Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Agata Kołodziej
Agata Kołodziej
|

Europa się dzieli. To ryzyko dla polskich firm

16
Podziel się

To nie Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii stracą najwięcej na Brexicie, choć to o nich najgłośniej się mówi. Najmocniej ucierpią polskie małe i średnie firmy, które są solą naszej gospodarki.

Europa się dzieli. To ryzyko dla polskich firm
(Dave Kellam/Flickr (CC BY-SA 2.0))
bDADPPOZ

Spowolnienie brytyjskiego PKB, ograniczanie wydatków konsumentów, wzrost liczby upadłości tamtejszych firm i osłabienie funta poważnie utrudnią życie polskim eksporterom. Na największe straty powinni się przygotować polscy producenci żywności i sprzętu RTV.

Kiedy już niemal 1,5 roku temu Brytyjczycy zdecydowali o wyjściu z Unii Europejskiej, w pierwszej kolejności powstało pytanie, co z 850 tys. Polaków mieszkającymi na Wyspach.

Potem wicepremier Mateusz Morawiecki próbował narzucić retorykę korzyści, jakie Polska może odnieść w wyniku Brexitu: wielkie korporacje finansowe, które będą uciekać z Londynu - dziś finansowego centrum Europy – mogą przyjść do nas, Polska tylko na tym skorzysta.

bDADPPPb

Dziś okazuje się jednak, że jest jeszcze jedna grupa, która z pewnością odczuje skutki Brexitu – to małe i średnie przedsiębiorstwa, które są podstawą polskiej gospodarki. Te, które eksportują do Wielkiej Brytanii mogą mieć problem.

„Nie boimy się Brexitu, bo...”

- Ewidentnie odczuwamy osłabienie funta, ale na razie jeszcze nie widzimy większych konsekwencji Brexitu dla naszej firmy – mówi Anna Górna, specjalistka ds. sprzedaży w firmie Maciejka Footwear Sp. z o.o. z Gniezna, która produkuje obuwie.

To dlatego, że firma w Wielkiej Brytanii ma tylko jednego kontrahenta, który jest dystrybutorem jej produktów na rynek brytyjski i irlandzki, z którym na razie współpraca układa się dobrze. – Ale nie wiem jakby to było, gdybyśmy sprzedawali do wielu różnych sklepów – przyznaje Anna Górna.

bDADPPPh

Kondycja brytyjskich przedsiębiorców się pogarsza i rośnie ryzyko ich niewypłacalności, a to również ryzyko dla polskich dostawców, którzy coraz częściej myślą o tym, żeby się przed tym zabezpieczać.

– Ubezpieczamy swoje należności, bo kiedy nasz klient ma kłopoty i nie płaci faktury, wtedy firma otrzymuje odszkodowanie w wysokości wartości zamówienia – wyjaśnia Górna. Jej firma w połowie opiera się na eksporcie, nie tylko do Wielkiej Brytanii, ale też do Niemiec, Francji, Kanady czy Nowej Zelandii. Właściwie handel z Wielką Brytanią to niewielka część eksportu firmy, jedynie 1-2 proc. obrotów. Skąd więc taka przezorność?

Brexit to problem nie tylko dla tych, którzy eksportują dziś na Wyspy, bo jego skutki odczują niemal wszystkie europejskie gospodarki. Nie handlujesz z Brytyjczykami, ale z Niemcami? Brexit i tak odbije się na bilansie twojej firmy. Kłopot niemieckiego przedsiębiorcy, którego brytyjski partner zbankrutuje to może być też polski kłopot.

- Nie odczuwamy żadnych skutków Brexitu, ani się ich nie obawiamy – mówi z kolei pewnym głosem Marcin Kamiński, dyrektor handlowy w firmie WKG. Spółka zajmuje się produkcją, obróbką i montażem kamienia naturalnego. Działa dopiero od dwóch lat, ale już eksportuje swoje produkty do krajów UE, Australii, USA, Egiptu, na Białoruś i Ukrainę.

bDADPPPi

- Brexit w rozmowach z naszymi kontrahentami pojawia się najwyżej jako przedmiot żartów – dodaje Kamiński. Ignorancja? Nonszalancja? Przecież wzrost liczby upadłości firm z Wielkiej Brytanii to zdaniem ekspertów pewnik.

