Notowania

mdm
30.07.2014 12:38

Mieszkanie dla Młodych coraz bardziej dla singli

Mimo że z założenia program Mieszkanie dla Młodych miał wspierać młode małżeństwa z dziećmi, większość z beneficjentów to osoby samotne.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Bartosz Krupa/East News)

Rządowy program dofinansowania do wkładu własnego kredytu mieszkaniowego dla młodych - Mieszkanie dla Młodych - przekroczył tegoroczny półmetek. Okazuje się, że jego beneficjentami nie są wcale młode małżeństwa, ale bezdzietne osoby samotne.

Jak wynika z danych Banku Gospodarstwa Krajowego, do końca czerwca br. banki zaakceptowały łącznie 8 tys. 237 wniosków na kwotę 187 mln zł. Z tego 6 tys. 319 umów kredytowych zostało już podpisanych. Najwięcej wniosków o dofinansowanie złożono w trzech województwach – pomorskim (1 475), mazowieckim (1 374) i wielkopolskim (1 281). Najmniej natomiast w świętokrzyskim (96) i opolskim (84).

Singiel na swoim

Mimo że z założenia program Mieszkanie dla Młodych miał wspierać młode małżeństwa z dziećmi, to jednak rzeczywistość zweryfikowała rządowe plany. Aż 55 proc. podpisanych umów kredytowych w ramach MdM zawarto z osobami samotnymi, a tylko 45 proc. z małżeństwami.

Wśród małżeństw zaledwie 7,4 proc. miało dwoje lub więcej dzieci, a w grupie osób samotnych - aż 94 proc. stanowili wnioskodawcy bezdzietni. Z podwyższenia o 10 m2 limitu powierzchni nieruchomości dla małżeństw z trójką dzieci skorzystało dotychczas tylko 12 par, czyli mniej niż co czwarty z beneficjentów.

Kiepski początek MdM

W 2014 roku rząd przeznaczył na dofinansowanie w ramach MdM 600 mln zł, z czego w pierwszym półroczu rozdysponowano tylko 25 proc. Jak przewidują analitycy Comperia.pl, do końca roku zostanie wykorzystanych zaledwie 50-60 proc. przeznaczonych środków.

_ - Niewiele osób ma świadomość, że niewykorzystane w danym roku środki na dopłaty do wkładu własnego nie zwiększają puli dofinansowania na kolejny rok, tylko wracają z powrotem do Skarbu Państwa - _ podkreśla Marta Ośko z Comperia.pl.

Będą zmiany w MdM. Czy wystarczą?

Jeszcze dobrze nie wysechł atrament na ustawie o programie Mieszkanie dla Młodych, a już Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju planuje w niej zmiany. Ma być jeszcze bardziej prorodzinnie, gdyż małżeństwa lub osoby samotne z dwójką dzieci mogłyby liczyć na 20 proc. dofinansowania, a przy trójce pociech dopłata sięgnęłaby aż 25 proc. Dziś, niezależnie od liczby dzieci, dofinansowanie wynosi 15 proc. Należy liczyć na to, że ustawodawca wie co robi. Wydaje się jednak, że większą pomocą byłoby np. podniesienie akceptowanych limitów cenowych nieruchomości, wątpliwe, aby wizja kilku czy kilkunastu dodatkowych tysięcy dofinansowania miała być zachętą Polaków do prokreacji, i znacząco zmieni statystyki programu (dotychczas tylko 7 proc. małżeństw wnioskujących o dofinansowanie miało dwójkę lub więcej dzieci). Niestety, Ministerstwo wyklucza ewentualność takiej zmiany, przewidując, że wyższe limitów mogłyby wpłynąć na wzrost cen nieruchomości deweloperskich. Warto jednak byłoby jeszcze raz przemyśleć sposób
wyznaczania limitów cenowych, gdyż dostępności odpowiednich nieruchomości w zależności od lokalizacji diametralnie różnią się między sobą.

Ale wracając do tematu już zapowiedzianych zmian w MdM - ma być łatwiej o kredyt z dofinansowaniem, gdyż planowane jest zniesienie bezwzględnego wykazu członków rodziny nabywcy, którzy mogą dołączyć do kredytu aby pomóc zdobyć zdolność kredytową. Dziś lista jest zamknięta i są na niej wyłącznie: zstępni, wstępni, rodzeństwo, małżonkowie rodzeństwa, ojczym, macocha lub teściowie nabywcy. W nowej wersji ustawy dodatkowym kredytobiorcą mogłaby być nawet osoba niespokrewniona z nabywcą.

Nowelizacja ustawy powinna rozwiązać także problemy spółdzielni mieszkaniowych. Dziś aby złożyć wniosek o dofinansowanie konieczne jest podanie dokładnej ceny nabycia mieszkania, tymczasem spółdzielnie na rozliczenie kosztów budowy mają 6 miesięcy czasu od dnia oddania budynku do użytkowania. Dlatego obecnie tylko już gotowe i rozliczone nieruchomości wybudowane przez spółdzielnie mogą być objęte dofinansowaniem.

Nowa wersja ustawy powinna także rozwiać wątpliwości banków dotyczące budynków przebudowywanych czy adaptowanych - tego, czy należy się na zakup takich lokali rządowe dofinansowanie wkładu własnego. Obecne przepisy w tej kwestii są nieprecyzyjne, różnie interpretowane mogą być sytuacje, kiedy budynek który wcześniej nie służył celom mieszkalnych, jest adaptowany do tych celów.

