Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska nie wykorzystuje możliwości Jedwabnego Szlaku. Polityka ważniejsza od gospodarki?

Polska nie wykorzystuje możliwości Jedwabnego Szlaku. Polityka ważniejsza od gospodarki?

Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/EAST NEWS

Jeszcze trzy lata temu Polska była najatrakcyjniejszym inwestorem dla Chin w całym naszym regionie. Dziś kontakty z na Jedwabnym Szlaku lepiej wykorzystują Czechy, Węgry i Serbia. Dlaczego? - W Polsce od dawna brakuje rozsądnego wyważenia pomiędzy geopolityką a interesami ekonomicznymi - mówi WP money prof. Anna Antczak z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Nie pomagają też różne wizje rozwoju Polski reprezentowane przez różne ministerstwa.

Chiny sukcesywnie zacieśnią współpracę z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Pomóc ma w tym uruchomiona w 2012 roku formuła 16+1 i inwestycje związane z wartym nawet 100 mld dol. projektem Nowego Szlaku Jedwabnego, z którym również Polska wiąże duże nadzieje.

Liu Zuokuia, ekspert Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, analizował środowisko polityczne, ekonomiczne, społeczne i relacje dwustronne z Chinami 16 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W wydanym w 2014 roku raporcie Polska zyskała "bardzo dobre" oceny.

Od kwietnia 2013 roku działa regularne połączenie kolejowe cargo z Chengdu do Łodzi. Towary trafiają do nas trzykrotnie szybciej niż dostarczane z Chin do Europy drogą morską.Mimo to eksperci wytykają nam zbyt małe zaangażowanie i słabe wykorzystanie możliwości, jakie daje ten gigantyczny projekt.

- Obecnie oba terminale w Pruszkowie i Małaszewiczach obsługują połączenia kolejowe z Chin. Dla Pekinu Polska jest strategicznym partnerem w budowie Szlaku, gdyż znajduje się na naturalnej drodze szlaku - zaznacza w WP money Dominik Błędzki, ekspert z ChinskiRaport.pl. - Nie mniej wymagane są duże inwestycje w centra logistyczne, gdyż przy obecnych kilku połączeniach kolejowych z Chin już są w pełni wykorzystane, a należy dodać, że Chiny chcą uruchamiać po kilkanaście pociągów dziennie do Europy - podkreśla.

Sam fakt bycia uczestnikiem projektu - zdaniem prof. Anny Antczak, ekspertki Business Centre Club i prodziekan ds. międzynarodowych Wydziału Biznesu i Stosunków Międzynarodowych Akademii Finansów i Biznesu Vistula - to zdecydowanie za mało. Jak przekonywała na łamach Rzeczpospolitej, korzyści płynące z Nowego Jedwabnego Szlaku nie powinny ograniczać się jedynie do wymiany handlowej i czasowego zwiększenia zatrudnienia przy okazji tworzenia baz logistycznych.

Oczywiście nasz sektor spożywczy w relacji z Chinami zyskuje i stale poszerza swoje udziały. Polska jest znana z dobrej jakości wyrobów. Jesteśmy na przykład jedynym krajem Unii dopuszczonym do sprzedaży drobiu do Chin. Chińscy przedsiębiorcy liczą na import polskich ziół, które wykorzystują w medycynie naturalnej. Szansy wypatrują też sadownicy z Polski. Ale chiński projekt - o czym pisaliśmy już wcześniej - ma znacznie większe możliwości.

Dostrzegli to nasi sąsiedzi w regionie. Jak przekonuje ekspertka BCC, kontakty z Chinami na Jedwabnym Szlaku znacznie lepiej od Polaków wykorzystują Węgrzy, Czesi czy Serbowie.

U naszych południowych sąsiadów Chińczycy zainwestowali w sektor energetyczny, duże udziały mają także w turystyce - kupili m.in. czeskie linie lotnicze. Na Węgrzech swoje siedziby ma wiele chińskich firm, to tam przeniesiona została fabryka elektrycznych autobusów BYD. Projekty w Czechach i na Węgrzech przekonały stronę chińską o opłacalności tych inwestycji.

- Za przykład Polsce może służyć choćby projekt dotyczący rozbudowy infrastruktury transportowej w postaci szlaku kolejowego łączącego Węgry z Serbią – podkreśla prof. Anna Antczak. - Również Serbia zyskała szereg kontraktów o charakterze handlowo-inwestycyjnym - m.in. kupno przez Chińczyków huty Zelezara Smederevo – wylicza.

Kłopot w tym, że Polska wciąż nie potrafi strategicznie określić swoich celów związanych z projektem Jedwabnego Szlaku i odpowiednio go wykorzystać.

Polska mogłaby zyskać więcej. Wielkie plany, zbyt małe sukcesy

O tym, że kontakty z Chinami to szansa, ale też wyzwanie, mówił nam choćby Damian Wnukowski z PISM. Jednak, aby ją wykorzystać, Polska musi szukać nisz. Mogą być to technologie środowiskowe, w tym wodno-kanalizacyjne, sprzęt medyczny, sprzęt górniczy, kosmetyki, branża IT, w tym technologie dotyczące Internetu. - Chiny się bogacą, tak więc również dobra luksusowe stają się atrakcyjne dla tamtego rynku. Mogą być to polskie jachty i łodzie albo biżuteria, np. z bursztynu – wylicza Wnukowski.

Do tej listy prof. Antczak dodaje jeszcze innowacje czy nowe patenty, które polscy naukowcy mają problem, aby realizować za publiczne pieniądze. – Szansę mają również odnawialne źródła energii, ale także nowe technologie, infrastruktura, transport, czy konstrukcje – dodaje ekspertka.