– Nie obawiamy się tego, bo wszystkie transakcje, szczególnie te eksportowe mamy ubezpieczone. Nie mamy się więc czego bać, bo wszystko mamy wkalkulowane w koszty działalności firmy – wyjaśnia Kamiński. I dodaje, że jego firma wcale nie zamierza rezygnować z brytyjskiego rynku, przeciwnie, planuje zwiększać na nim swoją obecność, bo marże tam są nadal znacznie wyższe niż w Polsce.

Polska straci najwięcej

Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku prestiżowy dziennik „Financial Times” pisał, że Brexit może nawet wywołać recesję na Wyspach.

Wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii już teraz spowalnia. Jeszcze w 2015 r. PKB rósł w tempie 2,2 proc., rok później zwolnił do 1,8 proc., a szacunki wskazują, że 2017 i 2018 r. będą jeszcze słabsze. Według prognoz firmy Allianz w tym roku PKB wzrośnie o 1,4 proc., a w przyszłym zaledwie o 1 proc.

bDADPPPj

To oznacza, że brytyjskie firmy będą radziły sobie coraz gorzej. I będą mniej pewnymi partnerami dla polskich przedsiębiorców.

Możliwa recesja, o której pisał w czerwcu ub. roku „Financial Times” zdaniem gazety może mieć długotrwałe skutki szczególnie dla gospodarek wschodzących, zwłaszcza tych w Europie Wschodniej. Najmocniej oberwać mogą Czesi i Węgrzy, których PKB z tego powodu może się skurczyć odpowiednio o 0,7 i 0,5 proc.

"Turcja i Polska są także postrzegane jako bardziej narażone niż większość, ponieważ oba kraje kierują do Wielkiej Brytanii 7,1 proc. swojego eksportu" - pisał "Financial Times".

Kilka miesięcy później agencja Bloomberg potwierdziła tylko niekorzystny dla nas scenariusz. Według Bloomberga na rozwodzie Brytyjczyków z Unią najwięcej straci właśnie Polska. Do listy powodów dorzuciła jeszcze skromniejszy bez funtów brytyjskich budżet UE, z którego Polska obficie korzysta oraz ryzyko zacieśniania współpracy przez czołowe kraje Unii bez udziału Polski.

bDADPPPk

Polskie firmy stracą 847 mln euro

Załóżmy scenariusz optymistyczny – Wielka Brytania wychodzi z Unii, mając wynegocjowaną umowę o wolnym handlu. Jeszcze rok temu firma Euler Hermes - dostawca ubezpieczeń dla firm, szacowała, że w takim przypadku i tak w ciągu trzech lat liczba upadłości brytyjskich firm wzrośnie o ok. 1500 przedsiębiorstw rocznie wobec prognozowanych obecnie 20300 bankructw.

Spadek tempa brytyjskiego PKB, wzrost liczby upadłości, osłabienie funta i wzrost barier handlowych – to wszystko musi niestety odbić się na wymianie handlowej.

- Szacujemy, że bezpośrednie straty dla polskich eksporterów na skutek zmniejszenia popytu, inwestycji, zwiększonej skali niewypłacalności brytyjskich odbiorców, osłabienia funta zamkną się sumą 847 mln euro do 2021 r. Ogólnie w latach 2017-2021 nasi partnerzy handlowi – eurostrefa może stracić 24,6 mld euro z powodu mniejszego eksportu towarów i 5,5 mld euro w eksporcie usług, a w skali tempa wzrostu -0,4 proc. PKB – uważa Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.

A to tylko straty bezpośrednie, pośrednie są nadal trudne do oszacowania.

- Musimy brać pod uwagę to, iż inne kraje, dużo mocniej związane z rynkiem brytyjskim poniosą z tego tytułu większe straty niż Polska – w tym np. firmy niemieckie. Skala ryzyka i strat dla polskich firm może więc jeszcze wzrosnąć – dodaje Tomasz Starus.

Kto straci najwięcej? Z wyliczeń Euler Hermes wynika, że najmocniej Brexit odczują producenci żywności. W latach 2017-2021 ich straty mogą sięgnąć 123 mln euro. Stosunkowo najmniej stracą eksporterzy wyrobów mięsnych, którzy są wyjątkowo konkurencyjni zarówno jeśli chodzi o cenę jak i jakość produktów w całej Europie. Za to eksporterzy nabiału, słodyczy i innych produktów FMCG mogą mieć kłopoty.

W drugiej kolejności starty będą liczyć producenci RTV – 120 mln euro i firmy z branży meblarskiej i obróbki drewna – 115 mln euro. Branża motoryzacyjna to potencjalne straty rzędu 106 mln euro, sektor chemiczny – 104 mln euro, maszyny i części – 104 mln euro, natomiast AGD i artykuły elektryczne – 82 mln euro.

Takie straty poniosą polskie firmy w najbardziej dziś prawdopodobnym scenariuszu - Wielka Brytania i UE zawierają umowę handlową, w ramach której część towarów objęta zostaje średnią ważoną taryfą celną w wysokości 2-3 proc., a koszty usług rosną średnio o 10 proc.

Niepewność straszy

Jedna umowa handlowa z UE i sprawa załatwiona? Niestety to nie będzie takie proste. Eksperci szacują, że zanim dojdzie do faktycznego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, na Wyspach zmienionych musi zostać nawet ok. 20 tys. przepisów. W którą stronę pójdą nowe regulacje? Tego jeszcze nie wiadomo i to właśnie jest największe zagrożenie, bo niepewność to dla biznesu największy wróg.

Widać to już wyraźnie w nastrojach przedsiębiorców w Polsce, szczególnie tych małych i średnich. Z badania Bibby MSP Index wynika, że co czwarta firma z sektora MŚP obawia się skutków Brexitu, aż 40 proc. czuje się niepewnie wobec zmian w polityce handlowej na terenie całej Unii. Choć jeszcze nic się nie wydarzyło, 18 proc. badanych firm już zetknęło się ze spadkiem zainteresowania importem z Polski, a 16 proc. ma problem ze znalezieniem kontrahentów za granicą.

Dlaczego tak się dzieje? Bo Brytyjczycy też już odczuwają skutki nadchodzącego Brexitu i ograniczają wydatki. W tym roku branża handlu detalicznego zaliczyła największy spadek od siedmiu lat, bo osłabienie funta powoduje, że towary importowane stają się coraz droższe, a więc mniej chętnie kupowane. Eksporterzy wysyłający swoje towary na Wyspy już dziś mają trudniejsze zadanie.

Materiał powstał przy współpracy z Euler Hermes

bDADPPPC
wiadomości
gospodarka
gospodarka polska
KOMENTARZE
(16)
mihau
3 lata temu
Wychodzą Brytole z tej unii jak ja z dobrej imprezy, a to jeszcze na lewą nóżkę.
Pawel
3 lata temu
Jakie 850 tys. Polakow .Na wyspach my wiemy o okolo 5 milionach polakow wraz z calymi rodzinami i dalej nas przybywa.
Michal
3 lata temu
Teraz Polacy wyjeżdżają na potęgę, puki się da. Z mojej ulicy w tym miesiącu wyjechały 3 rodziny. Jak mówili to ostatni dzwonek by wyjechać do Anglii. Sąsiadka powiedziała że nie będzie robić na produkcji za 2000 razem z tymi z Ukrainy. Ukrainiec, nie mówi po polsku, i zarabia 4 razy więcej niż u siebie, a Polak robi za miskę ryżu u siebie, tak mówiła.
bDADPPPD
EmigrantUK
3 lata temu
Moje wynagrodzenie po 8 latach nauki (SERC, a pozniej Ulster University) oraz specjalizacji (IATI, a nastepnie CIMA) wynosi 45k funtow brutto rocznie na stanowisku CFO w dobrze prosperujacej firmie. Gdyby nie sytuacja na polskim rynku pracy w latach 2004-2005, to zapewne nigdy bym nie wyemigrowal. Teraz sytuacja w Polsce zmienia sie na lepsze, wiec nie dziwi coraz mniejsza migracja Polakow do UK. Na nizszych stanowiskach (od ktorych trzeba zaczac kariere zawodowa) sa raczej kiepsko platne (powiedzmy te 1200 funtow miesiecznie), a oplaty od kilku lat stare rosna. Jezeli ktos planuje poznac inna kultura, zdobyc doswiadczenie, podszlifowac jezyk, to jak najbardziej polecam UK. Jezeli ktos planuje odlozyc te 500 tys. zlotych na dom/mieszkanie, to szczerze odradzam...Odlozenie takiej kwoty zajeloby prawie 10 lat i to przy bardzo dobrze platnej pracy.
Nikt
3 lata temu
Może Anglicy zapomnieli, więc przypominam. Kij ma dwa końce
...
Następna strona