Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Mariusz Patrowicz wygrał z KNF przed sądem. Został uniewinniony

Mariusz Patrowicz wygrał z KNF przed sądem. Został uniewinniony

Fot. Tomasz Gzell

Mariusz Patrowicz znów utarł nosa Komisji Nadzoru Finansowego. Sąd uznał, że osiem lat temu nie popełnił przestępstwa. To już drugi wyrok w tej sprawie. Patrowicz mówi teraz, że KNF to mistrzowie świata w udowadnianiu kosmicznych teorii. - Mogliby dowodzić nawet, że ziemia jest płaska - ironizuje. I pyta, "dlaczego niekompetencja urzędników jest tolerowana".

- Co czułem w momencie ogłoszenia wyroku? Byłem szczęśliwy. Ale trochę też było mi wstyd za polskie państwo, którego instytucje działają fatalnie - mówi money.pl Mariusz Patrowicz. A wspomnianą instytucją jest Komisja Nadzoru Finansowego.

O co chodzi? O sprawę sprzed prawie ośmiu lat. Właśnie tyle trwała walka Mariusza Patrowicza z KNF. Komisja zarzuciła mu manipulację kursem Chemoservis-Dwory w 2009 roku. On z kolei twierdził, że urzędnicy nie znają się na przepisach.

A stawka tej walki była wysoka - nawet 5 lat więzienia lub milionowe kary. Sąd we wtorek 1 sierpnia zdecydował, że przestępstwa nie było. A więc Patrowicz triumfował. Wyrok jest nieprawomocny.

- Nie jest to pewnie największa sprawa na rynku, ale dla mnie ważna. W końcu chodziłem co pół roku do sądu. Przypięto mi łatkę osoby, która nie przestrzega prawa. Nic nie zrobiłem, a te oskarżenia to bzdury. I spokojnie je wyjaśniałem przed sądem - tłumaczy money.pl Patrowicz.

I dodaje, że wielką satysfakcję sprawił mu ogłoszony przez sąd wyrok. Jak opowiada, "sąd przejechał się po Komisji jak walec".

Komisja już zapowiada apelację. Z tym, że centrala KNF wciąż czeka na potwierdzenie informacji o wyroku.

- Jeśli potwierdzone zostaną informacje prasowe, że został w tej sprawie wydany wyrok uniewinniający, to pełnomocnik z Urzędu KNF złoży wniosek o sporządzenie oraz doręczenie uzasadnienia do tego wyroku. Będzie to podstawą do złożenia apelacji, ponieważ wydany wyrok nie jest prawomocny - mówi money.pl Jacek Barszczewski z departamentu komunikacji KNF.

Ostre słowa o KNF

- Komisja Nadzoru Finansowego to mistrzowie świata w tworzeniu absurdów. Jeżeli znaleźliby się w towarzystwie płaskiej ziemi, to z pewnością udowodniliby, że ziemia faktycznie jest płaska - śmieje się.

Po czym dodaje: "Niestety te wszystkie teorie i koncepcje Komisji muszą być brane na poważnie przez policję, prokuraturę i sądy. A później przez lata walczy się o wyrównanie sytuacji".

Patrowicz ma żal, że przez lata robiono z niego zwykłego przestępcę. Dziś odpowiada, że Komisja Nadzoru Finansowego ignoruje zasadę domniemania niewinności.

- Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądowym. Zamiast tego KNF z góry sama feruje wyroki. Wystarczy spojrzeć na słynną listę ostrzeżeń publicznych. Teraz znalazł się tam nawet związek zawodowy z ZUS. Ciekawe, co by było, gdybym to ja chodził po ulicy i tak ludzi ostrzegał. Myślę, że szybko zajęłyby się mną odpowiednie służby - mówi.

- O zarzutach informują wszyscy. Z kolei o uniewinnieniu po latach dowiaduje się już niewielu. A tego czasu nie da się przecież zwrócić. Ani człowiekowi, ani biznesowi - dodaje.

Zobacz także: Płaca minimalna w górę. Nowa stawka od 2018 roku:


 

Dwie sądowe potyczki

W 2010 roku Komisja Nadzoru Finansowego zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Patrowicza i kilka innych osób. Chodziło o manipulację kursem, a konkretnie sztuczne kształtowanie teoretycznego kursu otwarcia w 2009 roku.

Zdaniem Patrowicza już tutaj KNF się "ośmieszył". Dlaczego? TKO to kurs obliczany przed rozpoczęciem sesji na podstawie składanych zleceń. Warto jednak dodać, że w tej fazie nie są zawierane jeszcze żadne transakcje.

Patrowicz opowiada, że gdy wśród znajomych opowiadał, że jedyny zarzut dotyczy TKO, to wszyscy się śmiali. - Niektórym naprawdę ciężko było uwierzyć w to, że usłyszałem zarzuty - opowiada.

Warto dodać, że sprawa już raz znalazła finał na wokandzie. Pod koniec 2013 roku sąd rejonowy uniewinnił oskarżonych. Prokuratura się jednak nie poddała i skierowała sprawę do wyższej instancji. A ta nakazała rozpoczęcie procesu od nowa. I po czterech latach Patrowicz znów triumfował.

Teraz Patrowicz rozsyła do mediów oświadczenie, w którym otwarcie krytykuje Komisję. "Uniewinnienie w procesie karnym trwającym od 8 lat zdaje się utwierdzać mnie tylko w przekonaniu, iż KNF nader często myli się w osądach stanu faktycznego i prawnego" - pisze.

W rozmowie z money.pl argumentuje, że życzyłby sobie silnego nadzoru, bo taki nad rynkiem kapitałowym jest potrzebny. Jednak jego zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego wiele jeszcze brakuje.

Inwestor śmieje się też ze skuteczności urzędników w walce z nieprawidłowościami na rynku kapitałowym. - Urzędnicy, którzy mają czasami skuteczność mniejszą niż 10 proc. w typowaniu przestępstw i ich udowadnianiu, sami powinni mieć stawiane zarzuty. U nas standardy są jednak inne. Niestety - tłumaczy.

Jak Komisja Nadzoru Finansowego odpowiada na tezy Patrowicza? Nie komentuje ich. Zapowiada jedynie, że będzie składać apelację.

Warto dodać, że Patrowiczowi z Komisją Nadzoru Finansowego od dłuższego czasu jest nie po drodze. W ubiegłym miesiącu na listę ostrzeżeń publicznych trafiła Nova Giełda - ostatni twór inwestora. Komisja zarzuca prowadzenie działalności maklerskiej bez zezwolenia. Patrowicz odpowiada, że wpisy na listę ostrzeżeń są nieporozumieniem. I odbija piłeczkę. - KNF po prostu czasami nie rozumie prawa - mówił money.pl.

Trzeba też dodać, że Komisja nakładała kary finansowe na kilka spółek Patrowicza. Chodziło o nienależne wywiązanie się z obowiązków informacyjnych. I w tych sprawach Patrowicz chce się konfrontować w sądzie.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Brawo patrowicz
2017-08-05 07:59
Brawo Patrowicz tak trzymac
Patrowicz
2017-08-04 17:40
Faktycznie ten knf powinni zdelegalizować

Brawo P patrowicz
jarek
2017-08-04 14:54
sądy mamy naprawde dziadowskie. kazdy kto obserwuje transakcje na papierach kontrolowanych przez patrowiczow odrazu wie ze to zwykły wash trade. tylko polskie sądy się tego niedopatrzyly. Mam nadzieje ze to nie koniec i w apelacji go skarzą
Pokaż wszystkie komentarze (17)