Wizyta przywódcy Chin Xi Jinping w Warszawie w czerwcu ubiegłego roku, poprzedzająca ją misja szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, czy rozmowy wicepremierów Jarosława Gowina i Liu Yandong o zacieśnieniu polsko-chińskiej współpracy w obszarze nauki i gospodarki mogłyby świadczyć o czyś zupełnie przeciwnym.

Polskie władze stale mówią o zaciskaniu współpracy, jednak rozmowy prezydenta Dudy z Xi Jinpingiem nie skutkowały podpisaniem umów. Choć minister Waszczykowski w kwietniu ub.r. w Chinach mówił o tym, że Polska liczy na udział chińskich firm w budowie dróg, szybkiej kolei i lotnisk oraz modernizacji portów morskich, te pozostały w dużej mierze w sferze deklaracji.

Chińczycy mieli też odegrać rolę w budowie w Polsce elektrowni atomowej (więcej o tym przeczytasz tutaj). Projekt utknął jednak w powijakach polskiego programu energii jądrowej, o czym szeroko informowaliśmy na łamach WP money.

Chińczycy nie zainwestują również w polski węgiel, mimo że ich technologia pozwala efektywnie i znacznie bardziej ekologiczne wykorzystywać elektrownie węglowe. Przypomnijmy, że Chińczycy zabiegali o kupno Elektrowni Połaniec. Starali się również o przejęcie aktywów ciepłowniczych EDF w Polsce – o czym również pisaliśmy w WP money.

Sukcesem w październiku 2016 chwalił się wicepremier Jarosław Gowin, który przywiózł 20 mln dolarów na polsko-chiński projekt. Jak informował rząd, to środowisko naukowe ma wskazać, na co zostaną przekazane pieniądze. Wicepremier Liu Yandong zadeklarowała, że rząd chiński przekaże te pieniądze na projekt badawczy w sektorze kosmicznym lub górniczym.

Za dużo polityki, za mało liczenia

Zwiększenie zaangażowania i obecności w Europie poprzez rozwój szlaków handlowych – morskich i kolejowych i cała koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku wzbudza jednak spore kontrowersje. Zwłaszcza w kontekście rywalizacji Pekinu z Waszyngtonem o wpływy gospodarcze, a co za tym idzie - pośrednio również polityczne w Europie.

Dlatego też, jak przyznał ekspert PISM, w relacjach z Chinami powinno się zachować pewną ostrożność, zwłaszcza przy inwestycjach strategicznych. Nie oznacza to jednak niekorzystania z możliwości, jakie dają kontakty z potężną i bardzo chłonną gospodarką.

Zdaniem prof. Antczak, Polska powinna wykorzystać przewagę i atuty, choćby ze względu na położenie geograficznie, aby przez kontakty z Chinami przynieść korzyści polskim przedsiębiorcom i gospodarce. Problemem jest jednak brak sprecyzowanej wizji i strategii polskiego rządu.

- W Polsce od dawna brakuje pewnego rozsądnego wyważenia pomiędzy geopolityką czy geostrategią a interesami ekonomicznymi. Nie dotyczy to wyłącznie relacji z Chinami w kontekście amerykańskim, ale także relacji choćby z Rosją, a obecnie stan ten jeszcze bardziej się pogłębił – podsumowuje prof. Anna Antczak.

Widać to choćby w wypowiedziach polityków i skrajne poglądy na koncepcję Jedwabnego Szlaku - nawet w obrębie partii rządzącej. Podczas gdy wicepremier Gowin wydaje się być gorącym orędownikiem współpracy z Chinami, minister Antonii Macierewicz okazuje się jego wielkim krytykiem, czego dał wyraz w wywiadzie dla polonijnej telewizji w Kanadzie.

- Ta koncepcja ekspansji Chin jest częścią całościowej koncepcji porozumienia Europy Zachodniej z Rosją i Chinami, a także wyeliminowania z obszaru eurazjatyckiego wpływów Stanów Zjednoczonych oraz zlikwidowania niepodległego bytu Polski, bo to Polska na styku między wpływami rosyjsko-chińskimi i niemieckimi jest jedynym krajem mogącym zorganizować alternatywę wobec takiej eurazjatyckiej super potęgi – stwierdził Macierewicz w rozmowie z dziennikarzem Goniec TV Toronto. - Oczywiście w razie korzyści gospodarczych jesteśmy zawsze gotowi w nich wziąć udział i je promować, ale z perspektywy naszej siły, a nie budowy jakiegoś nowego, socjalistycznego imperium łączącego Niemcy, Rosję i Chiny – dodał.

- Polska nie powinna odpuszczać idea jedwabnego szklaku pamiętajmy, że Chiny inwestują i planują długoterminowe na 20-30 lat w przód i niezależnie od opcji politycznej rządzącej w Polsce powinno się zabiegać o udział Polski w tym projekcie. W Europie jest duża konkurencja i jak nie Polska to Węgry, Ukraina czy Turcja przejmie chińskie inwestycje - komentuje dla WP money Dominik Błędzki.

Czytaj także
Polecane galerie
Karol
2017-02-20 15:50
Czy potrzebny nam komunizm? Lenin do Rosji przyjechał POCIĄGIEM .... i Chinczyki też stawiają na kolej
antyglupek
2017-02-20 15:17
Nacjonalisci ciagle trabia zeby pogonic obcy kapital. No to o co chodzi:) Zostajemy z wlasnym kapitalkiem i do roboty:)
Robert
2017-02-20 14:25
To wina Petru i reszty tych pokrak do których nie trafia, że przegrały wybory w uczciwy i demokratyczny sposób.
Pokaż wszystkie komentarze (253)