Notowania

energetyka
07-12-2018 (12:56)

Rządowa wojna o wiatraki. Minister Emilewicz szykuje się do ich obrony

Projekt polskiej polityki energetycznej zakłada rezygnację z lądowych farm wiatrowych do 2035. Dokument, który wywołał falę krytyki, na celownik bierze teraz resort przedsiębiorczości.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Stefanie / Flickr (CC BY-NC 2.0))
Walka dymiących źródeł energii z wiatrakami wchodzi w Polsce w nową fazę.

Projekt PEP2040 nie daje lądowym wiatrakom żadnych szans. Ważne i powszechnie wykorzystywane na świecie źródło ”zielonej” energii wydaje się autorom dokumentu zbędne. W to miejsce mamy zacząć budować farmy na morzu, które będą uzupełnieniem dla węgla i energetyki jądrowej.

Warto w tym miejscu jednak odnotować, że nieemisyjna elektrownia jądrowa to marzenie kolejnych polskich rządów od dziesięcioleci. Zatem i jej powstanie planowane w PEP2040 może również skończyć się na planach.

Największe bankructwo farmy wiatrowej w Polsce.

Minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwiga Emilewicz ma też nadzieje, że nie wszystko, co znalazło się w projekcie polityki energetycznej, zostanie w pełni zrealizowane. Są na to szanse, bo nie jest to strategia zamknięta i termin zgłaszania do niej uwag upływa 15 stycznia 2019 roku.

Więcej o propozycjach zawartych w szykowanym stanowisku MPiT można wywnioskować z wypowiedzi pani minister w programie "Rządowa ława".

W obronie wiatraków

Emilewicz zapewniła, że łatwo wiatraków lądowych nie odpuści. Jako że odpowiada za przedsiębiorczość i technologie, ma zamiar wykorzystać argumenty zarówno ekologiczne, jak i czysto biznesowe.

Szefowa MPiT zapewniła, że jest przeciwna likwidacji urządzeń OZE, które już istnieją. Nie jest negatywnie nastawiona do projektu budowy wiatraków na morzu, ale sposób odchodzenia od tych lądowych - w jej ocenie - powinien być jeszcze przedyskutowany.

- To jest tak, jak byśmy teraz, po dostosowaniu torów do dużych prędkości, zaplanowali złomowanie Pendolino i zastopowali rozwój tego typu kolei. Rzeczywiście likwidowanie czegoś co już jest i produkuje zieloną energię jest absolutną głupotą - mówi money.pl Hanna Marliere, ekspert Green Management Group.

Mamy w kraju firmy, które świetnie sobie radzą z produkcją komponentów do wiatraków lądowych. Jak przekonuje Emilewicz, w skali Europy pretendują do miana lidera. Realizacja PEP2040 podcięłaby skrzydła tej części przemysłu.

Innowacyjny sektor

- Większość komponentów do wiatraków działających w Polsce produkowana jest w kraju. Firmy te dają miejsce pracy i nic dziwnego, że minister Emilewicz chce ich bronić. To też ważne dla sektora innowacji. Firmy, mając zapewniony zbyt w kraju, dalej będą się rozwijać i w przyszłości te technologie będziemy mogli eksportować - wyjaśnia Marliere.

Jadwiga Emilewicz ma również wątpliwości co do opierania całej naszej energetyki tylko na węglu, atomie i morskich farmach wiatrowych. Jednocześnie przyznała, że bardzo trudno będzie Polsce w ogóle zrezygnować z węgla, tak jak np. deklarują to Niemcy.

- Te trzy źródła to rzeczywiście mało. Zrównoważony sposób produkowania energii powinien opierać się na założeniu, że tam gdzie jest potencjał, czyli mocno świeci słońce, wieje wiatr czy opłacalne jest stawianie biogazowni - powinno się je budować. Miks energetyczny im bardziej złożony, tym bezpieczniejszy dla gospodarki - wyjaśnia Hanna Marliere.

W całej sprawie oliwy do ognia dolewa jeszcze wynik ostatniej aukcji OZE, gdzie rząd zakontraktował na 15 lat z góry zakupy energii z wiatraków właśnie. Jak tuż po niej informowało URE, zwycięscy inwestorzy wycenili sprzedaż energii z turbin wiatrowych na 158 - 217 zł za MWh. Tymczasem średni koszt zakupu na Giełdzie Energii w tym samym czasie znalazł się w okolicach 300 zł za MWh.

Wiatraki produkują coraz taniej

Okazało się więc, że przy najniższej cenie ofertowej, z wiatraków można wyprodukować energię o połowę tańszą od konwencjonalnej. Warto też dodać, że wartości kontraktów zawartych przez inwestorów farm wiatrowych, uwzględnia nawet dokupowanie energii z elektrowni tradycyjnych, kiedy wiatraki wyprodukują jej za mało.

- To nie jest żadnym zaskoczeniem. Efektywność OZE jest wprost proporcjonalnie związana ze skalą. Teraz z energią z wiatraków doszliśmy już do poziomu, kiedy koszty produkcji, za sprawą ilości wiatraków i rozwoju infrastruktury, z roku na rok są coraz niższe, a produkowana energia tańsza - mówi ekspert Green Management Group.

Rzecz jednak w tym, że zakontraktowana przez rząd energia pochodzić będzie z wiatraków, które zgodnie z PEP2040 trafią potem na złom. Chyba, że rządowa wojna o lądowe wiatraki, która właśnie się zaczęła, zakończy się wygraną ich zwolenników.

Poprosiliśmy zarówno resort energii, jak i przedsiębiorczości o dookreślenie różnic miedzy nimi w tym zakresie. Czekamy na odpowiedzi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: energetyka, oze, farmy wiatrowe, węgiel, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
07-12-2018

ieAutorów tych pomysłów z likwidacją "wiatraków" należy przymusowo przesiedlić w pobliże elektrowni węglowych i niech tam mieszkają na stae.Nic im się … Czytaj całość

07-12-2018

MixioWiem jaka jest przyczyna niszczenia wiatrakow. Wiatraki nie zapisaly sie do pisu, nie chodza do kosciola i nie glosuja na pis w wyborach.

07-12-2018

józef bąkNiszczenie elektowni wiatrowych rozpoczął półgłówek i złodziej Obajtek !!!!

Rozwiń komentarze (408)

Wybrane dla Ciebie