Notowania

Gałązka: Polityczne odchudzanie

Kierownictwo PiS-u postanowiło wydać prawie cztery miliony złotych na poprawę wizerunku swojej partii.

Podziel się
Dodaj komentarz

Kierownictwo PiS-u postanowiło wydać prawie cztery miliony złotych napoprawę wizerunku swojej partii.

To oficjalna wersja, bo faktycznie jest to koszt medialnego face liftingu wodza i jego przybocznych. Czyli cena operacji mającej na celu zatarcie w pamięci społeczeństwa widoku dotychczasowych _ gęb _, jakie ta gromadka przyprawiła sobie, tworząc _ słownik IV RP _, którego większość wyborców nie zaakceptowała.

Przecież inni członkowie tej partii, jeśli byli medialnie znani, to tylko jako anonimowa masa, wyrażająca zgodę na arogancję swoich liderów i zmiany nie potrzebowała.

Niestety, wspomniany zabieg jest ryzykowny, bo ci, którzy wspomnianą frazeologię polubili, mogą czuć się zaskoczeni gwałtowną transformacją. Może więc warto było wyprodukować alternatywny spot, na przykład z udziałem Beaty Kempy,Jolanty SzczypińskiejiNelly Rokity(którą przecież internauci uznali za _ Twarz PiS-u _) i emitować go w TV Trwam? Zaskarbiając sobie, przy okazji, przychylność mającego problemy finansowe, szefa toruńskiego imperium medialnego.

Ponieważ reklamowa rozrzutność mogłaby razić w zestawieniu z głoszonymi przez PiS hasłami walki z kryzysem (o którym według europosła Czarneckiego liderzy tej partii dowiedzieli się z gazet), organizatorzy nowohuckiego kongresu postanowili wprowadzić poważne oszczędności.

Na przykład nie było zbyt aluzyjnych balonów. Oczywista oczywistość, że ze zrozumieniem przyjęli to delegaci, którzy musieli, nie tylko podczas obrad, spać na własny koszt. Wypili także mniej kawy oraz mniej zjedli.

* [ Wiadomości z kraju i ze świata na Twojej stronie internetowej ]( http://www.money.pl/webmaster/do_pobrania/artykuly/ )

Ta dietetyczna atmosfera objęła też wydawców okolicznościowego albumu, którego wagę zmniejszono, nie zamieszczając fotografii niektórych byłych towarzyszy prezesa, znanego z walki o rzetelną politykę historyczną. Swoją drogą wzruszyło to sędziwych już subskrybentów wydawanej przed sześćdziesięcioma laty Wielkiej Encyklopedii Wielkiego Brata, przesyłającego po każdej czystce nowe strony do wklejenia, w zamian za te z nazwiskami, które należało wyciąć.

W entuzjazmie odchudzania, w Nowej Hucie przypomniano jednak pomysł, pojawiający się zresztą od czasu do czasu w dyskusji nad polskim parlamentaryzmem. Pomysł zmniejszenia liczby posłów i senatorów. Podobno zastosowany w odpowiedniej skali pozwoliłby zaoszczędzić ponad 150 milionów złotych.

Wola PiS-u, który w tej kadencji nie przewidywał rozpatrywania, wyartykułowanego wcześniej przez PO, projektu ograniczenia składu parlamentu, ucieszyłaDonalda TuskaorazLecha Wałęsę.

Media podjęły temat, przedstawiając także argumenty przeciwników, twierdzących, iż czyn taki zakłada cud polegający na wierze w to, że mniejsza liczba mandatów podwyższy współczynnik inteligencji, kultury i odpowiedzialności ich zdobywców. A także utrudni dostęp obywateli do swych reprezentantów (jakby, w rzeczywistości, faktycznie mieli z nimi kontakt pozamedialny).

Czy epatowanie społeczeństwa takimi oszczędnościami wynika z populizmu? Według sondaży większość Polaków chciałaby takiej zmiany. Ale czy politycy naprawdę tego chcą? Co na niej zyskają? A co stracą?

A może pomysł rozszerzyć i część wygospodarowanych w ten sposób oszczędności przeznaczyć na obowiązkowe zatrudnianie w biurach poselskich i senatorskich fachowców - prawników, socjologów, politologów i ekonomistów? Także bezpartyjnych. Na przykład na zasadzie konkursów. Stworzyć zespoły ludzi potrafiących rozróżniać pomysły mądre od głupich. Bo rekrutowani z sympatyków partii pracownicy i wynajmowani eksperci chyba często tego nie potrafią lub nie mogą.

To dobrze, że prezes Kaczyński zapalił lont. Być może nowohucki kongres przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu? Teraz należy czekać, czy to konstytucyjna bomba, czy tylko propagandowa petarda.

Autor jest dziennikarzem i publicystą, ekspertem w zakresie etyki
i prawa reklamy, mediów i PR. Był doradcą ds. wizerunku w sztabach wyborczych różnych ugrupowań politycznych w latach 2000, 2001, 2002 i 2005.

Tagi: gałązka, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz