Notowania

Spektakularny awans Polski. Płacimy odsetki jak USA

Prawie jak w Asteriksie - jest taka wioska, która cały czas się broni. Polski nie dotyczy ostatnia zwyżka na rynkach papierów dłużnych. Wbrew temu co się dzieje na świecie, obligacje skarbu państwa oprocentowane są coraz niżej. W wielkości spadku jesteśmy w pierwszej trójce globu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Jacek Dominski/REPORTER)
Do listy sukcesów Morawiecki może sobie dopisać spadek oprocentowania obligacji skarbowych do amerykańskiego poziomu

Prawie jak w Asteriksie - jest taka wioska, która cały czas się broni. Polski nie dotyczy ostatnia zwyżka na rynkach papierów dłużnych. Wbrew temu, co się dzieje na świecie, obligacje skarbu państwa oprocentowane są coraz niżej. W wielkości spadku jesteśmy w pierwszej trójce globu.

Piątkowa decyzja agencji Standard & Poor's o podwyższeniu ratingu Polski z poziomu ósmego w skali S&P do siódmego, już daje wymierne efekty dla polskiej gospodarki. Oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych spadło w poniedziałek na giełdach światowych poniżej 3,2 proc., tj. o 0,05 pkt. proc. od piątku. Mało? Wystarczy wspomnieć, że licząc od całego państwowego długu, który przekracza już bilion złotych, 0,05 proc. to 500 mln zł rocznie. A to tylko efekt jednego dnia po obniżce ratingu.

I to niejedyna w tym temacie informacja, która może poprawić humory. Zyskaliśmy też prestiżowo. Oprocentowanie papierów dłużnych emitowanych przez polski rząd jest już prawie takie samo, jak amerykańskich. Te drugie na rynkach miały w pewnym momencie w poniedziałek rentowność 3,16 proc., a polskie 3,19 proc. Dzieli nas już naprawdę mały kroczek. Skoro inwestorzy są skłonni kupować nasz dług na tych samych warunkach, to można nawet powiedzieć, że dla rynków jesteśmy prawie tak samo wiarygodni, jak USA.

Nie możemy jednak napisać, że tak dobrze nie było w historii. Między marcem a majem 2006, czyli za pierwszego rządu PiS (koalicyjnego z Samoobroną i LPR) polskie papiery dłużne miały nawet lepsze oprocentowanie niż te USA.

Zobacz też: O ratingu agencji Fitch zadecydował poziom zamożności i zagraniczne zadłużenie netto. Ekspert tłumaczy dlaczego

Obecna rentowność 3,20 proc. to nie są też najniższe odsetki w tym roku. W kwietniu zeszły przez chwilę nawet poniżej 3 proc. Zawsze trzeba jednak patrzeć na podobne wskaźniki w relacji do tego, co się dzieje na świecie. A w tym porównaniu prezentujemy się bardzo dobrze. W dobie podwyżek stóp procentowych amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz wygaszania programów dodruku przez banki centralne pustego pieniądza, zdecydowana większość państw musi za swoje zadłużenie płacić stopniowo coraz wyższe odsetki.

W przypadku Węgier oprocentowanie obligacji 10-letnich wzrosło w tym roku z 2,1 do 4 proc., Turcji z 11,4 do 18,3 proc., Włoch z 2 do 3,6 proc., Wielkiej Brytanii z 1,2 do 1,6 proc., Indonezji z 6,3 do 8,7 proc., a Niemiec z 0,43 do 0,50 proc. Stany Zjednoczone jeszcze na koniec ubiegłego roku płaciły 2,41 proc., a teraz koszt zadłużania największej gospodarki świata wzrósł do 3,16 proc.

Trzeci największy wzrost wiarygodności na świecie

Co więcej, na całym świecie państwa, których rządowe papiery dłużne inwestorzy kupują z mniejszymi odsetkami niż na początku roku, to bardzo nieliczne przypadki. Oprócz Polski są to: Szwecja, Korea Południowa, Chiny, Bułgaria, Dania, Nowa Zelandia oraz Kenia i Maroko.

W tym gronie bardziej niż Polski zmalało tylko oprocentowanie papierów dłużnych Chin i Bułgarii. Rentowność 10-letnich obligacji Polski spadła w tym roku o 0,1 pkt. proc., podczas gdy Bułgarii o 0,5 pkt. proc. (do 0,93 proc.), a Chin o 0,3 pkt. proc. (do 3,6 proc.). Można więc powiedzieć, że w przyroście wiarygodności jesteśmy na trzecim miejscu na świecie.

