Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Pierwszy dzwonek, czyli rodzicu, jak przetrwać kolejny rok szkolny i... nie zbankrutować

Pierwszy dzwonek, czyli rodzicu, jak przetrwać kolejny rok szkolny i... nie zbankrutować

Dla prawie 4,6 mln uczniów rozpoczął się właśnie kolejny rok szkolny, w którym zarówno dzieci, jak i rodziców czeka wiele zmian.

Ostatni rocznik opuści wygaszane gimnazja, z kolei ośmioklasiści po raz pierwszy napiszą egzamin kończący szkołę podstawową. Wszyscy uczniowie objęci są zaś rządowym programem „Dobry start”, który zakłada wypłatę 300 zł na wyprawkę szkolną na dziecko. To niewątpliwie duże wsparcie dla rodziców, których na początku roku szkolnego czeka szereg wydatków. Chodzi nie tylko o zakup materiałów szkolnych, ale także opłacenie zajęć dodatkowych czy wykup ubezpieczenia, które chroni dzieci przed nieprzewidzianymi wypadkami. Co roku pojawia się wiele nowych produktów ubezpieczeniowych, w gąszczu których łatwo się zgubić.

Z badania „Dojrzałość finansowa Polaków”, przeprowadzonego przez Nationale-Nederlanden wynika, że dla 53 proc. Polaków odpowiedzialność życiowa przejawia się m.in., w trosce o dzieci, czyli zajmowaniu się nimi, spędzaniu z nimi czasu oraz wychowywaniu. Nic więc dziwnego, że początek roku szkolnego to wyjątkowo stresujący moment nie tylko dla uczniów, ale też ich rodziców.

Ile kosztuje szkoła?

W tym roku największą zmianą w systemie edukacji jest bez wątpienia wypłata 300 zł na wyprawkę szkolną dla każdego ucznia. Świadczenie przysługuje każdemu dziecku do ukończenia 20 roku życia, a w przypadku dzieci niepełnosprawnych do 24 lat. Pieniądze otrzyma każdy, kto złoży wniosek, niezależnie od sytuacji materialnej, wysokości dochodu czy faktu pobierania innych świadczeń. Oznacza to, że wsparcie trafi do 4,6 miliona uczniów. W tym roku na program przeznaczono 1,4 mld zł, a do połowy sierpnia wypłacono na ten cel już ponad 358 mln zł.

Czy 300 zł wystarczy? To zależy na zakup jakich materiałów szkolnych się zdecydujemy, bo rozpiętość cenowa w tym zakresie jest ogromna. Należy pamiętać, że uczniowie klas I-VIII szkoły podstawowej oraz wygaszanych gimnazjów otrzymują bezpłatne podręczniki i ćwiczenia, co oznacza, że z obowiązku ich zakupu zwolnieni są ich rodzice.

Z danych CBOS wynika, że w ubiegłym roku szkolnym na zaspokojenie szkolnych potrzeb dzieci (podręczniki, przybory szkolne, mundurki, obowiązkowe opłaty, np. za ubezpieczenie, czesne, internat, stancję) rodzice wydali średnio 1003 zł, czyli przeciętnie o 100 złotych więcej niż rok wcześniej. Zresztą z roku na rok kwoty te są coraz wyższe. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem łączne wydatki na wyprawkę szkolną wyniosły średnio 686 zł, łącznie dla dwojga uczniów było to średnio 1268 zł, natomiast w rodzinach z co najmniej trojgiem uczących się dzieci – 1729 zł.

Proste ubezpieczenie w rozsądnej cenie

Prawie dwie trzecie rodziców deklaruje, że przynajmniej jedno z ich dzieci w wieku szkolnym będzie uczęszczać na płatne zajęcia dodatkowe. Do tego dochodzą wycieczki szkolne, wyjazdy na „zieloną szkołę”, składki klasowe i na Radę Rodziców, a w przypadku wielu dzieci także korepetycje. Jednym z wrześniowych wydatków jest również ubezpieczenie szkolne. Temat pojawia się zazwyczaj na pierwszym wrześniowym zebraniu, a po zapłaceniu składki większość rodziców uważa go za zamknięty.

Tymczasem ważne jest, by rodzic nie godził się na każdą ofertę, która zostanie mu przedłożona, ale zadał sobie trudu, by znaleźć takie ubezpieczenie, które ceną i zakresem będzie spełniało jego oczekiwania i potrzeby dziecka. Coraz więcej rodziców wie, że nie jest ono obowiązkowe i szkoła nie może w tym względzie narzucić nam żadnego rozwiązania, co nie znaczy, że warto z zabezpieczenia dziecka na wypadek nieszczęśliwego wypadku rezygnować. Z badania przeprowadzonego przez Polską Izbę Ubezpieczeń wynika, że: jedna trzecia badanych rodziców byłaby skłonna byłaby zapłacić 75 zł i więcej składki za NNW szkolne, a najważniejsza jest dla nich ochrona związana z uszczerbkiem oraz możliwością leczenia i rehabilitacji.

Ciekawym rozwiązaniem jest nowy produkt proponowany przez Nationale-Nederlanden - „Ubezpieczenie dziecka bez przerwy”, które powstało po konsultacjach z rodzicami i obejmuje najczęstsze dziecięce urazy. To pierwszy produkt, który zawsze wypłaca stałą kwotę odszkodowania, bez względu na rozmiar urazu, a nie wylicza procent od sumy ubezpieczenia. Oznacza to, że ubezpieczyciel wypłaci stałą kwotę w przypadku poważnych złamań, ale również drobnych zwichnięć.

W przypadku ubezpieczenia oferowanego przez Nationale-Nederlanden świadczenie zawsze wynosi 900 zł, a w przypadku oparzeń – nawet 3000 zł.

Składka zaczynająca się już od 50 zł pozwoli reagować w momencie wypadku i pomóc dziecku w najszybszym powrocie do pełnej sprawności. Do innych zalet polisy należy fakt, że za każdy nieszczęśliwy incydent zostaną wypłacone pieniądze niezależnie od liczby wypadków. I tak, jeśli podczas jednego incydentu dziecko, np. złamie rękę i nogę, otrzyma pieniądze za każde z tych zdarzeń osobno. Co więcej, świadczenie będzie wypłacone za sam udokumentowany medycznie fakt zdarzenia. Przewagą „Ubezpieczenia dziecka bez przerwy” jest również jego prostota oraz możliwość zakupu online, szybko, bez zbędnych formalności i wychodzenia z domu.

Materiał partnera

Czytaj także
Polecane galerie
m-53
2018-09-16 17:51
Artykuł sponsorowany.
aqq
2018-09-14 22:59
Czyżby wyszczerzona w histerycznym uśmiechu pani minister znowu kłamała? Niemożliwe!
Andrzej
2018-09-14 15:29
Witam

wykup ubezpieczenia, które chroni dzieci przed nieprzewidzianymi wypadkami

Od jakiego czasu ubezpieczenie chroni przed wypadkiem?