Kontrowersyjna umowa na rosyjski gaz z 2010 roku. "Wiele znaków zapytania"

Wokół umowy gazowej z 2010 r. są znaki zapytania, być może część odpowiedzi jest w niejawnym raporcie NIK - mówi redaktor naczelny portalu BiznesAlert Wojciech Jakóbik. W ten sposób odnosi się do poniedziałkowych doniesień na temat kontrowersyjnych okoliczności zawarcia kontraktu.

Kontrakt jamalski jest niekorzystny, bo musimy kupować określoną ilość gazu, czy tego chcemy czy nie - mówi Wojciech Jakóbik.
Źródło zdjęć: © STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/EAST NEWS
Tomasz Sąsiada

Najnowszy numer tygodnika "Sieci" opisuje niejawne instrukcje negocjacyjne dotyczące umowy z Gazpromem na dostawy gazu z 2009 roku. Pierwsza instrukcja z marca 2009 r. miała zakładać obronę polskich interesów. Z kolei w drugiej, zatwierdzonej przez rząd Donalda Tuska w lipcu 2009 r., Polska zrezygnowała "ze wszystkich najważniejszych postulatów gwarantujących bezpieczeństwo energetyczne".

Jak mówi w rozmowie z PAP Wojciech Jakóbik z BiznesAlertu, w związku z umową jest wiele znaków zapytania. Jak ocenia, z opublikowanych informacji wynika, że strona polska nie chciała zmniejszyć uzależnienia od rosyjskiego gazu, a wręcz przeciwnie - chciała dłuższego kontraktu, pogłębiającego uzależnienie.

"Niekorzystny kontrakt"

- Kontrakt jamalski w ogóle jest niekorzystny ze względu na klauzulę take-or-pay, co oznacza, że musimy kupować określoną ilość gazu, czy tego chcemy czy nie. I nie możemy grać jego ceną, bo mamy go od jednego, rosyjskiego dostawcy. W kontrakcie jest indeks do ropy naftowej, czasem to się bardziej opłaca, czasem mniej. Ale historycznie i generalnie opłaca to się mniej - wyjaśnia Jakóbik.

Zobacz też: Nowe problemy Misiewicza. NIK zawiadamia prokuraturę

Jak tłumaczy, skoro kupujemy większość gazu od jednego dostawcy, to nie możemy kupować więcej u innych, na przykład sprowadzić więcej LNG, czy kupić na giełdzie niemieckiej, kiedy akurat to się opłaca. "Możemy kupować gdzie indziej tylko do pewnego stopnia, bo większość gazu i tak musimy brać z Rosji. I tak będzie do 2022 r." - przypomina.

Jego zdaniem można stawiać znaki zapytania, dlaczego pierwotna instrukcja, zakładająca wzrost dywersyfikacji, została zastąpiona instrukcją, która nakazuje dalsze pozostanie przy zależności od rosyjskiego dostawcy. I to w sytuacji, gdy były już pierwsze sygnały o rewolucji łupkowej w USA i zmiany na rynku europejskim.

Co jest w raporcie NIK i dlaczego jest on niejawny

Według Jakóbika być może część odpowiedzi znajduje się w raporcie NIK z 2014 r., który nie został opublikowany. - Z jednej strony trudno oczekiwać, że państwo opublikuje całą umowę handlową, jaką jest umowa gazowa. Ale z drugiej strony można domniemywać, że raport jest pozbawiony danych wrażliwych z punktu widzenia interesu państwa - mówi Jakóbik. Zwraca też uwagę, że jego treść została objęta klauzulą niejawności przez tych samych ludzi w ówczesnym Ministerstwie Gospodarki, którzy negocjowali kontrakt jamalski. - Teraz minister energii może upublicznić ten raport, być może czas ujawnić te informacje - twierdzi Jakóbik.

Jak wyjaśnia minister gospodarki w latach 2012-2015 Janusz Piechociński, raport nie mógł zostać upubliczniony ze względu na to, że zawiera wszystkie polskie instrukcje negocjacyjne od roku 2005. Piechociński podkreśla też, że dokument jest niejawny tylko dla opinii publicznej, dostęp do niego mają wszystkie instytucje i organy o uprawnieniach kontrolnych.

Kontrakt jamalski to długoterminowa umowa między PGNiG a Gazpromem na dostawy gazu do Polski z września 1996 r. i obowiązująca do 2022 r. Dotyczy ok. 10 mld m sześc. gazu transportowanego rocznie przez gazociąg Jamał-Europa. Polski odcinek rurociągu liczy ok. 683 km.

Zapisy kontraktu były renegocjowane w 2010 r. Ówcześni wicepremierzy Polski i Rosji, Waldemar Pawlak oraz Igor Sieczin, podpisali jesienią 2010 roku międzyrządowe porozumienie w sprawie zwiększenia dostaw gazu do Polski, a PGNiG i Gazprom podpisały aneks do kontraktu jamalskiego. Porozumienie dotyczyło zwiększenia dostaw rosyjskiego gazu do Polski o ok. 2 mld m sześc. rocznie. Zgodnie z umową, tranzyt gazu został przewidziany do 2019 r., a dostawy do 2022 r.

autor: Wojciech Krzyczkowski edytor: Marek Michałowski

Wybrane dla Ciebie
Trump liczy, że gospodarka Iranu upadnie. "Bo chcę wygrać"
Trump liczy, że gospodarka Iranu upadnie. "Bo chcę wygrać"
Kanadyjczycy chcą otworzyć w Polsce kopalnię. Wybrali lokalizację
Kanadyjczycy chcą otworzyć w Polsce kopalnię. Wybrali lokalizację
UE ostrzega USA. Możliwe działania odwetowe
UE ostrzega USA. Możliwe działania odwetowe
Śledztwo ws. Zondacrypto. Żurek: dwa wątki budzą mój niepokój
Śledztwo ws. Zondacrypto. Żurek: dwa wątki budzą mój niepokój
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rheinmetall wyprzedza USA. Europa zbroi się na potęgę
Rheinmetall wyprzedza USA. Europa zbroi się na potęgę
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają