Notowania

14-06-2018 (14:02)

Kierowcy walczą o warunki socjalne. "Miejsca do spania niewiele więcej niż w trumnie"

Przewoźnicy twierdzą, że zamach na branżę transportową. Kierowcy mówią o godności.

Podziel się
Dodaj komentarz
(MBWA PR/flickr (CC BY 2.0))
Bycie kierowcą to nie jest to łatwy zawód

Europejscy socjaldemokraci i zieloni chcą podważyć stanowisko Komisji ds. Transportu (TRAN) dotyczącej Pakietu Mobilności. Doprowadzili do ponownego głosowania w Parlamencie Europejskim, które skończyło się niekorzystnym dla Polski wynikiem. Przewoźnicy twierdzą, że to zamach na branżę transportową. Kierowcy mówią o godności.

aktualizacja 20.57

Wydawało się, że transport zostanie całkowicie wyłączony z dyrektywy o delegowaniu pracowników. Branżę miał regulować osobny dokument - tzw. Pakiet Mobilności, którego zapisy przegłosowała na początku czerwca Komisja ds. Transportu.

Miał być to wielki sukces zwłaszcza dla przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej, gdyż zapisy Pakietu, były korzystne dla firm transportowych z krajów rozwijających się, w tym dla Polski. Frakcje socjaldemokratów i zielonych w PE zebrały jednak wystarczającą liczbę głosów, aby doprowadzić do ponownego głosowania nad kwestią warunków pracy kierowców i zablokowania propozycji Komisji ds. Transportu.

**Kierowcy już nie chcą spać "na kole"**

Od początku sporu o zasady delegowania pracowników polscy kierowcy stawali po drugiej stronie barykady w stosunku do polskich pracodawców branży transportowej. To, co dla przewoźników miało oznaczać koszty, utratę konkurencyjności na rynku, a nawet upadłość wielu małych firm transportowych, dla kierowców miało oznaczać lepsze warunki socjalne podczas odpoczynków czy wynagrodzenia i przywileje podobne do ich kolegów z krajów bogatszej Europy.

- Jeśli praca kierowcy ma być regulowana innym dokumentem, to niech tak będzie, ale Pakiet Mobilności nie może powstawać bez udziału związków i w poprzek naszych uwag, a pod dyktando pracodawców. Musi zostać opracowany wspólnie i wprowadzony jednocześnie z dyrektywą o pracownikach delegowanych - twierdzi przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ "Solidarność" Tadeusz Kucharski.

Jego zdaniem, gra toczy się dziś o warunki socjalne kierowców. - Jeśli Komisja ds. Prawa Pracy przyjmuje nasze uwagi i je rozpatruje, a potem Komisja ds. Transportu je odrzuca, bo staje po stronie pracodawców, to trudno to bez emocji komentować. To skandal. Liczę, że dzisiejsze głosowanie przyniesie skutek i porozumienie TRAN zostanie obalone - zaznacza.

Jak przekonuje Tadeusz Kucharski, zapisy TRAN wydłużają czas pracy kierowcy przy jednoczesnym skracaniu czasu jego wypoczynku. - Czy to oznacza poprawę warunków pracy? Nawet Europejska Karta Społeczna, a nawet preambuła UE mówi o tym, że będziemy dążyć do poprawy warunków socjalnych. A my co? Pogarszamy - mówi. - Nie jest tajemnicą, w jakich warunkach kierowcy pracują i w jakich się regenerują. Nam chodzi o europejskie warunki socjalne, alby polski kierowca był traktowany godnie.

Branża transportowa obawia się nowych unijnych regulacji:

Jak zaznacza, od 12 lat obowiązuje unijny dekret, który zobowiązywał do stworzenia specjalnej infrastruktury drogowej, nowoczesnych parkingów, moteli, miejsc postojowych dla kierowców w trasie. – Co w ty temacie zrobiono? Niewiele. A dąży się do tego, by pozostało, jak jest. Kierowca ma spać w kabinie – komentuje przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ "Solidarność".

Dla kierowców takie rozwiązanie nie jest do przyjęcia. Kierowca musi wypocząć w godnych warunkach. - W tej rzekomo ”wygodnej kabinie” ciężarówki miejsca do spania jest trochę więcej niż w trumnie. Homologacja kabin nie rozwiązuje podstawowych problemów. Nie chodzi o kuchenkę w samochodzie. To, czego najbardziej potrzebuje kierowca, to klimatyzacja latem i ogrzewanie zimą oraz wygodne wentylowane miejsce do spania, którym nie śmierdzi olejem, płynami samochodowymi czy przepoconymi rękawicami, które lokalizowane są skrytkach pod posłaniem kierowcy – przekonuje.

Kierowcy gotowi są na pewne kompromisy. Zgadzają się na to, aby dobowe odpoczynki w takich warunkach się odbywały. Podobnie skrócone postoje mogą wiązać się ze spaniem w samochodzie. - Pracodawcy chcą jednak, aby i regularne odpoczynki tygodniowe też były w samochodzie. Chcą zalegalizować spanie w samochodzie i o to toczy się gra. A wówczas nie skończy się na 3 tygodniowych trasach, ale i na sześciu czy siedmiu ze spaniem na tzw. kole – dodaje Tadeusz Kucharski.

**Praca trudna. Ale za to dochodowa**

Pracodawcy widzą to zupełnie inaczej – o czym wielokrotnie pisaliśmy money.pl. Dla nich unijne regulacje to poważny problem. Przedsiębiorcy obawiają się, że wyższe koszty, jakie wymusi na nich Unia, spowodują, że wiele firm z branży będzie musiało zniknąć z rynku.

- Walka toczy się zarówno o polską branżę transportową, możliwości dalszej jej rozwoju, zdobywania rynku i funkcjonowania wielu polskich firm. Ale to również bój o całą gospodarkę europejską. Restrykcyjne regulacje spowodują, że wiele firm transportujących upadnie, a to ograniczy europejską wymianę towarową – zaznacza Maciej Wroński, prezes związku Transport Logistyka Polska (TLP). - Ucierpią nie tylko polscy pracodawcy, ale ich kierowcy, a na końcu również konsument, który odczuje trudną sytuację w wymianie towarowej np. w różnorodności asortymentu w sklepach czy wyższych cenach.

Jego zdaniem postawa związków zawodowych kierowców odbije się na pracownikach branży transportowej, a więc samych kierowcach. – Zobrazowałbym to powiedzeniem: "cieszył się karp z nadejścia Bożego Narodzenia".

Jak zaznaczył, upadłość wielu firm spowoduje utratę pracy setek kierowców. - Związki zawodowe mówią o trudnych warunkach socjalnych. Ale czy to pracodawca jest odpowiedzialny za infrastrukturę, odpowiednio wyposażone parkingi, motele? Nie, to państwo powinno o to zadbać - argumentuje.

Jak dodaje, ścisłe regulacje tylko zaszkodzą. - Na trasie 2-3 tys. km zapewnianie powrotu do domu może okazać się mało komfortowe dla samego kierowcy. Alternatywą jest wsadzać go do busa i wieźć wiele kilometrów albo pozwolić przespać się w - wygodnych już - kabinach. Sami kierowcy są za większym uelastycznieniem pracy. Wolą skrócić tygodniowy odpoczynek, a odebrać go w domu z rodziną. Takie są oczekiwania. To oni woleliby nie trzymać sztywno 9 godzin, tylko przejechać ostatnie 100 km dzielące go od domu - dodaje.

Jego zdaniem to właśnie swoboda działalności i rynek najlepiej reguluje działanie branży. - Bycie kierowcą to nie jest to łatwy zawód, ale niestety takie są warunki tego fachu. Z drugiej strony to jednocześnie najlepiej opłacalne zajęcie. Nie jest to efekt administracyjnych regulacji, a działanie rynku – podkreśla prezes Wroński.

Ile zarabia kierowca? Z raportu branżowego serwisu trans.infowynika, że średnio to ponad 5 tys. zł na rękę miesięcznie. - Dziś wymagania pracownicze są wyższe niż możliwości pracodawców. Ale związki mówią o współczesnym niewolnictwie. Rozumiem, że mowa 250 tys. niewolników w Polsce? – zaznacza prezes Wroński.

Szef ”Solidarności” kierowców zaznacza, że problemem jest struktura tych zarobków. Podstawowe wynagrodzenie jest niskie, resztę stanowią dodatki. Kierowcy chcą odwrócenia tej struktury i to miał gwarantować Pakiet Mobilności.

Chcą też wyrównania stawek za tę samą pracę wykonywaną w każdym miejscu w Europie. Francuz pracuje za 1,5 euro za kilometr, a Polak dostaje 70 eurocentów. Nikt tego nie widzi. Rząd, pracodawcy skupiają się zachowaniu status quo – zaznacza Kucharski.

Jak zaznacza szef ”Solidarności”, jeśli firmy będą upadać, to głównie małe, które już działają na granicy rentowności. Te powinny wypaść z rynku. - Trzeba zlikwidować też tych działających nieuczciwe. Niech zostanie elita. Małe firmy muszą się łączyć w korporacje, tak jak na Zachodzie, i podwyższać standardy. A przypominam, że w Polsce mamy 40 proc. małych film. Jego zdaniem pracy dla naszych kierowców w kraju nie zabraknie. – W branży już brakuje 100 tys. kierowców – dodaje.

**Polska europejskim liderem**

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że zajmujemy pierwsze miejsce we Wspólnocie pod względem liczby wysyłanych za granicę pracowników. Więcej niż co piąty delegowany pracownik Unii to Polak. Tylko w 2014 roku za granicą pracowało ponad 400 tys. osób spośród 1,9 mln pracowników całej Wspólnoty. Ten trend nieprzerwanie rośnie od 2010 roku.

Ale również Niemcy (11,7 proc.) i Francuzi (6,9 proc.) znajdują się w czołówce krajów delegujących – wskazuje raport brukselskiego Instytutu Bruegla. Jako że Niemcy są drugim co wielkości eksporterem pracowników, a Francja trzecim, może tłumaczyć zawziętość, z jaką te dwa kraje konkurują z Polską w kwestii delegowania.

Jednak dla całego rynku pracy Unii to sprawa raczej marginalna. Z badań wynika, że pracownicy delegowani stanowią zaledwie 0,9 proc. całkowitego zatrudnienia i 0,63 proc siły roboczej Wspólnoty, czyli wszystkich potencjalnych, zdolnych do pracy pracowników.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: transport, dyrektywa o pracownikach delegowanych, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-06-2018

Nk.Najważniejsze że jest coraz więcej pomników i ulic księży i biskupów ...

14-06-2018

moPodziękujcie Ukraińcom. Gdyby nie oni to pracodawcy musieliby zagwarantować ludzkie warunki swoim kierowcom, a tak to przybysze ze wschodu z kupionym … Czytaj całość

14-06-2018

JanJak praca nie pasuje kierowcom-tirowcom, to niech się zatrudnią w piekarni...

Rozwiń komentarze (172)

Wybrane dla Ciebie