Co jedenaste euro we Francji wydawane jest na prostytutki. Polska w niechlubnej czołówce

Gdyby wierzyć danym przesyłanym do Eurostatu przez krajowe biura statystyczne, to największa prostytucja w Europie panuje we Francji i w Irlandii. W tym pierwszym kraju wydaje się na ten cel aż co 11 euro przeznaczane na konsumpcję, a w Irlandii co 17 euro. Polska wbrew pozorom jest jednym z najmniej purytańskich krajów w Europie.

Obraz
Źródło zdjęć: © Alex Thompson / Flickr (CC BY-NC-SA 2.0)
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Gdyby wierzyć danym przesyłanym do Eurostatu przez krajowe biura statystyczne, to największa prostytucja w Europie panuje we Francji i w Irlandii. W tym pierwszym kraju wydawane jest co 11. euro przeznaczane na konsumpcję, a w Irlandii co 17. Polska według tych danych jest jednym z najmniej purytańskich krajów w Europie.

Wymóg nowego Europejskiego Systemu Rachunków Narodowych i Regionalnych UE, spowodował, że urzędy statystyczne musiały dwa lata temu przeliczać wstecz dane o produkcie krajowym brutto. Wskaźniki gospodarcze zawierają od tej pory dochody z czarnej strefy, czyli z nielegalnej działalności gospodarczej, takiej jak handel narkotykami, przemyt czy prostytucja.

Szacunki na temat ostatniego z wymienionych procederów zostały właśnie zaktualizowane. Niektóre są szokujące.

We Francji wydaje się na prostytutki aż 9,3 proc. wszystkich środków przeznaczanych na konsumpcję prywatną. W 2015 roku panie i panowie lekkich obyczajów zarobili nad Sekwaną aż 108 mld euro.

Drugim najbardziej sprostytuowanym krajem w Europie według oficjalnych statystyk jest Irlandia, gdzie aż 5,9 proc. wydatków konsumpcyjnych idzie na nierząd.

Polska jest w Unii Europejskiej na piątym miejscu. Wyprzedzają nas jeszcze Czechy i Luksemburg.

W 2015 roku z każdej złotówki wydanej u nas przez konsumentów 3 grosze trafiało do prostytutek. Środki wydawane na nierząd w Polsce wynosiły 7,2 mld euro i były o 3,2 procent wyższe niż rok wcześniej. W ciągu dziesięciu lat, tj. od 2005 roku wzrosły o aż 67 procent.

Szczególnie interesujący jest jednak przypadek Czech. W ciągu dziesięciu lat wydatki na prostytutki wzrosły tam o aż.... 848 procent! Albo doszło do gigantycznej inflacji w tym zawodzie, albo skala zjawiska wybuchła z nieobserwowaną nigdzie indziej dynamiką.

Jest jednak jeszcze jedna możliwość. Urzędy statystyczne dostały po prostu glejt na to, żeby „zaszaleć” i podrasować wskaźniki PKB. I niektóre postanowiły sobie nie folgować.

Praktyczny wymiar prostytucji dla budżetu państwa

W związku z regulacjami unijnymi sprzed dwóch lat prostytucja nabrała dla budżetów państw praktycznego wymiaru. Nie chodzi o to, że działalność została opodatkowana i nagle panie (i panowie) do towarzystwa zapełniają kasę państwa podatkami od ciężko zapracowanych pieniędzy.

Co prawda niektóre kraje pobierają podatki od nierządu - w Niemczech są na przykład nawet automaty podatkowe na ulicach, gdzie prostytutka po zapłaceniu dostaje kwit, dający prawo do uprawiania najstarszego zawodu przez jakiś czas, ale... chodzi o inny aspekt. Statystyczny.

W jaki sposób liczona jest wartość usług nierządu, sprzedaż nielegalna narkotyków czy określana kwota przemytu? Wszystko to oczywiście szacunki, okraszone mniej lub bardziej wyrafinowanymi metodologiami - przecież nikt nie wysyła ankieterów, żeby liczyli i sprawdzali osobiście.

GUS liczy to w następujący sposób: „Dochody z tytułu działalności związanej ze świadczeniem usług seksualnych obliczono dla trzech typów prostytucji - działalności agencji, osób pracujących w prywatnych lokalach oraz prostytucji ulicznej. Wartość tych przychodów równa jest iloczynowi liczby osób świadczących usługi seksualne, liczbie kontaktów w ciągu roku oraz średniej cenie usług. W szacunku uwzględniono także udział nierezydentek, który charakterystyczny jest dla prostytucji ulicznej. Wartość usług świadczonych przez cudzoziemki, a także wartość kosztów, jakie ponoszą w związku z przekazywaniem części swojego zysku sutenerom, wpływają także na poziom salda handlu zagranicznego” - czytamy w opisie wyliczeń PKB przez GUS. Do szacunków wykorzystuje się m.in. raporty policyjne.

Dane źródłowe są jak widać tak niekonkretne, że można na ich podstawie zmodyfikować wartość PKB o sporą kwotę. To pozwala państwu natomiast... zadłużyć się trochę bardziej.

Oficjalnie dzięki sztucznemu podwyższeniu PKB stosunek długu publicznego do PKB jest przez to mniejszy. Łatwiej więc wyrobić się w limicie bezpiecznego deficytu budżetu, który Komisja Europejska ustaliła na 3 procent PKB, lub wykazać inwestorom na rynku obligacji, że proporcja zadłużenia do PKB jest mniejsza, więc mogą się czuć komfortowo, kupując emitowane przez państwo papiery dłużne.

Z deficytami budżetowymi problemy ma właśnie Francja, która wydaje dużo więcej niż dostaje z podatków i od dziewięciu lat bezskutecznie próbuje zmieścić się w granicach trzech procent PKB. Zresztą nawet po zmianach w rachunkowości unijnej jej się to nie udaje, a dochodzi już do poziomu długu publicznego w wysokości 100 procent PKB (w 2016 r. ma to być 96,4 proc.).

Problemy z budżetem państwa przez kryzys finansowy miała też Irlandia (nawet 32,1 proc. PKB deficytu budżetowego w 2010 roku) i Czechy (w latach 2009-2012 deficyt przekraczał poziom 4 proc. PKB trzy razy).

Polska również nie radziła sobie z tematem zbyt wysokich wydatków państwa i dopiero niedawno zdjęto z nas unijną procedurę nadmiernego deficytu, tj. w ubiegłym roku zeszliśmy poniżej 3 procent PKB po raz pierwszy od 2007 roku.

To trochę tłumaczy dlaczego prostytucja, narkotyki i przemyt tak potrzebne są dla statystyki publicznej. Dają po prostu pewien margines swobody rządom w kreowaniu polityki budżetowej. Przez to niestety oficjalne dane wskazują, że nierząd w niektórych krajach jest najbardziej prężną branżą gospodarki.

Wybrane dla Ciebie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak