Notowania

dzik
16.12.2009 06:36

Dzik: Dzięki Unii skłonność do ryzyka zbadamy... alkomatem?

Podziel się
Dodaj komentarz

Jutro wchodzi w życie rozporządzenie, ostatecznie otwierające drogę do stosowania w Polsce dyrektywy w sprawie instrumentów finansowych MIFID, która nakłada na podmioty rynku finansowego szczegółowy obowiązek informowania o ryzyku inwestycyjnym.

O dyrektywie MIFID głośno było 10 miesięcy temu, gdy powołujący się na nią Waldemar Pawlak sugerował, że należy unieważnić opcje walutowe, bowiem angażujący się w nie dyrektorzy finansowi przedsiębiorstw _ nie wiedzieli co czynią _.

W pewnych sytuacjach problem niepoinformowania klienta o ryzykujest oczywisty, jak wtedy, gdy pracownik banku wciska niezorientowanej starszej osobie agresywny fundusz akcji zagranicznych - sam znam takie przypadki. Większość spraw nie jest już tak prosta, czego najlepszym przykładem są wspomniane opcje, w przypadku których ludźmi kierowała chęć nie tyle zabezpieczenia kursowego, co łatwego zysku.

Finansiści traktują ryzyko jako pewną mierzalną zmienność, psychologowie odróżniają natomiast dwa istotne wymiary - percepcję ryzyka i jego akceptację. W czasach, gdy standardy etyczne badań naukowych były luźniejsze, przeprowadzono ciekawy eksperyment z manewrami samochodem pod wpływem alkoholu.

Wbrew obiegowym opiniom, alkohol nie zaburzał percepcji ryzyka i osoba pijana nie twierdziła, że niebezpieczny manewr jest łatwy do wykonania. Trudność manewru oceniała podobnie jak osoba trzeźwa, ale w przeciwieństwie do niej - akceptowała ryzyko i próbowała manewr wykonać. Co zatem zrobić w sytuacji, gdy klient ma doskonałe zrozumienie ryzyka, ale w chwili podpisywania umowy podejrzanie duży poziom jego akceptacji?

Instytucje mają badać gotowość klienta do podejmowania ryzyka, pozostaje jednak problem jak to robić. Noblista z 2002 roku, Daniel Kahneman pokazał, że tylko semantyczne przeformułowanie sytuacji ryzykownej np. z _ stracimy 200 z 600 zł _ na _ zostanie 400 z 600 zł _ radykalnie zmienia skłonność do jego akceptacji.

Percepcja ryzyka płata i inne figle. Powszechnie uważa się, ż klient powinien mieć łatwy dostęp do informacji o swojej inwestycji. Tymczasem badacze Benartzi i Thaler wykazali, że częsty wgląd w krótkookresowe wyniki prowadzi do zbyt konserwatywnej alokacji portfela długoterminowej inwestycji.

Instytucje finansowe będą miały obowiązek działać w najlepszym interesie klienta, dbając o najwyższy zwrot z inwestycji. W świetle powyższego przykładu rodzi się choćby pytanie, czy będą mogły one działać niczym lekarz, który w trosce o pacjenta zataja przed nim pewne fakty o jego chorobie?

Ochrona klientów przed nadmiernym ryzykiem inwestycyjnym jest potrzebna, ale nie jest wcale trywialna. Jedno jest pewne - przeciętny Kowalski i tak ex post uzna za zbyt ryzykowną każdą inwestycję, na której stracił. Ale na to nie pomogą żadne finansowe dyrektywy.

Autor jest ekonomistą specjalizującym się w zagadnieniach racjonalności,
ekonomii behawioralnej i psychologii hazardu

* [ Bankowi doradcy wciąż nie mówią o ryzyku ]( http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/bankowi;doradcy;wciaz;nie;mowia;o;ryzyku,4,0,552196.html )
* [ Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej ]( http://www.money.pl/webmaster/do_pobrania/artykuly/ )
Tagi: dzik, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz