Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Frankowicze pozywają banki, ale w porównaniu z zadłużonymi w złotówkach i tak są mocno do przodu

Frankowicze pozywają banki, ale w porównaniu z zadłużonymi w złotówkach i tak są mocno do przodu

Frankowicze regularnie organizowali protesty, ale kredyty są spłacane. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Frankowicze regularnie organizowali protesty, ale kredyty są spłacane.

Paweł Wilczak i Joanna Brodzik idą do sądu - doniósł niedawno serwis plotkarski Pudelek. Aktorska para chce się procesować z bankiem, w którym 11 lat temu zaciągnęli kredyt. Ich przypadek na nowo przypomniał o problemie frankowiczów. Problem w tym, że w ich przypadku podobnie jak w wielu innych, i tak kredyt walutowy może okazać się dużo bardziej korzystny niż w złotówkach.

Pomoc osobom zadłużonym we franku szwajcarskim zdążyły obiecać już niemal wszystkie partie i niemal wszystkie partie zdążyły o tym zapomnieć.

Wszystko, co udało się wywalczyć, to narzędzia oferowane przez banki, takie jak np. wakacje kredytowe w sytuacji problemów ze zdrowiem czy utratą pracy.

Zobacz też materiał o tym, co może oznaczać podniesienie stóp procentowych przez RPP:

Pozwany bank

Gdy polityczne zapowiedzi stały się kolejnymi niespełnionymi obietnicami, a po wielotysięcznych manifestacjach na ulicach polskich miast pozostało jedynie wspomnienie, sprawa zadłużonych we franku szwajcarskim wróciła do mediów z niespodziewaną siłą.

Za pośrednictwem Pudelka Joanna Brodzik i Paweł Wilczak ustami swojego prawnika zapowiedzieli pozwanie banku, który udzielił im kredytu.

Mecenas Dariusz Wółkiewicz poinformował, że sprawa z powództwa cywilnego trafi do sądu, do prokuratury wpłynie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a o sprawie dowie się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Deutsche Bank jest oskarżony o wprowadzenie klientów w błąd, co do kosztów zawarcia umowy.

Niewielkie szanse na zwycięstwo

Przykład osób publicznych może zachęcić frankowiczów do kolejnej fali pozywania banków, choć szanse na korzystne dla klientów rozstrzygnięcia są nikłe.

Jak przypomina w rozmowie z money.pl Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich, każdy zadłużający się w obcej walucie musiał podpisać oświadczenie o tym, że rozumie czym jest ryzyko kursowe oraz ryzyko zmiany stóp procentowych. Był to efekt zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego.

- Jeśli prześledzimy historie sporów klientów z bankami, to okaże się, że o ostateczne rozstrzygnięcia na korzyść klientów będzie bardzo trudno - dodaje przedstawiciel ZBP, choć przyznaje, że jest grupa zadłużonych, która wygrała z bankami.

Nie są to jednak osoby opierające pozwy o ryzyko kursowe, ale zapis stosowany przez część instytucji, który mówił o tym, że oprocentowanie ustalane jest przez zarząd instytucji udzielającej kredytu, a nie w oparciu o LIBOR.

- To zupełnie inna sytuacja, a niestety wszystkich "wrzuca się do jednego worka" i wprowadza zamieszanie - podkreśla Barbrich.

Skąd wzięli się frankowicze?

- Cała sprawa kredytów denominowanych lub indeksowanych we frankach szwajcarskich wzięła się z tego, że w latach 2005-2007 mieliśmy bardzo duże zapotrzebowanie na mieszkania i bardzo wysokie stopy procentowe polskiego banku centralnego - wyjaśnia Przemysław Barbrich.

- Kredyty złotowe były znacząco droższe od tych we frankach, więc duża część klientów chciała "zaoszczędzić" - dodaje.

By zrozumieć ówczesną sytuację, wystarczy spojrzeć na wykres, na którym porównano wysokość raty kredytów zaciąganych w złotówkach i frankach. W sytuacji, gdy bank pożyczał 300 tys. zł na 30 lat, różnica między ratami w 2006 roku wynosiła niemal 700 zł na niekorzyść zadłużonych w krajowej walucie.

Co więcej, wykres pokazuje, że choć kurs franka podskoczył znacząco od 2010 r., to do przełomu 2014 i 2015 r. frankowicz płacił zasadniczo mniej niż złotówkowicz. Obecnie osoba zadłużona w złotówkach płaci 4 zł mniej od tej zadłużonej we frankach, jeśli ich kredyty zostały zaciągnięte w tym samym dniu.

44 tysiące na koncie?

Na korzyść frankowiczów świadczy także innych wykres. Jeśli porównamy sumy spłaconych przez obu dłużników rat, okaże się, że przez 11 lat frankowicz w stosunku do kolegi złotówkowicza zaoszczędził 44 tys. zł. Także średnia zapłacona rata pozostaje niższa.

Drugą stroną tego medalu jest fakt, że zadłużony we frankach ma obecnie o ponad 60 tys. zł więcej kapitału pozostałego do spłaty. To jednak nie jest ostateczna kwota. Jego sytuacja może ulec poprawie lub pogorszeniu. Wszystko zależy od kursu szwajcarskiej waluty.

Kapitał przedstawiany ilościowo w walucie zaciągnięcia, zarówno w przypadku złotówek, jak i franków, spadał liniowo wraz ze spłatą kolejnych rat.

Protesty protestami, ale kredyty są spłacane

- Sprawy sądowe zaczęły się w momencie, kiedy kurs stał się mniej korzystny. Ci, którzy przez lata korzystali z dobrodziejstw i byli zadowoleni ze swoich tanich kredytów, zaczęli maszerować do sądów i twierdzili, że nikt im nie mówił o ryzyku kursowym - mówi Przemysław Barbrich.

Jak dodaje, polscy frankowicze i tak mieli trochę szczęścia, bo w momencie, gdy frank zaczął drożeć w naszym kraju, w Szwajcarii wprowadzono ujemne stopy procentowe - To konsumowało część wzrostu kursu walutowego - tłumaczy.

Przedstawiciel ZBP przypomina również, że kredyty frankowe pozostają najlepiej spłacanymi spośród wszystkich w Polsce i to m.in. one pozwoliły na wsparcie boomu budowlanego z połowy pierwszej dekady XXI wieku.

Twarde dane dotyczące kredytów w CHF zapewne są nie w smak części protestujących frankowiczów, ale z liczbami trudno dyskutować. Ponadto ostatecznego rozliczenia i porównania 30-letnich kredytów hipotecznych będzie można dokonać po ich całkowitej spłacie.

Ostatnie informacje o kursie franka zdają się sugerować, że los znów będzie sprzyjać zadłużonym w tej walucie. Być może to dobry moment, by pomyśleć o przewalutowaniu kredytu na złotówki.

zbp, brodzik, wilczak, frankowicze, pomoc frankowiczom, barbrich, koszt kredytu we frankach
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Milo
2017-12-12 22:03
Panie Redaktorze, może Pana dane są twarde, ale wyciąganie og?lnych wniosk?w z danych przyjętych wyb?rczo jest zwyczajnie nieuczciwe. I Pan dobrze o tym wie.
Milo
2017-12-12 21:52
Panie Brabrich, owszem frankowicze poszli do sąd?w dopiero po drastycznym wzroście kursu franka, ale gł?wnie dlatego, że wcześniej nie wiedzieli o możliwościach, jakie daje prawo, a właśnie dopiero w 2015 r. prawnicy rozpowszechnili tę wiedzę (o abuzywności klauzul indeksacyjnych I braku podstaw prawnych do pobierania spreadu). Oczywiście, w przeciwieństwie do klient?w, banki doskonale zdawaly sobie sprawę z abuzywności tych zapis?w, jedak mimo to ryzykowały ich stosowanie. Zapewne w przeświadczeniu, że " z bankiem nikt nie wygra"
nawylot
2017-12-12 17:25
Bank płącą dużą kasę za taki pijar w mediach, opłacają też pracodawcę Barbicha, a więc Barbich jest dobrze opłacany przez banki. Samo ZBP p od swoich początkow w 1991 jest kierowany przez Pietruszkiewicza, faceta, botanika z wykształcenia, który wszedł w bankowość prosto z gabinetu Jaruzelskiego. Nie ejst tam jedynym komunistą. No to tyle na temat wiarygodności tego artykułu.
Pokaż wszystkie komentarze (229)