Na razie wiadomo o takich planowanych zmianach, jednak z rynku już płyną kolejne propozycje modyfikacji w ustawie, które można by od razu wprowadzić. Między innymi sugerowane jest rozwiązanie problemu z mieszkaniami od deweloperów korzystających z finansowania bankowego. Dziś jest tak, że dofinansowanie jest wypłacane jako ostatnia transza płatności nabywcy, już po przeniesieniu nań własności lokalu. Tymczasem jeśli deweloper posiłkuje się kredytem zabezpieczonym na danym budynku, to może dokonać bezciężarowego wydzielenia lokalu (czyli wydzielić lokal nabywcy nieobciążony hipotecznie) dopiero po zapłaceniu przez nabywcę całości kwoty. Takie błędne koło jest przeszkodą w zakupie mieszkania z wsparciem finansowym państwa.

Zastanawiające i nielogiczne wydają się też niektóre aktualne zapisy ustawy dotyczące wyższego dofinansowania dla nabywcy wychowującego dziecko. A także kwestie w ustawie niezapisane. Jakie dofinansowanie, standardowe 10-procentowe czy podwyższone, należy się małżeństwu, które wspólnie nabywa mieszkanie, a z którym mieszka dziecko tylko jednego małżonka - np. matki, jej mąż jest dla dziecka ojczymem, i nie ma z tym dzieckiem nic wspólnego pod względem biologicznym i prawnym (gdyż ojciec dziecka żyje i nie jest pozbawiony praw rodzicielskich)? Co ciekawe, ta kwestia została uregulowana w przypadku dziecka przysposobionego, w art. 7 ust. 3 - _ „w przypadku gdy nabywcą są małżonkowie, warunek dotyczący przysposobienia uznaje się za spełniony, jeżeli przysposobienia dokona przynajmniej jeden z małżonków" . Jak komentuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, powołując się na analogię do przytoczonego zdania z ustawy, „wydaje się, że wobec braku innego zastrzeżenia ustawowego, można uznać, że w przypadku kiedy
o kredyt ubiega się małżeństwo i tylko jeden z małżonków formalnie wychowuje dziecko, małżeństwu takiemu przysługuje zwiększone dofinansowanie wkładu własnego" . Warto jednak tak zmienić ustawę, aby nic nie musiało się Ministerstwu _ „wydawać" _, ale wynikało bezpośrednio z przepisów prawa. Tym bardziej, że to nie Ministerstwo, a banki są odpowiedzialne za zgodność wniosku o dofinansowanie z zasadami określonymi w ustawie. Tymczasem literalnie podchodząc do aktualnych jej zapisów, uprawnionym byłoby wypłacenie niższego, standardowego dofinansowania małżeństwu wychowującemu dziecko tylko jednego małżonka. Dlaczego? W świetle art. 7 ust. 2 wyższe dofinansowanie należy się wówczas, gdy _ nabywca w dniu złożenia wniosku o dofinansowanie wkładu własnego wychowuje przynajmniej jedno własne lub przysposobione (...) dziecko _. Tymczasem jako nabywcę art. 2 pkt 2 uznaje „obojga małżonków, osobę samotnie wychowującą dziecko lub osobę niepozostającą w związku małżeńskim, uzyskującą finansowe wsparcie na zasadach
określonych w ustawie". W przypadku gdy nabywcą jest małżeństwo, czyli oboje małżonków, logicznym wydaje się interpretowanie wyżej przytoczonego art. 7 ust. 2 tak, iż podwyższone dofinansowanie wypłaca się, gdy
„oboje małżonków w dniu złożenia wniosku o dofinansowanie wkładu własnego wychowują przynajmniej jedno własne lub przysposobione (...) dziecko" _. A tak w analizowanej sytuacji nie jest. Brutalnie rzecz ujmując - sama matka dziecka jest tylko połową nabywcy, ale nie jest nabywca. Nabywca, jako oboje małżonków, nie ma własnego dziecka.

Warto także uściślić kwestię _ „wychowania dziecka" _ po rozwodzie. Zamysłem ustawodawcy jest wspieranie wyższym dofinansowaniem osób faktycznie ponoszących koszty i trudy wynikające z wychowania potomstwa, a więc tego rodzica, u którego dziecko mieszka i który wychowuje je na co dzień, a nie tylko płaci alimenty i widuje się z nim raz w tygodniu. Wydaje się, że nie zaszkodzi dokładnie opisać to w ustawie.

Gdzie po kredyt?

Comperia.pl przeanalizował ofertę dziesięciu banków oferujących kredyty w ramach MdM. Kredyt dla singli z najniższą marżą - 1,59 proc. ma Deutsche Bank. Na drugim miejscu jest Banku Pekao SA (marża 1,89 proc.) i Bank PKO BP (marża 2,10 proc.). W przypadku kredytów dla rodziny z jednym dzieckiem ponownie na pierwszym miejscu znajduje się Deutsche Bank (marża 1,59 proc.). Na drugim uplasował się Eurobank z marżą 1,76 proc., a na trzecim Bank Pekao SA (1,89 proc.).

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: mdm, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, gospodarka polska, czołówki, nieruchomości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz