Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

GUS:
Przemysł w górę najszybciej w tym roku

Nie ma chętnych do pracy. Plantatorzy rozkładają ręce i liczą, że owoce nie zgniją na polu

Nie ma chętnych do pracy. Plantatorzy rozkładają ręce i liczą, że owoce nie zgniją na polu

Rolnicy od lat borykają się z problemem braku pracowników. Teraz tracą również Ukraińców Fot. Rafal Pozorski/REPORTER
Rolnicy od lat borykają się z problemem braku pracowników. Teraz tracą również Ukraińców
Polacy nie chcą jeździć na zbiory szparagów, Ukraińcy nie chcą pracy na roli w Polsce. Plantatorzy truskawek mają problem ze znalezieniem nowych pracowników. W efekcie część zbiorów zostanie na polu i po prostu zgnije.

"Praca od zaraz. Zatrudnię pracowników z Ukrainy do pracy przy zbiorze truskawek. Zapewniam zakwaterowanie i dojazd na plantację”. Plantator z Wielkopolski szuka chętnych do roboty. Odzewu brak.

"Zbiór truskawek i czereśni. Chętnie osoby z Ukrainy". A to plantator z woj. mazowieckiego. Odpowiedzi brak, ludzi nie ma.

"Kobiety z Ukrainy i Białorusi do zbioru truskawek. Płacimy 2,50 zł za łubiankę z szypułką". I znów cisza.

Zakwaterowanie, ciepły posiłek w ciągu dnia i krótka przerwa w pracy na odpoczynek nie pomagają. Ukraińcy nie chcą już dojeżdżać do Polski na rwanie truskawek. Przez ostatnie lata to oni stanowili dodatkową siłę do pracy na roli.

Plony zgniją na polu

Czy to znaczy, że przystali przyjeżdżać? Wręcz przeciwnie. Ale doskonale zdają sobie sprawę, że w rolnictwie zarobią mniej, a praca jest ciężka. Liczą więc na "fuchę przy produkcji”. Polacy nie chcą jeździć na zbiory szparagów, Ukraińcy nie chcą pracy na roli w Polsce.

- Chętnych nie ma od dawna. Młodzieży się nie chce, reszta nie ma już ochoty schylać się przez cały dzień, żeby dorobić kilkaset złotych. Przez ostatnie kilka lat pomagali Ukraińcy, ale teraz i ich brakuje. Znam wielu plantatorów, którym zostają truskawki na polu. I po prostu gniją, bo nie znaleźli nikogo do pracy - opowiada money.pl Daniel Syndoman.

Jest młodym rolnikiem, truskawki ma na polu o powierzchni hektara. Do tego inne owoce, drzewka na pozostałej części pola. W tym roku udało mu się zorganizować ekipę 7 zbieraczy do truskawek, pomoże też standardowo rodzina. - Na całe szczęście od lat przyjeżdża do mnie stała ekipa, jesteśmy dobrze dogadani. Gdyby pewnego dnia ich zabrakło, to miałbym problemy - przyznaje szczerze. By ich utrzymać, płaci więcej niż wynoszą stawki rynkowe.

Zobacz także: Handlarze sprzedają zagraniczne truskawki jako polskie. Są sposoby, żeby je rozpoznać

Rozmawiał z wieloma chętnymi do pracy. Gdy słyszą stawki, to po prostu rezygnują. Nie pomagają żadne dodatki: ani miejsce do spania, ani posiłki. - W fabrykach są inne warunki pracy i tam idą Ukraińcy. Przyznają nawet czasami, że chętnie by popracowali w polu, ale im się to nie opłaca - dodaje Syndoman. I mówią wprost: przyjechali tutaj dla pieniędzy, więc muszą szukać najwyższych zarobków. A te są gdzie indziej.

A może po prostu trzeba podnieść wynagrodzenie? - pytam.

- Tylko z czego? Ceny na skupie są niskie. Każdy Polak przyzwyczaił się, że truskawka musi być w sezonie bardzo tania. I jest. I tak większość ceny oddaję pracownikowi, a przecież pole trzeba przygotować, zadbać o nie przez cały rok - mówi. Rolnik z żalem przyznaje, że jest jeszcze kilka powodów niechęci Ukraińców do pracy w roli. Zdarzało się, że byli wykorzystywani, nie dostawali pieniędzy na czas, więc wolą unikać wszystkich plantatorów.

Liczy się zarobek

Potwierdził to w programie "Money. To się liczy" Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy z firmy Work Service. - Ukraińcy to bardzo dobrze skomunikowana grupa migrantów. Wiedzą, którzy pracodawcy są lepsi, którzy gorsi. Kto lepiej płaci, a kto się nimi lepiej zaopiekuje - mówił.

- To są osoby, które przyjeżdżają tutaj po to, żeby w jak najkrótszym czasie zarobić i wysłać pieniądze do kraju - dodaje. 13 mld zł trafiło w ten sposób na Ukrainę w ostatnim roku. I jak twierdzi Kubisiak, coraz więcej Ukraińców nie jest chętnych do pracy nawet za stawkę minimalną.

 

 

Spadek zainteresowania rolą dokładnie będzie można określić dopiero pod koniec roku. Wtedy będzie wiadomo, ile pozwoleń na pracę zostało wydanych dla chętnych do tej pracy. Ale już z danych za 2017 rok widać, że Ukraińcy szukają dla siebie miejsca w innych sektorach.

W ubiegłym roku najwięcej przyjezdnych ze Wschodu pracowało na roli. To grupa prawie 300 tys. osób. Ale w porównaniu do 2016 roku ich liczba zmalała o prawie 10 proc.

W tym samym czasie w przetwórstwie pojawiło się 215 tys. osób. To o 38 proc. więcej niż dokładnie sezon wcześniej. Podobnie w budownictwie - w sumie ponad 200 tys. wydanych pozwoleń na pracę w tym sektorze dla Ukraińców. A jeszcze pięć lat temu rolnictwo stanowiło naturalny wybór 6 z 10 przyjeżdżających tutaj osób ze Wschodu.

Zobacz także: Zastanów się dwa razy, zanim zjesz truskawki. Ulubione owoce Polaków są nafaszerowane chemią

Gdy Syndoman widzi, że na polu wciąż jest dużo truskawek, to obdzwania wszystkich w koło, byleby znaleźć pomoc. I na razie udaje mu się zebrać całość plonów. Tyle szczęścia nie mają jego znajomi. Największe problemy mają rolnicy seniorzy. Dlaczego? Jak wskazuje plantator, nie ma kto im szukać pracowników. To najczęściej oni pamiętają minioną epokę, gdy o chętnego do zbiorów nie było trudno. Naturalne dla mieszkańców okolicznych wsi były masowe wycieczki na plantacje.

Dlaczego los plantatorów powinien interesować kupujących truskawki? Im więcej owoców zepsuje się na polu, tym mniej trafi do sprzedaży. A to oznacza, że ich cena będzie po prostu wyższa.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

pracownicy, zatrudnienie, owoce, truskawki, pracownicy z ukrainy
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
nadzieja
2018-05-20 19:15
Bardzo dobrze ,powoli bardzo powoli ale jednak zacznie się szanować tych szarych zwykłych ludzi pracowników
Tak ludzi bo to są ludzie a nie tylko tania siła robocza ,którymi byle tzw szef miałby pomiatać
Ukraińcy mają lepszy biznes wykonując inne zawody w Polsce i często w niemczech.
Polacy powolutko też już przychodzą po rozum do głowy i nie chcą pracować w słońcu na kolanach czy w pół zgięci grzebiąc palcem szparagi lub zrywając truskawki za prawie darmo.
Kierowców brakuje w Polsce bo złodziejstwo firm transportowych a ściślej tzw szefów złodzieji ,którzy myślą ,że kierowca to "śmieć który ma zapie..."osobiście słyszałem takiego pseudo szefa jak to mówił.
Lekarzy brakuje w Polsce bo kształci się taki jegomość do trzydziestki a potem wciąż a nie zarabia jak na zachodzie europy.
Być może to poczatek zmian ,które prędzej czy pózniej są nieuniknione a może to tylko chwilowe załąmanie na rynku pracy
Jedno jest pewne jeśli Polacy my Polacy nie będziemy wreszcie zarabiać godnie pracując u siebie w kraju tak jak zarabiają np niemcy przy prawie takich samych cenach i tu i tu to na pewno do takich sytuacji jak te na polu "Zenka,Gienka,czy innej Zosi"będzie dochodzić coraz częściej.
Również w innych zawodach.
Bardzo się cieszę ,że ludzie się budzą z letargu
Dziękuję,przerpaszam za przypadkowe użycie imion w tekście i pozdrawiam Zenków ,Gienków,Zosie ,Kasie, Marysie,Monisie,Beatki,Heńków i Henie i innych
Student
2018-05-16 10:38
Naciąganie frajerów, że 100 koszyczków uzbieracie, bajeczki dla naiwnych. Cały dzień na słońcu ale w deszczu. Truskawek nie zjecie, bo pryskane. Jeśli macie jeden dzień wolny w tygodniu na zbieranie to doliczcie czas i koszt dojazdu. Zbierałem truskawkę, wiem jak to naprawdę wygląda. Za pracę trzeba płacić godziwie a nie oczekiwać, że ludzie będą pracować za pół darmo.
Mirek
2018-05-16 10:21
Jeszcze się taki nie urodził co by Polakom dogodził. Na truskawkach można zarobić po 2-3 razy więcej niż w innych pracach typowo fizycznych, ludzie dostają nie raz darmowe truskawki na polu, darmowe truskawki do domu mogą poczęstować rodzinę, wozi się ich do domu a czasami w jedną i drugą stronę, przywozi się im czasami kawę na pole, jeszcze inni biorą ich do domu całkowicie za darmo, nic nie odliczając od ich wypłaty. U niektórych rolników przychodzą sobie kiedy chcą, robią sobie odpoczynek w trakcie pracy kiedy chcą, wolne w trakcie sezonu kiedy chcą. Rolnik mówi przyjdźcie o 5-6 rano a oni przychodzą 8-9. Niektórzy jeden dzień pracują drugi dzień robią wolne i tak w kółko przez cały sezon. W której innej robocie tak jest? W którym innym zawodzie tak jest że najpierw pracownik się umawia, mówi że przyjdzie do pracy a nie ma go wcale, zjawia się za dwa dni i dalej pracuje, nie jest zwalniany? Niektórzy chcieli by przepracować z całego sezonu 12 dni wziąć z minimum 3 tysiące złotych do ręki plus wszystkie możliwe dodatki a i tak nie wiadomo czy na samym końcu będą zadowoleni.
Pokaż wszystkie komentarze (879)