Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Premier Mateusz Morawiecki. To dobra informacja dla gospodarki? Ekonomiści oceniają plany PiS

Premier Mateusz Morawiecki. To dobra informacja dla gospodarki? Ekonomiści oceniają plany PiS

Mateusz Morawiecki od 2015 jest wiceprezesem Rady Ministrów i ministrem rozwoju, a od 2016 również  ministrem finansów oraz przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Za tydzień zostanie premierem? Fot. Jakub Orzechowski/ Agencja Gazeta
Mateusz Morawiecki od 2015 jest wiceprezesem Rady Ministrów i ministrem rozwoju, a od 2016 również ministrem finansów oraz przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Za tydzień zostanie premierem?

- Teoretycznie jest to możliwe, ale w praktyce byłoby to czysto symboliczne kierowanie resortami - mówi money.pl ekonomista prof. Ryszard Bugaj komentując możliwe scenariusze rekonstrukcji rządu. Morawiecki kieruje obecnie pracami dwóch resortów: Rozwoju i Finansów. Zasiadając w fotelu premiera odda ministerstwa czy stanie się pierwszym w Polsce szefem rządu i podwójnym ministrem? - Wolałabym jednak, żeby premier był skoncentrowany na zarządzaniu całym gabinetem - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Według informacji RMF FM prezes Jarosław Kaczyński podczas wtorkowej narady w siedzibie PiS miał przedstawić najnowszy scenariusz rekonstrukcji rządu. Zgodnie z nim Beatę Szydło ma zastąpić wicepremier Mateusza Morawiecki.

Ten scenariusz potwierdzają również informatorzy "Rzeczpospolitej", przekonując , że zmiana na szczycie możliwa jest już w przyszłym tygodniu. Do pogłosek odniosła się także Beata Mazurek, rzecznik PiS. - Nie jest tajemnicą, że pojawiła się propozycja kandydatury Mateusza Morawieckiego na premiera, ale decyzji jeszcze nie ma; podejmie ją Komitet Polityczny PiS - powiedziała cytowana przez PAP.

W związku z rekonstrukcją rządu pojawia się jeszcze jedno ważne pytanie.

Morawiecki: wywołać polską falę przedsiębiorczości


 

Mateusz Morawiecki od 2015 jest wiceprezesem Rady Ministrów i ministrem rozwoju, a od 2016 również ministrem finansów oraz przewodniczącym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Pytanie czy ten super minister zostając teraz premierem nadal szefować będzie w MR i MF i tym samym stanie się super premierem?

Być jak Marek Belka?

Jakie tu mamy doświadczenia z poprzednimi rządami i premierami wolnej polski po 1989 r? Jak się okazuje łączenie funkcji ministra i premiera nie byłoby wynalazkiem PiS.

Dość powiedzieć, że wszyscy polscy premierzy od 1996 łączyli funkcje premiera z Przewodniczącym (w randze ministra) Komitetu Integracji Europejskiej. Było to oczywiście związane z procesem dostosowywania naszego prawa i gospodarki do wymogów akcesyjnych UE.

Nie można zatem tej sytuacji bezpośrednio porównywać do ewentualnego łączenia funkcji premiera przez Morawieckiego z dalszym kierowaniem w podległych mu ministerstwach. Jedynie Marek Belka w swoim drugim gabinecie powołanym 11 czerwca 2004 łączył przewodniczenie radzie ministrów z funkcją ministra sportu. Rzecz jednak w tym, że Belka był takim wielozadaniowcem zaledwie przez dwa ostatnie miesiące trwania swoich rządów.

- Przejściowo, jeśli ta opcja jest w ogóle rozważana, możliwe jest łączenie funkcji premiera i ministra w dwóch resortach. Jednak na dłuższą metę to się może nie udać, bo premier ma dużo obowiązków związanych z pracami rządu. Ponadto musi być też aktywny na arenie międzynarodowej - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Premier albo minister

Ekonomistka dodaje wprawdzie, że wiele zależy tu od doboru ludzi. W obu resortach, którymi zarządza wicepremier Morawiecki, jej zdaniem, zespoły działają z kolei bardzo sprawnie.

- Nie mówię tylko o wicepremierach, ale również o średnim szczeblu dyrektorów. To ludzie od ciężkiej roboty i profesjonaliści znający się na swojej pracy. Zatem przy dobrym zarządzaniu i sprawnym zespole wiele rzeczy jest możliwych. Wolałabym jednak, żeby premier był skoncentrowany na zarządzaniem całym gabinetem i nie rozpraszał się kierowaniem pracami w dwóch ministerstwach – dodaje Krzysztoszek.

Główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan nie podejmuje się jednak wyzwania polegającego na wskazaniu ewentualnych następców ministra Morawieckiego, w przypadku gdyby nowy premier zostawił swoje ministerstwa.

- Nie chce się wypowiadać w kwestiach personalnych. Wszyscy obecni wiceministrowie są naprawdę nieźli. Nie wszystko co robią nam się podoba, ale są to na szczęście ludzie otwarci na korygowanie swoich pomysłów - komentuje Starczewska-Krzysztoszek.

Nowi ministrowie spoza polityki?

Z kolei dla prof. Bugaja kusząca jest opcja, w której na fotelu ministrów w obu resortach pojawiliby się całkowicie nowi ludzie. - Przykład np. ministra Szczurka, który do resortu finansów przyszedł z rynku, a nie z polityki pokazuje, że warto sięgać po kompetentnych ludzi spoza polityki. Obawiam się jednak, ze chęć posadzenia na tych stołkach kogoś z silną pozycją polityczną będzie zbyt silna - dodaje.

Ekonomista podobnie jak Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek nie chce jednak wskazywać ewentualnych kandydatów na to stanowisko.

Również mało prawdopodobne wydaje się prof. Bugajowi, by Morawiecki nadal był podwójnym ministrem i premierem jednocześnie. - Teoretycznie jest to możliwe, ale w praktyce byłoby to czysto symboliczne kierowanie resortami, bo zapewne ktoś byłby przeznaczony do rzeczywistego ich zarzadzania - wyjaśnia nasz rozmówca.

Pytanie jak ekonomiści oceniają ten aspekt rekonstrukcji rządu PiS. Jakiego rodzaju byłaby to informacja dla naszej gospodarki? - To byłaby wielka szansa, żeby zintegrować poszczególne polityki w resortach związanych z gospodarką. Nie chodzi o ich rzeczywiste scalanie, a konsolidację merytoryczną ministerialnych silosów - przekonuje Krzysztoszek.

Morawiecki poprawi komunikację w rządzie?

W jej ocenie Morawiecki w fotelu premiera daje duża szansę na to, by znaleźć wspólny mianownik w oddzielnych teraz politykach energetycznej, budżetowej czy tej związanej z wykorzystaniem środków europejskich. To naczynia połączone i dobrze by było, żeby ta współpraca była bardziej efektywna.

- To pomogłoby we wprowadzaniu w życie projektów poszczególnych ministrów. Żeby to było możliwe, wszystkie zainteresowane projektem resorty muszą wiedzieć, o co chodzi w pomysłach kolegów z innego ministerstwa. Jeśli jednak nie ma takich kontaktów na co dzień, to jest to kłopot - przekonuje główna ekonomistka Lewiatana.

Dobrze przesunięcie odpowiadającego za gospodarkę w obecnym rządzie Morawieckiego na fotel szefa nowego gabinetu ocenia również Ryszard Bugaj. - Dla gospodarki to byłaby dobra informacja, bo sytuacja jest jednak dobra. Na plus trzeba zaliczyć dwie rzeczy: ożywienie spowodowane przez 500+ i sukces w egzekucji podatków - wylicza ekonomista.

Uspójnianie i udoskonalanie

Nasz rozmówca zwraca jednak uwagę na pewną dość istotną w jego ocenie rzecz, która w działaniach Morawieckiego go niepokoi.

- To ciągłe powoływanie się na sukcesy w gospodarce II RP związane z państwowa dominacją w gospodarce i z np. powstaniem portu w Gdyni. Przecież takie budowanie Centralnego Portu Lotniczego będzie brzemienne w skutkach. Nie można tak bezrefleksyjnie pochwalać etatyzmu II RP. Tym bardziej, że ta kontrola rządu nad gospodarką dotyczyła zaledwie kilku wysp jak np. Gdynia, a nie całego kraju – mówi Bugaj.

Ponadto jak zaznacza ekonomista jego ocena działań i planów Morawieckiego staje się coraz bardziej krytyczna.

- Pierwsze zapowiedzi uwidaczniane na słynnych slajdach były zapowiedzią kierunków przeze mnie oczekiwanych. Potem jednak pojawiła się ”Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Całkowicie kompromitujący dokument - mówi Ryszard Bugaj.

- To przedziwna mieszanka ideologicznych wyborów z urzędniczym sposobem traktowania każdego problemu przez nadmiar słów takich jak: uwspólnianie, uspójnianie i udoskonalanie - konkluduje.

kaczyński, morawiecki, szydło, rekonostrukcja rządu
Czytaj także
Polecane galerie
wojkowa
2017-12-08 09:54
Kto życzy dobrze Polsce winien życzyć wszystkiego dobrego Panu Morawieckiemu. Ci co opluwają PiS życzą dobrze wyłącznie sobie; bez władzy tracą nerwy i wychodzi z nich to co w nich siedzi, chamstwo, chciwość, zakłamanie itd.
Zenek
2017-12-06 20:03
A Szyszka i Antoni dalej będą szkodzić? Dogadali się z Rydzem czy mają coś na Jarka?
WERT
2017-12-06 12:45
Jarus czuje pod skora ze te wzrosty PKB oparte na wewnetrznym, slabym rynku daleko Polski nie zaprowadza- pozniej zjazd jakich malo !!!!!!!!!!
Pokaż wszystkie komentarze (75)