Notowania

mielno
04.07.2018 06:26

Handlarze z Mielna znaleźli sposób na nocną prohibicję. "Piwo muszę panu otworzyć"

Pomimo wprowadzenia nocnego zakazu handlu alkoholem, spożycie napojów wyskokowych na ulicach nie wygląda na mniejsze. Po 23 sklepy wystawiają na zewnątrz stoliki i stają się "lokalami gastronomicznymi", które mogą legalnie sprzedawać wódkę.

Podziel się
Dodaj komentarz
Nocna prohibicja to fikcja

Pomimo wprowadzenia nocnego zakazu handlu alkoholem spożycie napojów wyskokowych na ulicach nie wygląda na mniejsze. Po 23 sklepy wystawiają na zewnątrz stoliki i stają się "lokalami gastronomicznymi", które mogą legalnie sprzedawać wódkę.

Zakaz obowiązuje w Mielnie od 29 czerwca. Pomiędzy godz. 23 a 6 rano w sklepach nie wolno sprzedawać alkoholu.

- Było bardzo dużo skarg od mieszkańców, właścicieli barów i policji. Chodziło przede wszystkim o hałas i awantury powodowane przez pijaną młodzież - mówi Mirosława Diwyk-Koza, rzeczniczka burmistrza Mielna. - Wcześniej nie mieliśmy na to żadnego wpływu, teraz weszła ustawa, która to umożliwia, więc postanowiliśmy spróbować. Nie wiemy jeszcze, jakie są efekty, bo sezon dopiero się zaczyna, ale będziemy to sprawdzać.

Efekty wprowadzania zakazu widać jednak gołym okiem. A w zasadzie nie widać, bo ich po prostu nie ma. Sklepy monopolowe, poza kilkoma sieciowymi, jak Żabka czy Biedronka, po godz. 23 wystawiają na zewnątrz stoliki i stają się "lokalami gastronomicznymi". A w takich alkohol można serwować przez całą dobę.

- Prosimy o spożywanie alkoholu na miejscu, jesteśmy lokalem gastronomicznym - informuje tabliczka na jednym ze sklepów przy promenadzie. Po 23 kasjer informuje każdego klienta, że musi mu otworzyć kupiony napój, bo inaczej nie będzie mógł go sprzedać.

Witold Ziomek

- Mówimy klientom, że powinni wypić przy stoliku, ale co kto zrobi, to już jego sprawa. Za picie na ulicy można dostać mandat - mówi kasjer w jednym z nocnych sklepów. - Większość, pomimo ostrzeżeń, bierze butelkę w rękę i idzie pić w plenerze.

Zobacz też: Mielno - polska Ibiza

W nocnych sklepach sprzedawane jest nie tylko piwo. Przy mnie kasjer odkręca półlitrową butelkę wódki i kilka "małpek". Do sklepu wchodzi dziewczyna i prosi o szampana i trzy kubeczki.

- Szampana chyba nie będziesz mi otwierał? - pyta rozbawiona, po czym chowa butelkę do torebki i wychodzi.

- Dużo sprzedajemy, obroty raczej nie spadły - mówi sprzedawczyni z innego nocnego sklepu. - Po prostu dodatkowy obowiązek dla kasjera - wzdycha, otwierając kolejną "setkę" wiśniówki.

Urząd miasta zapowiada, że będzie kontrolował działanie nocnych sklepów.

- Będą naloty, właściciele sklepów, którzy nie przestrzegają prawa, muszą się liczyć z karami, w tym również z odebraniem koncesji - mówi Mirosława Diwyk-Koza. - A z tymi lokalami gastronomicznymi to też nie jest tak, że każdy może sobie wystawić stolik i powiedzieć, że prowadzi lokal. Do tego są potrzebne odpowiednie zezwolenia, trzeba spełnić określone warunki. Będziemy to drobiazgowo kontrolować.

Pytam kasjerki z nocnego sklepu, czy ma pozwolenie na prowadzenie lokalu. - Ja tu tylko pracuję - odpowiada. - Chce pan to piwo czy nie? Bo ludzie czekają.

"Polska Ibiza" się bawi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: mielno, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
04-07-2018

StaryGrzybJak w tym kraju ma być dobrze? Sprzedawca nie szanuje mieszkańców, turysta pijany jak prosię ma wszystkich w pupie, syf w lasach i przy drogach. Kto … Czytaj całość

04-07-2018

antypiwoszA później powstaną meliny … znamy to z PRL!!! Tylko urzędnikowi może wydawać się, że rozwiąże problem poprzez zakazanie czegoś!!! Wolni ludzi zawsze … Czytaj całość

04-07-2018

KaszaBrawo!!!! Prawo wchodzi i wprowadza ograniczenia. Jak alkohol jest taki zly to niech go zakaza calkowicie.

Rozwiń komentarze (164)