Kilka lat temu Polacy po wielu latach zapomnienia znów odkryli cydr. Jabłkowy alkohol moment sławy miał jednak krótki, a wielkie koncerny szybko się z niego wycofały. Paradoksalnie może mu to wyjść na zdrowie.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Ewolucji na rynku cydru przyjrzał się "Puls Biznesu". Jakie wnioski? Podbój rynku zakończył się porażką, która jest sukcesem. Jak to możliwe?
Wielki boom na cydr nastąpił w Polsce dosłownie kilka lat temu. Mimo faktu, że jabłek mamy pod dostatkiem i mimo faktu, że cydrem raczyli się nasi przodkowie, na lata został on zapomniany. Odkryty na nowo sprawił, że rzucili się na niego dosłownie wszyscy. I nie chodzi tu tylko o klientów.
Cydrowi teoretycznie bliżej jest do wina niż do piwa. Za granicą zresztą najczęściej w podobny sposób jest pakowany. Na półkach polskich sklepów w większości występował - i wciąż występuje - w butelkach przypominających piwo. Zarówno Kompania Piwowarska, jak i Grupa Żywiec zainwestowały zresztą w produkcje cydru. I szybko się z niego wycofały.
Zobacz też: Zakaz reklamy piwa. Państwo na tym straci miliony
Zamiast cydru, browary stawiają na piwa o smaku jabłkowym. Chociażby dla tego, że łatwiej je reklamować. A co w takim razie z cydrem?
Jak zauważa na łamach "Pulsu Biznesu" Robert Ogór, prezes winiarskiej Ambry, za wcześnie mówić o śmierci jabłkowego trunku w Polsce. - Cydr po prostu przechodzi rewolucję. Po okresie, w którym występował jako kandydat do kategorii masowej, staje się produktem z kategorii premium - mówi.
Wpadnięcie w niszę oznacza, że producenci muszą szczególnie dbać o jakość cydru. Dzięki temu może on podążyć drogą browarów rzemieślniczych, które z ciekawostki, przerodziły się w poważnego konkurenta dla wielkich rynkowych graczy.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl