba.
Jak państwo nie potrafi posprzątać to dziennikarze opisując tą aferę kryminalną działają w wyższym interesie publicznym.

KNF powinien się zająć innymi ewidentnymi manipulacjami informacyjnymi dotyczącymi banków.

Proste przykłady:
"Kredyty w CHF się dobrze spłacają" - Prezes NBP.
"BZ WBK nie udzielał toksycznych kredytów" - Premier RM.
Wywierały one silny wpływ na opinię publiczną i cenę banków.
bEgMOqab
ja
3 lata temu
Na pismo dot.Banku DPS od 2 mies. nie mam odpowiedzi.Natomiast na pismo DIF dotyczące mojego" doradcy" zbyto mnie odpowiedzią ,że wcale doradcą nie był.Szczęśliwie mam nagranie tel.jednej z rozmów w trakcie której przedstawia się jako doradca.Ten mój oprawca był dyrektorem oddziału banku LIONS
ja
3 lata temu
Opisałem w piśmie DPS do UKNF swoją historię z bankiem LION"S i już 2 mies. nie mam odpowiedzi.Natomiast zażalenie DIF na mojego kłamczuszka przedstawiającego się w banku jako doradca przyszła odpowiedź ,ze wcale doradcą nie był.W nagranej rozmowie telefonicznej dotyczącej wmanewrowania mnie w obligacje GB mianuje siebie doradcą.W/g wizytówki był dyrektorem oddziału banku