Lepszy rating Polski w S&P to prosta konsekwencja dobrego wzrostu gospodarczego, spadku bezrobocia i stabilnej sytuacji budżetu, którą uzyskano nawet mimo gigantycznych programów socjalnych. Choć na 500+ idzie rocznie 25 mld zł, to po ośmiu pierwszych miesiącach roku była nadwyżka budżetowa 1,3 mld zł. Tempo wzrostu gospodarki od dwóch kwartałów utrzymuje się powyżej 5 proc., a bezrobocie zeszło do 5,8 proc. (wg statystyk unijnych nawet do 3,4 proc.), czyli już jest blisko celu rządowego na 2019 rok.

Stopy Fed mocno w górę. Powrót do normalności

W USA też właściwie źle się nie dzieje, a wręcz przeciwnie. Po radykalnym cięciu przez Trumpa podatków dla firm, stopa bezrobocia spadła do 3,9 proc., czyli najniżej od 50 lat (dla porównania w EU jest 6,8 proc.), pensje poszły w górę o 2,9 proc., a PKB w drugim kwartale wzrósł o 4,2 proc. w ujęciu rocznym, co jest najlepszym wynikiem od trzeciego kwartału 2014. Pytanie więc dlaczego oprocentowanie obligacji USA idzie w górę?

Odpowiedź w dużej mierze sprowadza się do działania Fed. Bank centralny USA normalizuje sytuację i podwyższa koszt pieniądza do poziomu, gdy ten nie będzie już pół-darmowy. Nadrukowanie przez Fed ponad 4 bilionów dolarów do 2014 roku i bardzo niskie stopy procentowe, w przypadku powrotu inflacji mogłyby okazać się mieszanką wybuchową. Gdyby część inwestycji w gospodarce miała za niską rentowność w porównaniu z rosnącym oprocentowaniem długu, za który były finansowane, to lekarstwo na kryzys finansowy mogłoby się okazać trucizną.

Co więcej, dług rządu USA przekroczył już 21 bln dol. i wynosi już 105 proc. PKB. To też może być przyczyna rosnących odsetek od obligacji. Mimo wysokiego ratingu USA rynek zdaje sobie sprawę, że od rządu USA można uzyskać większe odsetki, bo kraj musi wciąż sprzedawać duże ilości papierów dłużnych, żeby odkupywać stare emisje.

Za wzrost długu odpowiedzialni są poprzedni dwaj prezydenci, a Barack Obama w szczególności. W trakcie prezydentury Georga W. Busha dług USA przyrósł z 53 do 74 proc. PKB, a w trakcie rządów Obamy z 74 do aż 105 proc. Dla usprawiedliwienia tego drugiego - długiem leczono kryzys finansowy.

Jest na świecie kilka krajów, które podobnie jak Stany Zjednoczone, zadłużyły się ponad miarę. Grecja, Włochy, a przede wszystkim Japonia. Dwa pierwsze przypadki pokazują, jakim to może stać się problemem, gdy tempo rozwoju w pewnym momencie spada. Szczególnie w dobie odbijających się od dna stóp procentowych. Trzeci jest od lat w stagnacji gospodarczej - w tym wieku japońska gospodarka w ujęciu dolarowym urosła o zaledwie 0,3 proc.

Charles Evans, który uważany jest za zwolennika utrzymywania niższych stóp procentowych w Komitecie Otwartego Rynku Fed, w ubiegłym tygodniu powiedział, że przy obecnej kondycji rynku pracy w USA stopy mogłyby wzrosnąć nawet o 0,5 pkt. proc. powyżej neutralnego poziomu, czyli jeszcze o 1,25 pkt. proc. W ciągu ostatnich dwóch lat poszły w górę z 0,5 do obecnych 2,25 proc.

Za stopami Fed idzie oprocentowanie obligacji. Nawet mimo wysokich ratingów USA, dużo wyższych niż polskich, doszło do zrównania się oprocentowania.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: dług publiczny, giełda, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, giełda na żywo, banki
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-10-2018

RODOCiekawe ile ten Glapiński nadrukował miliardów złotówek dla Kurdupla aby nam się żyło lepiej jak na zachodzie ??

15-10-2018

12@W długości nosa premiera po wiecu nasz kraj zajął by pierwsze miejsce.

15-10-2018

gfhyjprzedwyborczy bełkot....zadluzamy sie w czasie koniunktury?

Rozwiń komentarze (116)

Wybrane dla Ciebie