Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska traci kolejny okręt podwodny. Nasza siła na morzu topnieje

Polska traci kolejny okręt podwodny. Nasza siła na morzu topnieje

ORP "Sokół" po 16 latach służby zostanie przekazany do muzeum w Gdynii. Fot. Lukasz Dejnarowicz/FORUM
ORP "Sokół" po 16 latach służby zostanie przekazany do muzeum w Gdynii.
Bandera na ORP "Sokół" została opuszczona. To drugi okręt podwodny wycofany w krótkim czasie ze służby. Kolejne ten los podzielą do 2020 r. Polska zostanie zatem z zaledwie jednym okrętem podwodnym linii Kobben. Na nowe szanse stale się oddalają.

Wykonał 174 zanurzenia i pod biało-czerwoną banderą w operacjach morskich przebył prawie 26 tys. mil morskich. Teraz trafi do muzeum. Kolejny z czterech polskich okrętów podwodnych Kobben oficjalnie zakończył służbę. W piątek w Porcie Wojennym w Gdyni Oksywiu została opuszczona bandera ORP "Sokół".

W grupie okrętów bojowych zdobył miano najlepszego okrętu w Marynarce Wojennej RP. Ten ponad 50-letni okręt w polskich barwach służył 16 lat. Brał udział w wielu manewrach i misjach. Jego załoga uczestniczyła w operacji antyterrorystycznej NATO Active Endeavour na Morzu Śródziemnym.

Wraz z jego wycofaniem polska siła na morzu topnieje. Przypomnijmy tylko, że pod koniec ubiegłego roku opuszczono banderę ORP "Kondor". Do 2020 roku stracimy dwa kolejne Kobbeny. Wówczas zostanie jedynie ORP "Orzeł" - okręt rosyjskiej produkcji, choć w miarę nowoczesny to jednak i on jest od czterech lat remontowany.

Stara flota

Po opuszczeniu bandery "Sokoła", nasi marynarze mają do dyspozycji 37 okrętów bojowych. Ich średnia wieku to ponad 30 lat. Okręty podwodne - Kobbeny - lata świetności mają za sobą. Choć trzeba przyznać, że po modernizacji były jednym z najlepszych środków do rozpoznania sytuacji w rejonie działań wojennych.

Przedstawicielstwo 3. Flotylli Okrętów, gdzie służą, zapewnia, że już sama ich obecność w rejonie prowadzenia operacji wymusza zaangażowanie wielokrotnie większych sił przeciwnika.

Zakup okrętów podwodnych kluczowy dla modernizacji armii:

 

 

Są trudno wykrywalne i mają zdolność przenoszenia różnego typu uzbrojenia. Skutecznie można nimi prowadzić blokady morskie czy kontrolować żeglugę. Wykorzystywane są w operacjach ochrony szlaków komunikacji morskiej oraz działaniach sił specjalnych.

Polska marynarka dosłała je od Norwegów w prezencie. Taniej niż złomować było je przekazać nieodpłatnie. Tak też trafiły do nas. Teraz zastąpić je miały nowe jednostki zakupione w programie ”Orka”. Rząd jednak, mimo hucznych zapowiedzi i obietnic, wykazuje się wielką opieszałością w tej sprawie.

Okręty tracą priorytet

Jak już pisaliśmy w money.pl, poprzednicy PiS też ciągle przekładali program "Orka". W programie rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2009-2018 zapisano, że pierwsza nowa jednostka zostanie przekazana Marynarce Wojennej w 2017 r.

Tak się jednak nie stało. Zegar tyka, a ministerstwo odwleka sprawę na kolejny tzw. cykl planistyczny. Oznacza to, że okręty polska marynarka wojenna może otrzymać nawet za osiem lat.

Jak pisaliśmy w money.pl. wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz, odpowiadając na interpelację posła Adama Andruszkiewicza, informował, że okręty mają zostać kupione najwcześniej po 2022 roku. Pierwotny Plan Modernizacji Technicznej (lata 2013-22) zakładał jednak, że dwa z trzech nowoczesnych okrętów podwodnych będą w Polsce najdalej do 2022 roku.

Modernizacja czy wręcz odbudowa marynarki jest więc konieczna. - Jestem przekonany, że poprzednie kierownictwo MON miało w rękach wypracowaną (...) opcję zakupu i wybranego docelowego oferenta. Specjalna grupa specjalistów powołana w tym celu w resorcie obrony otrzymała bowiem wszelkie potrzebne do tego dane. Informacje te przekazał każdy z biorących udział w programie "Orka" podmiotów przemysłowych: niemiecki koncern TKMS (Thyssen Krupp Marine Systems), szwedzka grupa przemysłowa Saab i francuska grupa przemysłowa Naval Group. Fakt ten potwierdziło nam zresztą ministerstwo. Teraz zabrakło jedynie decyzji – i to decyzji konkretnej osoby – ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka - mówił w rozmowie z money.pl kmdr por. rez. Maksymilian Dura, ekspert Defence24.

Zdaniem eksperta decyzja nie została podjęta najprawdopodobniej z powodu braku pieniędzy w budżecie MON na okręty podwodne. Zresztą nie tylko na nie, o czym również pisaliśmy w money.pl.

Polska potrzebuje nowoczesnego systemu odstraszania

Po co nam w ogóle okręty podwodne? To broń, która ma wyjątkową zdolność operacyjną. Nowoczesne jednostki są praktycznie niewykrywalne, co stanowi ich wielką zaletę. Nawet trzy nowoczesne okręty dają możliwość stworzenia systemu odstraszania, z którym potencjalnych przeciwnik musi się liczyć.

Polsce swoje rozwiązania oferowały trzy kraje: Niemcy, Francuzi i Szwedzi. Którą opcję wybierzemy, zdaniem eksperta, nie ma to większego znaczenia. Ważne, aby decyzje podjąć, bo to, że się wciąż odsuwa terminy, niewątpliwie powoduje szkody – i to zarówno dla wojska, jak i przemysłu.

Jak podkreśla komandor Dura, Polska miałaby wówczas skuteczny system odstraszania, jako jedna z niewielu państw NATO. Podobnym systemem dysponują bowiem jedynie USA, Francja i Wielka Brytania, a to podbudowałoby naszą pozycję wojskową i polityczną.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Fragles
2018-06-11 19:32
To smieszne ka to li ckie panstewko jest po prostu zenujaco smieszne.
roman
2018-06-10 18:02
odpowiedzialnych za taki stan rzeczy pod sad i ukarac za zdrade stanu !!!!
poiuyt
2018-06-10 17:59
napychać kasą bogate niemcy, francję, szwecję, aby móc kogoś postraszyć ? bezsensu.
Pokaż wszystkie komentarze (260)