Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartosz Chochołowski
|

Chochołowski: Kto chce zarabiać mniej, niech podniesie rękę

0
Podziel się:

Zaskakujące jest zdziwienie ekonomistów, że ludzie nie odmawiają podwyżek, nie rozpoczynają strajków z powodu wzrostu pensji, nie zwalniają się z pracy, w której wreszcie zaczynają być doceniani finansowo.

Chochołowski: Kto chce zarabiać mniej, niech podniesie rękę

W wielu prognozach na 2008 rok ekonomiści ubolewali, że pensje będą rosły, bo ludzie chcą żyć dostatniej i domagają się podwyżek. Wywierają "presję płacową" - to takie straszne coś, co spowolni nasz wzrost gospodarczy i podniesie inflację.

Zwrot "presja płacowa" brzmi groźnie. Ale nie oznacza on nic innego, jak to, iż ludzie wolą zarabiać więcej niż mniej. Dlatego tak bardzo zaskakuje zdziwienie ekonomistów, że ludzie nie odmawiają podwyżek, nie rozpoczynają strajków z powodu wzrostu pensji, nie zwalniają się z pracy, w której wreszcie zaczynają być doceniani finansowo.

Na rynku pracy w wielu regionach Polski górą są obecnie pracobiorcy i chętnie to wykorzystują. Oczywiście ekonomiści mają rację, że presja płacowa jest groźna dla gospodarki, ale oczywiste było, że w końcu pensje muszą zacząć rosnąć. Zaskakująca może być jedynie dynamika wzrostu, ale nie sam wzrost. Chyba nikt nie chciałby, aby w 2010 roku średnia płaca wciąż wynosiła poniżej dwóch tysięcy złotych.

Ważny jest inny problem - płace rosną szybciej, niż wydajność pracy. Problem wydajności jest problemem nowoczesności firm. Operator koparki jest bardziej wydajny, niż jego kolega z łopatą. To, że jeden ma do dyspozycji koparkę, a drugi łopatę, wynika w różnicy rozwoju.

Wyższe pensje zmniejszają konkurencyjność firm. Jeśli jednak firma jest konkurencyjna tylko z tego powodu, że bardzo mało płaci ludziom, to i tak nie jest skazana na sukces.

Pracobiorcy tego nie zmienią. Jednak ich wyższe wymagania płacowe spowodują, że pracodawcy będą zmuszeni inwestować w technologie, dzięki którym ta sama liczba pracowników wytworzy znacznie więcej. A to już jest dobre dla gospodarki.

Bardziej niepokojący byłby brak wzrostu pensji, bowiem drożeje wszystko, co niezbędne do życia (spadek cen odtwarzaczy DVD nie dla każdego jest istotną informacją). Jednak płacąc więcej, nie możemy mieć do nikogo pretensji. Ktoś, kto wytworzył towar, dostał podwyżkę, sprzedawca za ladą również. A więcej płacą konsumenci, którzy też dostali podwyżki.

Za wyższe pensje płacą wszyscy - wzrostem cen, szczególnie usług, a także wyższą inflacją. Jednak jest to nieuniknione zjawisko. Dlatego w rozpoczynającym się 2008 roku wszystkim pracobiorcom życzę stosownych podwyżek, albo zmiany pracy na lepszą. A wszystkim pracodawcom, życzę dobrych, choć nietanich pracowników.

Artystka Sophie Tucker miała powiedzieć: "Bywałam biedna i bywałam bogata. To drugie jest lepsze". I tego drugiego życzmy sobie.

Autor jest dziennikarzem Money.pl

ZOBACZ TAKŻE:

wiadomości
felieton
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)