Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
rząd
22.11.2005 02:22

Kiedy premier znowu będzie odkręcał pomysł minister finansów?

Przygotowując dzisiejszy felieton z ciekawości zerknąłem, co pisałem na tym forum dokładnie rok temu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, iż był to tekst o niefrasobliwości i janosikowaniu ówczesnego ministra od pracy i polityki społecznej Krzysztofa Patera. Krytykowałem go wówczas za szaleńcze pomysły dotyczące składek na ZUS i reszty jego genialnych inaczej pomysłów gospodarczo-społecznych.

Podziel się
Dodaj komentarz

Przygotowując dzisiejszy felieton z ciekawości zerknąłem, co pisałem na tym forum dokładnie rok temu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, iż był to tekst o niefrasobliwości i janosikowaniu ówczesnego ministra od pracy i polityki społecznej Krzysztofa Patera. Krytykowałem go wówczas za szaleńcze pomysły dotyczące składek na ZUS i reszty jego genialnych inaczej pomysłów gospodarczo-społecznych.

Minął rok i znów muszę powrócić do tej samej tematyki, krytyki nieudolnych ministrów, a przecież podobno ostatnio tak wiele się w kraju zmieniło - łącznie z nazwą państwa, a zwłaszcza z przymiotnikami i liczbami tą nazwę opisującymi.

Bohaterem ostatnich dni jest niewątpliwie minister finansów Teresa Lubińska. Jeszcze nie zdążyła zostać ministrem a już wypowiedziała wojnę przedsiębiorstwom masowego handlu detalicznego nazywając je inwestycjami niepotrzebnymi, anty-rozwojowymi i wypowiedziała im wojnę wymieniając nazwę jednego z brytyjskich gigantów w tej branży.

Później okazało się, że najważniejsze są wydatki. Trzeba wydawać, wydawać i jeszcze raz wydawać. Będziemy wydawać na technologie, innowacje, naukę – i to grube miliardy. Nie wiadomo jeszcze dokładnie ile i na co – ale dla minister Lubińskiej miliard w tą czy w tamtą, jak sama oświadczyła, nie robi większej różnicy. Najwyżej się pożyczy i powiększy deficyt. Zaiste, jak na ministra finansów, to kuriozalna wypowiedź.

Ile się potem premier Marcinkiewicz musiał natłumaczyć, nawyjaśniać, nauspokajać... W każdym razie stanęło na racji premiera, a o Teresie Lubińskiej zaczęły po kraju krążyć pierwsze dowcipy. A pani minister tańczy dalej – jak w starym przedwojennym filmie.

Wcale nie zrezygnowała ze swoich pomysłów na te innowacje, tyle że w innym miejscu zaczęła szukać na nie pieniądze. A może by tak wrócić do poziomu akcyzy na benzynę z sierpnia? A może by tak zapomnieć o zniesieniu podatku od zysków kapitałowych? Gdzieś ten miliard, może dwa trzeba znaleźć. I znów premier będzie odkręcał pomysły swojego ministra finansów.

Ostatni pomysł naszej bohaterki to sprzeciw wobec projektu budżetu UE. Nic ten sprzeciw nam nie daje, ani pieniędzy, ani sojuszników, ani pozycji przetargowej do następnych negocjacji. Walczymy od interesy Hiszpanii i Francji za własne pieniądze, a w dodatku nikt nas o to nie prosi i nikt nas nie popiera – ot, taka polska logika.

Czy powołanie Teresy Lubińskiej na zajmowane przez nią obecnie stanowisko to wynik słabszego dnia premiera? Jakaś niedyspozycja, grypa, czy może niskie ciśnienie. Jak tak dalej pójdzie, to będzie to pierwszy minister, jakiemu posłowie zgłoszą wotum nieufności. A może by tak wzorem działań wobec pułkownika Polko, zabronić minister Lubińskiej publicznych wypowiedzi do czasu uchwalenia przez Sejm budżetu na rok 2006?

Inaczej strach wziąć do ręki jutrzejszą gazetę, bo być może znów dowiemy się komu niespodzianie zabierze minister finansów pieniądze na swoje prorozwojowe i technologiczne zabawki. Niech pani minister już przestanie tańczyć.

Tagi: rząd, budżet, zus, wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz