Notowania

Polskim firmom dramatycznie brakuje pracowników. Kto ma szansę na podwyżkę?

Największym problemem dla polskich firm nie jest brak zamówień. Dziś to brak pracowników. Tam, gdzie ich nie udaje się znaleźć, ludzi zaczynają zastępować roboty.

Podziel się
Dodaj komentarz
Przedsiębiorcy zgodnie przyznają, że brak kadr na rynku pracy to największe wyzwanie dla polskich firm

Największym problemem dla polskich firm nie jest brak zamówień. Dziś to brak pracowników. Tam, gdzie ich nie udaje się znaleźć, ludzi zaczynają zastępować roboty.

Sektor małych i średnich przedsiębiorstw stanowi ponad 90 proc. ogółu pracodawców i generuje ponad 50 proc. PKB - podsumowują organizatorzy Kongresu 590 w Rzeszowie. To miejsce spotkań przedsiębiorców, urzędników, ale również banków, które biznes finansują.

Rafał Antczak, wiceprezes PKO BP ocenia, że dziś do prowadzenia firm w Polsce mamy idealne warunki

Kongres 590: Rozwój polskich firm - rozmowa z Rafałem Antczakiem, wiceprezesem PKO BP

- Wzrost gospodarczy to 4 procent, dostęp do kapitału jest taki jak na zachodzie, a rząd usuwa patologię związane z podatkiem vat i nieuczciwą konkurencją - mówi Antczak.

Co więc stoi na przeszkodzie by małe polskie firmy były średnimi, a te średnie jeszcze większymi?

Ludzi muszą zastąpić automaty

Jerzy Kaleciński, prezes zarządu Soldream, która współpracuje z przemysłem lotniczym jak i wojskowym przyznał, że jego firma powstawała w Ameryce. Na początku to był biznes rodzinny. Dziś firma działa w Polsce i zatrudnia 70 pracowników.

- Gdy rozwijałem ją w kraju, początkowo inwestowałem własny kapitał. Problem z rozwojem pojawił się wtedy, gdy musiałem zatrudniać ludzi. Nie było kogo. Najmądrzejsi wyjechalii za granicę, a ich młodzi następcy nie chcą się uczyć - przyznaje. - Jedyny ratunek w rozwoju firmy to automatyzacja usług. w przemyśle to jeszcze szczególnie ważne.

Adam Tychmanowicz, prezes zarządu Netpis S.A., operator aplikacji Yanosik, z której korzysta na co dzień półtora miliona kierowców, zwraca uwagę, że problemem w rozwoju firm w Polsce, jest także duży i pozornie atrakcyjny rynek wewnętrzny.

- A chcąc się rozwijać, trzeba otwierać się na zewnątrz, nie można zamykać się tylko na rynku polskim. Tylko ekspansja na rynkach europejskich, na świecie, sprawi, że firmy krajowe będą coraz większe, będą zatrudniały więcej ludzi i rozwijały produkcję - dodaje Tychmanowicz.

Leszek Waliszewski, prezes firmy FA Krosno, produkującej sprężyny gazowe dla rynku motoryzacyjnego, zwraca uwagę na to, że sposobem na sukces i rozwój firmy w Polsce jest również znalezienie niszy. Fa Krosno powstało tylko dzięki temu, że produkcja sprężyn została wykupiona od międzynarodowego koncernu motoryzacyjnego dla którego była to produkcja nieopłacalna.

- Dziś pracujemy przez 7 dni w tygodniu, prze całą dobę i nie jesteśmy w stanie wyrobić się w terminie ze wszystkimi zamówieniami - mówi Waliszewski. - Jesteśmy również zmuszeni wprowadzać linie automatyczne w firmie, bo jedna taka maszyna jest w stanie zastąpić pracę nawet sześciu osób. Tych osób, których nie jesteśmy w stanie na rynku znaleźć.

Ukraińcy wybierają Londyn i Berlin

Przedsiębiorcy zgodnie przyznają, że brak kadr na rynku pracy to największe wyzwanie dla polskich firm, którego z tego powodu nie mogą zwiększać produkcji i rozwijać biznesu.

Problemu nie rozwiązują nawet pracownicy ze wschodu.

- Informatyk z Ukrainy nie wybierze Poznania do pracy, bo równie dobrze może pracować w Berlinie czy Londynie, Odległość dla niego nie ma znaczenia. Jeśli więc chcemy ściągnąć na rynek specjalistów, musimy zapewnić im takie same, a nawet lepsze warunki pracy i pensję większą niż na zachodzie - przyznaje Adam Tychmanowicz, operator Yanosika.

Więcej zarobią tylko wybrani

Czy to oznacza, że pensje w polskich firmach z powodu braku rąk do pracy mają szansę wzrosnąć? Obecni na spotkaniu przedsiębiorcy nie pozostawiali złudzeń.

- Tak, ale tylko dla specjalistów, których pracy nie są w stanie zastąpić maszyny, czyli inżynierów, informatyków, ale niekoniecznie taniej siły roboczej - przyznawali.

Ostatnią przeszkodą w rozwoju firm w Polsce, może być również ich finansowanie, czyli utrudniony dostęp do kredytów.

Wiceprezes Antczak przyznaje, że dziś to jednak banki starają się o nowych klientów, a nie odwrotnie.

Firmy natomiast nie oczekują od banków kolejnych innowacji. Oczekują stabilności, wręcz niezmienności obsługi.

- Nasza firma po to właśnie przeszła do PKO BP , bo w poprzednim baniu nasz opiekun zmieniał się pięć racy - irytuje się Kaleciński. - A każda firma by się rozwijać musi mieć nie tylko kapitał w postaci ludzi, ale również banku, który będzie oferował tanie kredyty.

Tagi: kongres 590, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-11-2017

MARIUSZOd jutra podejmę prace Moje wymaganie 18000zl na RĘKĘ WSZYSTKIE ŚWIADCZENIA I JUTRO JESTEM

17-11-2017

TomekMoże to jest podświadoma odpowiedź ludzi na niskie zarobki w Polsce...

17-11-2017

szerNa rękę dostawałem 2130 zł i dałem se spokój, Właściciel miesięcznie wyciągał kilkadziesiąt. Wydzwaniał, prosił , życzyłem Mu powodzenia.

Rozwiń komentarze (130)