Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jacek Frączyk
Jacek Frączyk
|

Budżet wsparty prostytucją. Zobacz, ile to może dać pieniędzy

145
Podziel się:

Zarobki prostytutek są znane. Czy fiskus powinien wyciągnąć po nie swoje ręce? Zamieszania byłoby z tym dużo, pytanie ile jest do wzięcia. Money.pl policzył potencjalne zyski z opodatkowania prostytucji.

Zawód podobno stary jak świat, a fiskus z tego ma niewiele
Zawód podobno stary jak świat, a fiskus z tego ma niewiele (Stanisław Kowalczyk/Eastnews)

Należący do firmy Sedlak&Sedlak serwis Wynagrodzenia.pl policzył niedawno wynagrodzenia prostytutek. Szczegóły opublikował „SuperExpress” w ostatnim tygodniu sierpnia.

Przejrzano 10 tys. ogłoszeń internetowych, podzielono na kategorie, biorąc pod uwagę: wagę, wiek i wzrost. O kolorze włosów i skóry nie wspomniano. Dodatkowo uwzględniono miejscowości i... wyszła z tego prawdziwa mapa tej działalności w Polsce.

Warszawskie stawki są najwyższe, a najtańsze tego typu usługi są w Piotrkowie Trybunalskim. Jeśli chodzi o kobiety, to więcej zarabiają wyższe, szczuplejsze i młodsze ze znajomością języków obcych, co w sumie nie jest szokiem poznawczym.

Zobacz także: Zobacz też: Kulisy seksbiznesu. B. gangster mafii pruszkowskiej o prostytucji w Polsce

Droższe są usługi kobiet niż mężczyzn. Policzono nawet ogólnopolską najczęściej występującą kwotę za noc (1500 zł) i godzinę (200 zł).

Prostytucja karana nie jest. Kara należy się za stręczycielstwo, czyli nakłanianie do prostytucji (w Polsce zagrożone karą do 3 lat), sutenerstwo, czyli czerpanie korzyści majątkowych z czyjejś prostytucji (potencjalna kara do 5 lat) oraz kuplerstwo, czyli np. ułatwianie prostytucji poprzez udostępnienie lokalu.

Z racji tego, że państwo nie chce być uważane za sutenera, działalności wynajmowania własnego ciała nie opodatkowało. Legalnie za czynności seksualne nie można jednak żądać zapłaty. Jeśli fiskus przyczepi się do dochodów z takiej działalności jako ze „źródeł nieujawnionych”, to opodatkuje je stawką 75 proc. Najpierw musi sprawę jednak odkryć i udowodnić.

Podobny status do polskiego obowiązuje we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Irlandii, czy Hiszpanii. Prostytucja jest natomiast legalna i uregulowana m.in. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Holandii, na Łotwie, w Grecji, Turcji, Meksyku i Australii.

Tam można powiedzieć, że państwo czerpie dochody z nierządu. Zarazem można jednak też powiedzieć, że wykonujące najstarszy zawód świata osoby partycypują na równi z innymi w utrzymaniu wszystkich funkcji państwa: dróg, szkół, szpitali. U nas podatek płacą tylko w formie VAT w sklepach.

Marne miliony

Ile państwo mogłoby zarobić na opodatkowaniu prostytucji w Polsce? W Niemczech teoretycznie prostytutki powinny naliczać VAT od usługi, ale rzadko to robią. Płacą natomiast ryczałtowy podatek, w zależności od landu i miasta jest to od 6 do 30 euro dziennie. Robi to właściciel agencji towarzyskiej lub same prostytutki.

W Kolonii taki podatek, płacony miesięcznie w kwocie 150 euro, daje mniej niż milion euro przychodów do miejskiej kasy. Szału nie ma. W Bonn z kolei stanął „prostytumat”, czyli maszyna wydająca bilety, które umożliwiają legalne uprawianie zawodu. Opłata (cena biletu) wynosi 8 euro dziennie. W większości miast ustalone są rejony, gdzie prostytutki mogą legalnie pracować.

Całkowite pobory podatku w Niemczech szacowane są na 600 mln euro od tylko legalnego biznesu wycenianego na 18 mld euro obrotów. To około 3 proc. podatku od przychodu.

Jak mogłoby to wyglądać w Polsce? Najstarszy zawód świata uprawia w naszym kraju 19 tys. osób - podaje serwis havocscope. Według danych GUS sutenerstwo (działalność nielegalna) stanowi 0,04 proc. produktu krajowego brutto.

Z policyjnych relacji likwidacji gangów sutenerskich wynika, że pobierają połowę zarobków prostytutek. Nie wszystkie (i wszyscy) jednak działają za pośrednictwem sutenerów, przyjmijmy więc, że cała prostytucja to około 0,1 proc. PKB.

Polski PKB w skali rocznej (od trzeciego kwartału 2017 do drugiego 2018) wynosi ponad 2 bln zł, czyli prostytucja dawałaby około 2 mld zł przychodów rocznie. Jeśli realnie, czyli tak jak w Niemczech, udałoby się z tej kwoty zebrać 3 proc., to dałoby to budżetowi państwa 60 mln zł rocznie.

Przychody i koszty budżetu

Czy te pieniądze są warte tego, żeby wprowadzać regulacje i zatrudniać urzędników do monitorowania ściągania podatku? Oczywiście można próbować być bardziej restrykcyjnym i ściągać więcej niż te 3 proc. VAT, PIT, ZUS i inne atrakcje. Pytanie tylko, czy wtedy prostytucja nie ucieknie z powrotem w czarną strefę? Wtedy cała regulacja i tak okaże się bezsensowna.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(145)
jaa
rok temu
Widac jak zarabiaja na tym biznesie w tych krajach , na sprzedazy pornosow i werbowania do tego dziewczyn z biednych rodzin , one sa porywane albo mamione inna robota potem szantazowane , pronobiznes to dno
coco jumbo
2 lata temu
czy prostytucja ucieknie w szarą strefę? przecież teraz działa w szarej strefie!!! Więć gorzej być nie może. Oczywiście ze opodatkować. A ile podatku płacą fryzjerzy albo kucharze? Bo jesli jest ich taki sam odsetek jak fryzjerów czy kucharzy to moze nie warto i kucharzy i fryzjerów opodatkowywać? A co jeśli uciekną w szarą strefę tak jak w pandemii?
Mii
4 lata temu
Na pińcet brakuje?
mark
4 lata temu
Jakie to kary? Tam mają miliony, a wy mówicie, że to się nie opłaca? Należy podnieść kary np. za występek, nieprawidłowość w tym towarzystwie do 100 000zł, a opłaty "za koleżankę" 2000zł miesięcznie. Może to mało, ale zawsze coś.
mira
4 lata temu
Tak jest - dorypać z grubej rury, łącznie z Vatem . Założyć liczniki na wzór taksometru, opomiarować, wprowadzić kasy fiskalne itd. Uzyskany przychód przekazać Ukrainie i Syrii. Wybudować studnie w Sudanie, zasilić konto ZUS.
...
Następna strona