Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Stracił kilkaset tysięcy złotych na obligacjach GetBack i założył grupę na Facebooku. Wspólnie planują zalać banki pozwami

Stracił kilkaset tysięcy złotych na obligacjach GetBack i założył grupę na Facebooku. Wspólnie planują zalać banki pozwami

Pierwsze informacje o poważnych problemach spółki GetBack zaczęły pojawiać się w mediach na początku marca Fot. Arkadiusz Ziołek/East News
Pierwsze informacje o poważnych problemach spółki GetBack zaczęły pojawiać się w mediach na początku marca

Banki czeka fala pozwów. Ponad tysiąc osób, które straciły oszczędności zainwestowane w papiery GetBacku, dołączyło do grupy na Facebooku. Dzielą się doświadczeniami i szukają sposobu na odzyskanie pieniędzy. - Bankierzy wprowadzili nas w błąd. Kłamali - mówi money.pl Artiom Bujan, założyciel grupy.

Mateusz Ratajczak, money.pl: Ile pieniędzy ma pan w obligacjach?

Artiom Bujan, założyciel i koordynator grupy poszkodowanych przez GetBack na Facebooku: Kilkaset tysięcy złotych. To oszczędności rodzinne, pieniądze mojej mamy. Nie jest łatwo mówić wprost o takich sprawach. Przecież to cały majątek.

Dlaczego kupiliśmy obligacje GetBack? Bo pracownik banku zapewniał nas, że to bezpieczne. I dlatego teraz zamierzamy walczyć z bankiem o odzyskanie tych pieniędzy. Bankowcy nas wprowadzili w błąd, banki powinny oddać.

Czyli konkretnie...

Czyli w moim wypadku Idea Bank i jego marka Lion's Bank, oddział na Domaniewskiej w Warszawie. Ale to nie tylko moje zarzuty, i nie tylko do jednego banku. Bankowcy - i to pod wszystkimi szyldami - znów mają wiele na sumieniu.

Nie sprawdzaliście zapewnień sami? Nie wątpiliście?

A dlaczego mielibyśmy nie wierzyć? Rozmowy miały miejsce w centrum Warszawy, w oddziale banku, a nie w jakiejś podejrzanej firmie. Od lat rodzina prowadziła tu lokaty i konta. To wystarczyło, by nabrać zaufania.

A na dodatek usłyszeliśmy, że to "tak samo bezpieczne jak lokata", że "firma jest za duża, żeby upaść", że "pan prezes jest jednym z najbogatszych Polaków, więc nie dopuści do problemów". Kilka razy słyszeliśmy, że "nie ma możliwości, by coś złego się stało". Jednak się stało. Więc pracownik banku nas po prostu okłamał.

Nagrywaliście?

Nie. Skoro nie mieliśmy podejrzeń, że cokolwiek się wydarzy, to nie włączaliśmy pod stołem dyktafonu.

To jak chcecie udowodnić przed sądem, że zostaliście celowo wprowadzeni w błąd?


Wiem, co słyszałem na spotkaniu. Ze mną była rodzina, wszyscy słyszeliśmy te zapewnienia.

Trochę mało. Podobną przeprawę mają osoby z kredytami we franku szwajcarskim.

W grupie jest już ponad tysiąc osób z obligacjami GetBack, dołączą kolejne osoby, bo przecież firma nie zamierza w tej chwili płacić żadnych odsetek, nie zamierza oddawać pieniędzy. W większości przypadków potwierdza się ten sam scenariusz sprzedaży.

Pojawiają się zapewnienia o bezpieczeństwie, pojawiają się bajki o pewności. Są ludzie, którzy to nagrywali. Są ludzie z wiadomościami SMS, e-mailami od przedstawicieli banku. Niektórzy mieli propozycje zrywania lokat i przerzucania pieniędzy na obligacje. Są dowody i my je pokażemy. W najbliższym czasie materiały trafią do kancelarii prawnej, która odtworzy, jak mógł wyglądać konkretny scenariusz naciągania na GetBack. Jestem przekonany, że są pracownicy firmy, którzy dostawali instrukcje, jak sprzedawać takie produkty.

Odpowiedź Idea Bank

- Najważniejsza jest dla banku wiarygodność, zaufanie klientów. Przy zarządzie działa grupa robocza, która niezwłocznie udziela odpowiedzi na zapytania klientów i stale monitoruje rozwój sytuacji. Bank wspiera klientów informacjami o możliwym przebiegu restrukturyzacji. Oprócz wsparcia informacyjnego, klienci mają możliwość skierowania do banku zgłoszenia reklamacyjnego. Każdy sygnał jest wewnętrznie analizowany od strony realizacji przez niektórych bankierów przyjętych w banku procedur - tłumaczy Łukasz Dajnowicz z biura prasowego banku.

Jednocześnie Idea Bank wskazuje, że nie był stroną umów. Jeżeli klient był zainteresowany obligacjami, to był odsyłany do firmy oferującej takie papiery.

- System wynagradzania bankierów nie premiował przekazania informacji o możliwości nabycia obligacji GetBack względem innych instrumentów finansowych, o których klienci mogli uzyskać wiedzę w Lion's Banku - dodaje Dajnowicz.

Nie podpisywaliście przypadkiem, że znacie i akceptujecie ryzyko?

Nie kojarzę, żeby takie dokumenty były podpisane. Podpisywaliśmy dyspozycje przelania środków, w moim przypadku z konta w Idea Banku na obligacje. A później otrzymywaliśmy warunki obligacji od GetBack. Ale to już po złożeniu dyspozycji i przelaniu środków. Także wielu naprawdę nie miało pojęcia o ryzyku.

Banki formalnie więc nie były stronami umów.

Ale od nich wszystko się zaczęło. To ich przedstawiciele przekazywali informacje i już teraz mogę powiedzieć, że to najczęściej były kłamliwe informacje.

Wie pan, co najczęściej przewija się w komentarzach pod materiałami o sprawie? Że chcieliście dużych zysków i sami się o kłopoty prosiliście.

Gdybym powierzył pieniądze komuś nieznajomemu, to jeszcze zrozumiałbym taki argument. Ale to oferta banku, a nie jakiegoś Amber Gold, którego nie znam, a który obiecuje bajońskie sumy. Moja rodzina miała w tym banku lokaty, więc mieliśmy do instytucji finansowej zaufanie. To chyba naturalne, daliśmy im już wcześniej pieniądze na przechowanie.

Rodzina jest świadoma skali problemów?

Teraz? Tak. Ale gdy podpisywaliśmy papiery, to nikt nie dopuszczał nawet myśli, że jest ryzyko i będzie problem. Odsetki spływały terminowo, aż... aż przestały.

Wie pan jak się dowiedziałem o problemach? Jestem zapisany do newslettera Komisji Nadzoru Finansowego. Rozsyłali wiadomość, że jakaś firma została wpisana na listę ostrzeżeń publicznych. Z ciekawości wszedłem na ich stronę internetową i zobaczyłem inny wpis. „Komunikat KNF w sprawie spółki GetBack”.

Pierwsza myśl?

Lepiej nie cytować.

Ale od razu rzuciłem się do komputera i zacząłem szukać innych ludzi. Na forach widziałem kilka wzmianek. Na szybko postanowiłem więc założyć grupę w mediach społecznościowych. I z każdą godziną zaczęły do mnie spływać prośby o dodanie. Kolejni obligatariusze, kolejni pozbawieni pieniędzy. Aż dotarło do ponad tysiąca.

Co właściwie planujecie dalej?

Wysłaliśmy już pisma do Komisji Nadzoru Finansowego, do UOKiK, do Rzecznika Finansowego. Czekamy na ich reakcję. Mamy podejrzenia, że bank nie miał odpowiednich uprawnień, by pośredniczyć w tych transakcjach. Na razie konkretów sprawy nie będę podawał, bo trwa ustalanie faktów, czekamy na oficjalne dokumenty Komisji Nadzoru Finansowego. Powiedzmy sobie szczerze, że sprawa dopiero nabiera tempa, dopiero do części informacji dochodzimy. I czekamy na odpowiedź organów państwowych.

Jednocześnie wiem, że część osób chce przekazać posiadane materiały prokuraturze i dowodzić, że bankierzy popełnili przestępstwo. Takie zawiadomienia już niektórzy wysłali, część planuje. Nie koordynujemy tego. Każdy musi sprawdzić, czy i jakie dowody ma i może pokazać.

GetBack proponuje spłacić 65 proc. wpłaconych środków w ratach, resztę przekonwertować na akcje. Co wy na to?

Kpina. Pieniądze mamy dostawać w ratach przez najbliższe siedem, osiem lat. Nie wierzymy w takie zapewnienia i dlatego działamy na rzecz odzyskania środków już teraz. Pierwsze działania podejmiemy w stosunku do banków, później będziemy walczyć również z GetBack. Ich działania nie były bez znaczenia dla naszych pieniędzy.

Na razie spotykamy się 9 i 10 maja we współpracującej z nami kancelarii prawnej. Tam dokonamy segregacji materiałów, sprawdzimy, czy mają moc prawną. Proszę zrozumieć, że naprawdę jesteśmy na początku tej drogi. Niektórzy jeszcze nie wiedzą nawet, że mają problemy. Byli na majówce, na wyjazdach, nie sprawdzali informacji na temat obligacji. Do nich ta wiadomość dopiero dotrze.

Co powinni robić ludzie, którzy właśnie się zorientowali, że nie otrzymali odsetek, że ich pieniądze są zagrożone?

Zbierać i zabezpieczać dokumenty. Każdy świstek papieru, każde wyliczenia bankiera na temat potencjalnych zysków, każdy SMS lub e-mail są na wagę złota w tej sprawie. Po resztę porad zapraszamy na grupę w mediach społecznościowych. Tam się wymieniamy informacjami i pomysłami. W planach jest stowarzyszenie osób poszkodowanych, ale to dopiero plany. Potrzeba czasu na oficjalną rejestrację, na opracowanie ścieżki prawnej.

Moim zdaniem jest tylko jeden sposób na rozwiązanie tego problemu. Ci bankowcy, którzy nas w to wpuścili, powinni zapłacić. I tyle. Chcemy porozmawiać z zarządami banków, które oferowały obligacje. Brali z chęcią prowizje za sprzedaż tych produktów, więc niech teraz odpowiadają za problemy.

Widziałem, że na grupie pojawia się sporo propozycji kancelarii prawnych. Chcą zarobić.

Szybko kasujemy takie wpisy. To nie jest grupa od oferowania usług, to po prostu inicjatywa społeczna. Celem jest pomoc, a nie zarobek. Wybraliśmy wspólnie kancelarię, która nie zaczęła rozmów o pieniądzach, ale chce ocenić sprawę. Na dodatek każdy może działać na własną rękę, ale ostrzegamy przed naciągaczami i z tej strony.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

pieniądze, pomoc prawna, idea bank, getback, obligacje getback
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Teresa
2018-05-17 00:21
Jak znaleźć grupę na Facebooku nie ma doświadczenia bo należę do starszego pokolenia może ktoś poda jakiś telefon kontaktowy byloby mi latwiej
Barbara
2018-05-12 14:47
1. Bank (IdeaBank/LionsBank i inne) wykorzystał dane bankowe i stworzyli bazę danych klientów z większymi środkami zgromadzonymi na terminowych lokatach bankowych ustalając dużą liczbę potencjalnych klientów mających środki pieniężne i zaufanie do banku.
2. Mając dostęp do danych bankowych Bank stworzył bazę danych klientów i dla tych klientów zbudował zmasowaną strategię proponując sprzedaż produktu niebankowego. Strategia oparta była o poufne dane bankowe, zaufanie do instytucji banku oraz gwarancji zwrotu kapitału. Nie mam wątpliwości czytając doświadczenia innych, że pracownicy banku poddani byli szkoleniom, ponieważ model działania był bardzo podobny.
3. Klienci byli poddani manipulacji z wykorzystaniem danych, do których dostępu nie przypominam sobie, abym upoważniała kogokolwiek, a tym bardziej żebym wyrażała zgodę na ich udostępnienie Polskiemu Domowi Maklerskiemu.
4. Bank umywa ręce od całej sprawy, PDM stwarza pozory i nic nie robi, obligatariusze nieznający się na sprawie pozostawieni są sami sobie.
roni
2018-05-12 10:21
Kilka miesięcy temu robiłem lokatę w Getinbank'u. Kobieta nalegała, żebym zainwestował w obligację. Zapewniała, że nie ma żadnego ryzyka bo to całkowicie pewna inwestycja.
Na szczęscie nie dałem się naciągnąć. Chociaż usłyszałem, że się nie zman na finansach i będę tracił na lokacie.
Handlowcy w Getin są bardzo upierdliwi. Niestety część osób dała się naciągnąć. Ludzie wierzą, że bank to instytucja godna zaufania. Niesety GetinBank to zwykli naciągacze.
Pokaż wszystkie komentarze (142)